"Dobry wojak" Jaruzelski
kokos26, 3 luty, 2010 - 12:02
Nie ma dziś już sensu roztrząsać czy Jaruzelski to zdrajca czy jak chcą dalej niektórzy „zbawca ojczyzny”. Z dokumentów, odtajnionych kremlowskich stenogramów, świadectw świadków wyłania się obraz sowieckiego generała w polskim mundurze, wynarodowionego renegata, który zaprzedał się do końca komunistycznemu bratu.
Zatwardziały komunista, zaufany KGB, GRU, zawsze w zdyscyplinowany sposób wykonywał rozkazy skierowane przeciwko własnemu narodowi.
W NRD, na Węgrzech czy w Czechosłowacji do tłumienia antykomunistycznych powstań niezbędna była odsiecz z Moskwy. W Polsce każdy niepodległościowy zryw od zakończenia II wojny światowej był pacyfikowany przez wyselekcjonowanych tubylców cieszących się bezgranicznym zaufaniem Kremla.
Już w 1945r Wojciech Jaruzelski vel agent „Wolski” zajął się likwidacją polskiego antykomunistycznego podziemia w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego i mojej rodzinnej Częstochowy. Jego mundur przeszło 60 lat temu splamiony został po raz pierwszy krwią własnych rodaków.
. W 1968 r. aktywnie uczestniczył w antysemickich czystkach w LWP i mimo to nigdy nie został potępiony przez tak wrażliwe na tą kwestię środowisko Adama Michnika. Zrehabilitował się przecież mordując własny naród więc „odpieprzcie się od generała” grzmiał naczelny wyborczej.
Za te wszystkie zasługi stanął z nadania Moskwy na czele Ludowego Wojska Polskiego właśnie w 1968 roku. W 1970 roku nie zawahał się wykonania rozkazu strzelania do polskich robotników na wybrzeżu.
W grudniu 1981 roku nastąpiło „ukoronowanie” kilkudziesięcioletniej kariery zdrajcy narodu. To wtedy spacyfikował wielomilionowy i spontaniczny niepodległościowy zryw Polaków. Zryw, który wyzwolił tak wielką narodową energię jakiej nie doczekaliśmy się przez całe następne pokolenie, aż do dnia dzisiejszego. To on zdławił ducha i nadzieję.
W 1984 roku za wiernopoddaństwo i ujarzmianie własnego narodu jako jedyny w historii polski komunista otrzymał niezwykle reglamentowany platynowo-złoty Order Lenina, najwyższe odznaczenie ZSRR.
W wydanej w 1993 roku swojej książce „Stan wojenny-dlaczego” zawarł kłamliwą i przewrotną argumentację kreując się na zbawcę narodu i odpowiedzialnego patriotę.
Dziś wiadomo, że to nie obawa przed interwencją wielkiego brata wpłynęła na wydanie wojny własnemu narodowi przez dyktatora. To sam Jaruzelski żebrał u kremlowskich przyjaciół o zbrojne wsparcie grudniowego ataku na własny naród.
Stan wojenny to kolejny zbrodniczy rozkaz Moskwy wykonany skrupulatnie przez jej wiernego bezgranicznie pachołka. Dla części rodaków Jaruzelski to typowy przykład zdrajcy, dla nikczemników i salonowych błaznów pozostaje nadal człowiekiem honoru i zbawcą ojczyzny.
Prawdy o tej haniebnej postaci naszej historii i jej czynach nie znajdziemy w obowiązujących dziś podręcznikach szkolnych.
Trudno było przez ostatnie 20 lat przebijać się z nią do społecznej świadomości, mając naprzeciw całą medialną machinę Michnika, obrońcy i wiernego przyjaciela zbrodniarzy Jaruzelskiego i Kiszczaka.
Jak zwykle z okazji rocznicy ogłoszenia stanu wojennego, jakiejś krytycznej książki czy filmu o nim, pojawiają się sondaże z których wynika, że społeczeństwo polskie jest podzielone w ocenie generała.
Nie dziwię się Millerowi i jego kolesiom, którzy dzięki „moskiewskiej pożyczce” i „okrągłemu stołowi” nie tylko uniknęli kary, ale wkroczyli na europejskie salony. Nie dziwię się Michnikowi i służącym mu politycznym sutenerom, którzy wcisnęli narodowi te „dziwki” jako „diwy”, podzieliły się z nimi Polską i oczekują owacji na stojąco od ogłupionej gawiedzi.
Od 20 lat, przynajmniej raz w roku zastanawiam się nad kondycją „wolnego narodu”, którego spora część bierze w obronę moskiewskich sługusów, katów, oczywistych zdrajców i „elity” wyrosłe na tym gigantycznym geszefcie.
I jak zwykle jest mi okropnie wstyd.
Apogeum hipokryzji i hańby dopiero jednak przed nami.
To najprawdopodobniej jeszcze w tym roku wkroczy do Polski ksiądz Jerzy Popiełuszko jako ogłoszony przez Watykan, Święty Męczennik.
Po ćwierć wieku od zbrodni na nim pełnionej zastanie naród, który nie wyjaśnił wszystkich tajemnic mordu, nie ukarał zleceniodawców, czci „patriotę” Jaruzelskiego i „człowieka honoru” Kiszczaka, a Jerzy Urban moczy swoje starcze członki w krytym basenie przy swojej rezydencji.
Jaka przyszłość przed takim narodem?
Odpowiedzcie sobie sami. Ja zrobiłem to już dość dawno temu.
Towarzysz Generał, Towarzysz Morderca
PiotrCybulski, 2 luty, 2010 - 09:00
Są filmy, które każdy powinien potraktować jak lekturę obowiązkową, pożyteczną i wiele uczącą o historii Polski. Wczoraj, jak prawie każdy z Salonu24, zasiadłem przed TV, by obejrzeć film Grzegorza Brauna “Towarzysz Generał”. Skończywszy go oglądać, czułem się zupełnie inaczej niż wódka James Bonda, bo byłem jednocześnie i wstrząśnięty i zmieszany.
Swoje zdanie i wiedzę na temat Jaruzelskiego mam i uważam, że jeśli w szkole uczą o pojęciu niesprawiedliwości, to za przykład tejże powinno się stawiać właśnie Jaruzelskiego. Człowiek ten, przez polski wymiar sprawiedliwości powinien być nazwany mordercą i napiętnowany jak każdy inny morderca, choć nie jestem wcale za ślepym mszczeniem się na starcach. Ale sprawiedliwość powinna powiedzieć to, co do niej należy. Morderców nazwać mordercami a świnie świniami.
Jestem też za tym, by generał Jaruzelski przestał pobierać emeryturę od polskiej strony, skoro całe życie służył stronie sowieckiej. Na jego konto powinny więc dziś wpływać ogromne sumy w rublach, bo Moskwie się wysłużył w sposób profesjonalny, zwłaszcza patrząc na te jego meldunki i donosy, zdobione czerwoną kredeczką oraz fantazyjnymi zawijasami.
Okazuje się, że jeśli by ktoś obliczył dokładną liczbę ofiar generała Jaruzelskiego, to na starcie każdą liczbę powinien pomnożyć co najmniej razy trzy, bo pomijając ofiary masakry na Wybrzeżu i ofiary stanu wojennego, to w całej swej karierze sowieckiego generała, udającego generała polskiego, okazał się tyleż znakomitym agentem podwójnym, co wyzutym z wszelkich moralnych zasad płatnym mordercą, który nigdy sobą nie powinien zhańbić polskiego munduru.
Najbardziej uderzyły mnie przebitki o oficerach, którzy Jaruzelskiemu ratowali skórę, pomagali, np. informowali o inspekcjach, dzięki którym mógł się przygotować i robić dobre wrażenie (a w efekcie awansować), odciążali od fachowej pracy żołnierza, dzięki czemu mógł się skupić na ideologicznej indoktrynacji żołnierzy a którym Jaruzelski potem “podziękował”, podpisując ich degradacje do stopnia szeregowca. I to jeszcze bardziej spotęgowało moją ocenę Jaruzelskiego, mimo że niczego dobrego nie można się było spodziewać po żołnierzu i oficerze, który w okupowanej przez Sowietów Polsce, awansuje w 10 lat od stopnia porucznika do stopnia generała.
Całe 20 lat (dlaczego tak długo?) czekaliśmy na to, by w telewizji społeczeństwo obejrzało film, w którym generał jest zwykłym sowieckim sprzedawczykiem i pozbawionym moralności karierowiczem a nie żadnym bohaterem, który ratuje kraj, przed wyimaginowaną inwazją sowiecką. W końcu zobaczyliśmy prawdziwego agenta i sowiecką wtyczkę, która polskimi pieniędzmi płaciła za sowieckie fortyfikacje na terenie Polski i polską krwią płaciła za utrzymanie totalitarnej władzy.
A po filmie, jakby jasną historię trzeba było jeszcze mocniej rozjaśniać, odbyła się “debata”, w której to redaktor Żakowski przez pierwsze 5 sekund ubolewał, że u nas w Polsce są problemy z rozmawianiem o historii, by w następnych sekundach nazwać Ziemkiewicza kolegą Urbana, bo obaj pracowali w telewizji. W tej debacie brakowało już tylko rozczochranego Michnika ze śliną w kącikach ust, krzyczącego do obecnych w studiu dziennikarzy oraz do widzów: “Odpieprzcie się od generała”.
Może i byśmy to zrobili, Panie Michnik, ale nie możemy, skoro przez 50 lat Jaruzelski nie potrafił i nie chciał odpieprzyć się od Polski i od Polaków.
Piotr Cybulski
Rafał Ziemkiewicz
Towarzysz prymus, czyli o banalności zła
Towarzysz generał
(Polska)
2009
Dokumentalna demaskująca opowieść o życiu i karierze Wojciecha Jaruzelskiego (ur. 6 lipca 1923 r. w Kurowie), przedstawiająca jego karierę oraz fakty z życia do tej pory prawie nie znane.. Pochodzi on z ziemiańskiej rodziny, która została w 1940 r. wywieziona na Syberię. Jaruzelski trafił do tworzonego w ZSRR wojska polskiego, z którym dotarł do Berlina. Po wojnie był informatorem GZI WP. W 1956 r. został generałem brygady, a w 1973 r. - generałem armii. Potem był m.in. szefem MSW, premierem PRL, I sekretarzem KC PZPR i przewodniczącym Rady Państwa. Wprowadził w Polsce stan wojenny. W 1989 r. został pierwszym prezydentem III RP.
Zostałem zaproszony przez TVP 1 do poprowadzenia dyskusji po filmie „Towarzysz generał”. Zdaje się, że moja osoba była przyczyną, dla której szereg osób, na czele z redaktorem Michnikiem i samym Jaruzelskim odmówiło skorzystania z zaproponowanej im okazji do przedstawienia swych racji.
Jaruzelski przysłał za to do telewizji (i upowszechnił w prasie) obelżywy dla mnie list, w którym, nazywając mnie politycznie poprawnie „osobą prowadzącą” odmawia mi uczciwości i kwalifikacji zawodowych do prowadzenia takiej debaty. Dziękuję, zniewagę z jego strony poczytuję sobie za zaszczyt.
Ostatecznie TVP zdecydowała się zaprosić do rozmowy publicystów. Kto widział, wyrobił sobie zdanie, kto nie widział – wiele nie stracił. Wszystko poszło do urzygu przewidywalnie. Dla obrońców Jaruzelskiego film okazał się nie do przyjęcia ze względu na fakt, że jest „pisowski” i pokazała go „pisowska telewizja”, ze względu na to, kto go nakręcił i kto się w nim wypowiada. Fakty w ocenie filmu i Jaruzelskiego okazały się nie mieć znaczenia, a rzeczowa dyskusja − niemożliwa.
Film tymczasem jest bardzo dobry i zarzut „jednostronności” jest tu pozbawiony sensu. Czy ktoś pamięta jeszcze sławny, nagradzany, podawany za wzór film „zwyczajny faszyzm”? Czyż nie był jednostronny? A może ktoś zna jakiś inny film o faszyzmie, który by nie był jednostronny, który by wypośrodkowywał racje Hitlera i jego ofiar? Któryby należycie równoważyły oceany niuansami działalności fuhrera i „procesem historycznym i międzynarodowym”, który go stworzył? Jak można stworzyć niejednostronny film o zjawiskach takich, jak narodowy socjalizm czy komunizm, i postaciach dyktatorów, zdrajców, zbrodniarzy? Jak w ogóle można żądać od filmu, aby jego twórcy nie mieli poglądów, pasji? Taka uroda filmu. Tak, zgoda, film „Towarzysz Generał” jest jednostronny − jak mowa prokuratorska. To wada? Bez mowy prokuratorskiej nie ma mowy o prawdziwej sprawiedliwości, a przeciw Jaruzelskiemu przez ostatnich lat 20 nikt takowej w debacie publicznej nie wygłosił, choć zasłużył sobie na nią jak mało kto – podczas gdy mów obrończych było już bez liku.
Niezawodne giewu, piórami Rafała Kalukina i Pawła Wrońskiego, broni byłego dyktatora według tych samych klisz, między innymi dyskredytując film argumentem, że Jaruzelski w nim to „samo zło”. Może nie ma sensu poważnie traktować giewu i wchodzić w spór, ale ten zarzut jest absolutnie nieprawdziwy. Film, w swej głębokiej warstwie, sięga bowiem problemu „banalności zła”, tak przejmująco rozważanego przez Hannę Arendt. To sprawia, że jego wartość przerasta rozliczenie i demaskację.
Towarzysz generał bowiem nie jawi się tu, bynajmniej, jako demon, ale jako zwykły zupak, służbista. W filmie pada słowo „karierowicz”, ale nie jest ono trafne − karierowiczem zwykliśmy nazywać ludzi pazernych na dobra materialne, a Jaruzelski, sprawując przez dziesięć lat władzę niemal absolutną, dorobił się w stopniu dużo mniejszym, niż wielu jego niskich rangą podwładnych.
Wydaje się, że kluczem do duszy wielkiego zdrajcy jest swoisty „gen prymusa”. On po prostu chciał być najlepszy. Chwalony i nagradzany. A że ta potrzeba nie poszła u niego w parze z jakimkolwiek instynktem moralnym, że w jego psychicznej konstrukcji z jakichś przyczyn perfekcjonizm połączył się z brakiem sumienia, to, komu i czemu służył było w sumie sprawą drugorzędną. Gdyby historia potoczyła się inaczej i Polska międzywojenna trwałaby nadal, zostałby pewnie wybitnym dowódcą prawdziwego Wojska Polskiego, i wtedy byłby wzorowym katolikiem, patriotą i piłsudczykiem, a może endekiem, gdyby akurat tak było trzeba. Gdyby urodził się w odpowiednim czasie w Niemczech, byłby jako generał zagorzałym nazistą, wzorcowo realizującym wytyczne zarówno operacyjne, jak i dotyczące „ostatecznego rozwiązania”. A tak − starał się zasłużyć na pochwałę i ordery „drogiego, kochanego towarzysza Leonida”.
Jest oczywistą nieprawdą, że każdy mógł być Jaruzelskim, natomiast jest prawdą, że Jaruzelski mógł się trafić każdemu narodowi i wszędzie. Trudno powiedzieć, czy ten człowiek w ogóle zdolny jest uświadomić sobie zło, jakie spowodował, potworność systemu, jakiemu służył, i rozmiar zdrad, jakich się dopuścił − zdrady syna, służącego mordercom ojca i całej rodziny, zdrady Polaka służącego okupantowi etc. On po prostu chciał być najlepszy, chciał wykonać powierzone mu zadania jak najlepiej. Jak Eichman, szary urzędnik, w pocie czoła pracujący nad jak najefektywniejszym wykorzystaniem potencjału niemieckich i zdobycznych kolei dla sprawnego przewozu Żydów do centrów likwidacji. Obaj tylko wykonywali rozkazy, obaj je tylko przekazywali swoim podwładnym, czerpiąc satysfakcję ze sprawnie zrealizowanego zadania.
Jaruzelski: TVP gra do jednej bramki
Rafał Kalukin
2010-02-01,
TVP wyemitowała dokument Grzegorza Brauna "Towarzysz generał" o Wojciechu Jaruzelskim. Generał odmówił udziału w dyskusji po filmie. Uznał, że jest nierzetelny
43-letni Grzegorz Braun zasłynął przed kilkoma laty filmem "Plusy dodatnie, plusy ujemne" lustrującym Lecha Wałęsę. Filmowiec lustrował również m.in. hrabiego Wojciecha Dzieduszyckiego oraz Jana Miodka, z którym przegrał później proces o naruszenie dóbr. Teraz wziął na warsztat Wojciecha Jaruzelskiego.
W filmie Brauna o generale opowiadają tylko jego krytycy. Wszelkie kontrowersje z jego życiorysu rozstrzygane są więc wyłącznie na jego niekorzyść. W takim świetle przedstawiona została cała droga Jaruzelskiego - od zesłania w głąb ZSRR po Okrągły Stół i prezydenturę. Wypowiedzi historyków ilustrują zdjęcia archiwalne oraz meldunki Jaruzelskiego z okresu jego współpracy z Informacją Wojskową.
Emisję filmu próbowały wczoraj zablokować dziennikarka "Gazety" Teresa Torańska oraz dokumentalistka Maria Zmarz-Koczanowicz, powołując się na to, że Braun pozwolenia wykorzystał ujęcia z ich filmu z 2001 r. "Noc z generałem". W liście do zarządu TVP napisały: "Autorzy filmu ["Towarzysz generał"] wycięli ujęcia z naszego filmu, wmontowali je w swój i opatrzyli własnym komentarzem niezgodnym z kontekstem, w jakim te ujęcia były przez nas filmowane, a w napisach umieścili nasze nazwiska, co sugeruje, że mieli na to naszą zgodę".
Interwencja została jednak odrzucona. - Nie pozostaje nam nic innego, jak wystąpić do sądu - mówi Torańska.
Po filmie odbyła się dyskusja, którą prowadził publicysta "Rzeczpospolitej" Rafał Ziemkiewicz. TVP chciała, by wziął w niej udział Wojciech Jaruzelski. "Należy się spodziewać swoistego spektaklu, w którym wszyscy, a na pewno większość jego uczestników - w tym oczywiście osoba prowadząca debatę - zademonstrują >>mecz do jednej bramki<<. W tej sytuacji wolę nie zabierać głosu" - napisał Jaruzelski w liście do dyrektora "Jedynki" TVP Wojciecha Hoflika.
Siły okazały się wyrównane. Dyskutowali: Wojciech Mazowiecki i Jacek Żakowski z jednej, a Łukasz Warzecha i Piotr Zaremba z drugiej strony.
Infonurt2 :
nie zabiera głosu gdyż nie ma zadnej obrony. Pytanie na które nigdy nie odpowiedziała: „ Dlaczego ZSRR nie dokonał inwazji na inne kraje- demoludy gdzie nie było stanu wojennego.”?” Odpowiedzi jest tylk jedna : Stan wojenny zrobiono dla zachowania władzy w Polsce przez komunistów którzy dzis mają”nowa twarz” i dalej całą władze !
OKUPACYJNE RZĄDY :
Po zajęciu terenów Norwegii, okupanci hitlerowscy wprowadzili tam kolaborancki rząd, współpracujący z Rzeszą i ściśle realizujący jej dyrektywy. Premierem tego prohitlerowskiego rządu został norweski faszysta Vidkun Quisling, którego nazwisko dla Norwegów stało się (i jest po dziś dzień) symbolem haniebnej kolaboracji.
KOLABORANCKIE RZĄDYW POLSCE :
POLSCY QUISLINGOWIE – NAMIESTNICY ZSRR :
SEKRETARZE PZPR :
Bolesław Bieruta XII 1948–III 1956 - ludobójca AK
EDWARD Ochab III 1956–X 1956
Władysław Gomułka X 1956–XII 1970
Edward Gierek XII 1970–IX 1980
Stanisław Kania IX 1980–X 1981
Wojciech Jaruzelski X 1981–VII 1989- (XII1990 - jako prezydent) PZPR, rzeżnik Solidarności i Narodu Polskiego, utrzymał włądzę komunistom, usunął milionową elite z kraju.
Mieczysław F. Rakowski VII 1989–I 1990
PREZYDENCI – NAMIESTNICY IZRAELA :
Lech Wałęsa-22 grudnia 1990 - 22 grudnia 1995, “SOLIDARNOŚĆ II” – AGENT UB
Aleksander Kwaśniewsk/ STOLZMANi -23 grudnia 1995 - 23 grudnia SLD /DAWNE PZPR ,AGENT – ŻYD / syn innego rzeznika z Borne Sulinowo.
Lech Kaczyński/KALKSTEIN 23 grudnia 2005 - obecnie sprawuje urząd, KOR , ZYD -KOR przejął wladze na plecach robotników..