Od Wydawcy Pażdziernik 2009-10-30
O kospiracji na N1H1 http://www.youtube.com/watch?v=185HKE2c5Gg
Nazbierało się dużo spraw i tematów , także zwrócę uwagę czytelników na te najważniejsze .
TEN TRZECI - to nasz kandydat na prezydenta Polski Roman Polko- chociaż mimo gęgania że nie wystąpi jako kandydat Cimoszewicz- to jest on uwzględniany przez komunistów. Warto przypomnieć Cimoszewiczowi ( synowi mordercy Polaków) noc długich noży jaką zorganizowali swego czasu hitlerowcy – co może się powtórzyć w przypadku stawania na drodze wnuczka jednego z hitlerowców – TUSKA – który juz dowiódł swych możliwości eliminując konkurentów z PO.
EUTANAZJA W NIEMCZECH – 344- idzie zaraz po jej zastosowaniu w Mein Kampf Hitlera – po Polsku – 342. „ Sukces Niemców” w IIWS – nie ulega żadnej kwestii więc proces ten zatrzymano – ale tylko chwilowo – i wzbudzono ponownie jako NOWĄ EUGENIKĘ – 392-( Genetyczne szpiegostwo) Archiwa poprzednich stu lat badań nad ludzkością i jej ras wykorzystuje się obecnie dla – uniknięcia niektórych genetycznych chorób na które nie znamy leczenia -oraz w interesach dla banków – do badań pewności przyznawania kredytów i Ubezpieczalni – do przyjmowania zdrowych genetycznie klientów i odrzucenia tych których genetyka zawierała przypadki chorób dziedzicznych. Pojawia się więc nowa rasa Panów – ludzi sukcesu w interesach – oraz tych którzy nie mają szans na kredyty a więc pozostaje im tylko szansa na pracę u tychże Panów.
DEZINFORMACJA – to drugi ważny cykl 345, 354, 370, 405,414 -obejmuje on okres rozwoju tej formy pokonywania przeciwnika w wojnie nie militarnej ale zupełnie innego rodzaju. Jest to wykonywane w postaci propagandy, czarnej, białej , dezinformacji politycznej i dezinformowanie przez intoksykację. Mamy więc proces w pełnym rozkwicie w Polsce którą zajęli – tym razem na własność komuniści dzieląc się tylko częściowo z kapitalistami Europy i USA- przy zachowaniu symbolicznej władzy- która tym razem wykonują na zlecenie nie jednego ośrodka – Moskwy – ale wielu w Europie, USA i w Rosji. W jeszcze większej zastosowano to w Unii Europejskiej – zajmując , bez wystrzału całą Europę – przy milczącym błogosławieństwie USA i Rosji.
EMERYTURY – 349,359,360,416- to trzeci ważny , nie kończący się cykl- zwłaszcza że po zawarciu porozumienia z Kanadą – Polska udostępni swe kartoteki kanadolom- a więc mamy tu ponowne zastosowanie genetyki Szczególnie polecam 416 – gdzie podajemy ulgi dla seniora w Polsce.
NOWA TWARZ KOMUNIZMU – 419- jest dobitnym potwierdzeniem iz upadek komunizmu jest fikcja co opisuje w serii swych artykułów w okresie 20 lat - tubylec Prof.Z.Zmigrodzki wraz z precyzyjnym, naukowym określeniem działań Kościoła w Polsce który przeszedł na stronę wroga Narodu Polskiego.
POLACY ,ŻYDZI I HOLOCAUST – 404- jest precyzyjnym raportem jednego z ostatnich dowódców podziemia Stefana Korbońskiego. Prezentacja ta wystarczy do dyskusji z każdym Żydem lub Polakożercą którzy wspólnie z Niemcami obciążają winą Polaków za popełnione zbrodnie w czasie IIWS oraz po wojnie w PRL.
NIEPOWODZENIE PLANU GORBACZOWA – 417- jest prezentacja prawdziwych przyczyn zmian systemu ZSRR wraz jego okupacją Europy Wschodniej co symbolizuje rozwalenie Muru Berlińskiego. ( Polecam audycje w TV Kanada , Toronto 6 listopada 9 pm – na ten temat) Jak wiemy straszliwie przereklamowana SOLIDARNOŚĆ wraz ze swym wodzem Bolkiem/Wałęsą który pokonał komunizm , przy Okrągłym Stole oddali komunistom 65% miejsc w Parlamencie . Gdy w 1990 roku doszło do naprawdę wolnych wyborów w Niemczech to na ponad 640 miejsc komuniści uzyskali 17 ( SIEDEMNAŚCIE )- I kto tu „pokonał” komunizm?
CUD WISŁY- cud jedności Polaków który objawił sie jako ostatnie POSPOLITE RUSZENIE gdyż po II RP , nastąpiła II WS eliminująca prawie całkowicie elitę Polską – prawie całkowicie – gdyż reszty dokonał i dokonuje okupacja sowiecka i obecnie żydowska doprowadzając ludność Polski do kompletnej obojętności na swój stan przy całkowitej utracie obrony samoistnienia. Ludzie siedzą przed telewizorami oglądając zniszczenie kraju i jego systemu państwowego. Cud Wisły był zaś ponadto definitywnym gwoździem do trumny legendy Piłsudskiego gdyż to POSPOLITE RUSZENIE odbudowało taką wielką wiarę w zwycięstwo i w ambicje Narodowe. Autor , Grzymała – Siedlecki prezentuje jako korespondent wojenny stan działań wojny 1920r. widziany z wewnątrz !
OPUSZCZONA GENERACJA – Jest interesującym przedstawieniem problemu zapracowanej młodzieży Z-1 i Z w Polsce . Szczególnie interesujące jest stwierdzenie iz niektórzy z ego pokolenia nie tylko nie kupują telewizorów – ale nie oglądają telewizji. Jest to niezbity dowód na zakłamanie w produkcji mass mediów- i na powstawanie ruchów samoobrony swej świadomości przez młodzież.
Ze smutkiem przyjęliśmy wiadomość o zgonie dr JANA PYSZKO - 393-, działacza na Emigracji w Szwajcarii i po powrocie w Polsce oraz o podobny życiorysie dziennikarza MACIEJA RYBIŃSKIEGO-406 . PRZESYŁAMY SERDECZNE WYRAZY WSPÓŁCZUCIA DLA ICH RODZIN I ZNAJOMYCH.
Bohdan Szewczyk
*Roman Polko (ur. 8 listopada 1962 w Tychach) – polski generał dywizji, oficer dyplomowany wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych. W 1981 roku rozpoczął służbę w Wojsku Polskim, podczas której dowodził 6 batalionem desantowo-szturmowym, 18 batalionem desantowo-szturmowym oraz Wojskową Formacją Specjalną GROM. W czasie jego dowództwa GROM wziął udział w II wojnie w Zatoce Perskiej oraz rozpoczął służbę na misji stabilizacyjnej w Iraku. Członek Rady Patronackiej Instytutu Jagiellońskiego. 7 września 2006 został zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego, od 8 sierpnia 2007 do 19 listopada 2007 p.o. szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
W okresie od 1981 do 1985 roku ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu, jest również absolwentem Akademii Obrony Narodowej w Warszawie (lata 1994-1996). W drugiej połowie lat 90 przeszedł specjalistyczne szkolenia w 75 Pułku Rangersów Armii Stanów Zjednoczonych w Fort Benning. W 2002 roku odbył Wyższy Międzynarodowy Kurs Zarządzania Zasobami Obronnymi (ang. Senior Defense Management International Course) w Ośrodku Podyplomowym Marynarki Wojennej w Monterey (Stany Zjednoczone), natomiast w 2003 roku ukończył Podyplomowe Studia Strategiczno-Obronne w Akademii Obrony Narodowej. 28 kwietnia 2008 r. uzyskał stopień naukowy doktora nauk wojskowych w specjalności kierowania organizacją. Jest instruktorem spadochronowym i narciarskim.
Pod koniec 2004 roku prowadził reality show "Nieustraszeni" w telewizji Polsat. W 2005 roku był doradcą ds. bezpieczeństwa Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy Lecha Kaczyńskiego, w 2005 roku objął posadę doradcy ministra spraw wewnętrznych i administracji Ludwika Dorna ds. zwalczania terroryzmu.
Odznaczenia: Srebrny Krzyż Zasługi, Srebrny Medal Siły Zbrojne w Służbie Ojczyzny, Złoty Medal Za zasługi dla obronności kraju, Medal W Służbie Pokoju za misję pokojową ONZ w byłej Jugosławii (UNPROFOR In The Service of Peace Medal), Medal W Służbie Pokoju i Wolności za misję pokojową NATO w Kosowie (KFOR In The Service of Peace and Freedom Medal), Medal Pochwalny Armii (The Army Commendation Medal, amerykański).
MON go nie chce. Roman Polko odchodzi z armii...
Generał Roman Polko, były dowódca GROM-u, odchodzi z armii, gdyż Ministerstwo Obrony Narodowej nie zaproponowało mu objęcia żadnego konkretnego stanowiska.
W rozmowie z IAR, generał Polko stwierdził, że od jego odejścia z Biura Bezpieczeństwa Narodowego w lipcu, armia nie potrafiła mu przydzielić nowych zadań. Zdaniem generała, pozostawanie w rezerwie kadrowej ministra obrony narodowej, do której wtedy trafił, to branie pieniędzy za nic.
Roman Polko dodał, że bezczynne przebywanie w zamrażarce jak określił rezerwę kadrową, może trwać nawet dwa lata. Zaznaczył, że w związku z tym poprosił o zwolnienie ze służby wojskowej i skrócenie okresu wypowiedzenia.
WYPOWIEDZI /WYWIADY :
1.NA ŚMIERĆ CHRZEŚCIJAN
http://pl.sevenload.com/audycje/Prawo-czy-piesc-Slawomir-Sikora/episodes/8VSHySR-mier-Chrzecijan-Gen-Roman-Polko
2. Zaskakuje wielość niewiadomych
Roman Polko
Rozmawiał Tomasz Majka
· · · Tomasz Majka: Minęło już kilkadziesiąt godzin od chwili, kiedy w Afganistanie doszło do bitwy z talibami, wskutek której – jak już wiemy – zginął Polak, kapitan Daniel Ambroziński. Ale pytań nadal pozostaje wiele. Panie generale, co pana najbardziej zaskoczyło po tych pierwszych informacjach? To, że tak długo trwały poszukiwania, czy że żołnierze nie zauważyli braku kapitana?
Gen. Roman Polko: Przede wszystkim zaskakuje aż tyle niewiadomych, tyle niejasności. I to w takiej strukturze, jak wojsko, gdzie w zasadzie wszystko powinno być uporządkowane, przygotowane. Po pierwsze do tej pory nie wiemy, kto naprawdę dowodził tą misją. Czy najstarszy stopniem kapitan dowodził misją, czy też kapitan był niejako oficerem zapewniającym łączność? Po drugie nie wiemy do końca, czy to była misja typowo szkoleniowa, czy też bojowa, przygotowana z wszystkimi zasadami związanymi z prowadzeniem tego typu działań, czy jej warianty zapasowe, określenie stref niebezpiecznych, przygotowanie czy sprawdzenie kontaktów ze śmigłowcami bojowym, które mogą uderzać...
T.M.: I jedno wiemy – że była to piesza wyprawa.
R.P.: To nic... Tak, piesza, ponieważ ze względu na teren, bardzo trudny teren, ale im trudniejszy teren, bym większe niebezpieczeństwa, których należy oczekiwać, i przygotowuje się szereg rozwiązań. Też nie wiemy, jeżeli to miała być misja szkoleniowa, ona powinna być realizowana w takim terenie, który jest sprawdzony, w którym terrorystów nie ma. Zaskakuje to, że misja prowadzona przez lokalną policję, żołnierzy szkolonych, i okazuje się, że nie mamy informacji, że brakuje informacji z tej wioski, bo zasadzka była gdzieś przy wiosce, od lokalnej społeczności, która wydawałoby się powinna z tą swoją miejscową policją ściśle współdziałać.
T.M.: No właśnie, tu chciałem zadać pytanie: czy po prostu zawiodło rozpoznanie na miejscu?
R.P.: Obawiam się i niestety coraz więcej sygnałów jest takich, które potwierdzają te moje obawy, że ktoś po prostu sprzedał ten patrol, ktoś podał informacje, którędy będą przechodzić i kto będzie dokładnie przechodził. I w tej chwili zastanawiam się generalnie tylko nad tym, czy również obiekt ataku, jakim był nasz oficer, czy przypadkiem to nie na niego była przygotowana zasadzka i właśnie dlatego może poniósł śmierć.
T.M.: No właśnie nasza reporterka Agnieszka Drążkiewicz przed kilkunastoma minutami mówiła na antenie, że kapitan Ambroziński został zabity przez snajpera. I pojawiają się od razu informacje, że zaraz na początku potyczki. To mogłoby znaczyć właśnie, że to był cel między innymi tego ataku?
R.P.: To świadczy o tym, że terroryści, z którymi mamy do czynienia w Afganistanie, są znacznie lepiej wyszkoleni i lepiej przygotowani niż ci, z którymi żołnierze polscy musieli się spotykać...
T.M.: A poinformowani może.
R.P.: ...w Iraku. Albo też poinformowani. Myślę, że kapitan, który wszedł w taką sytuację bojową, przejął dowodzenie i być może przez gestykulowanie, przez to, że widać było, że od niego zaczyna się ruch i jakieś planowane działania, zostaje zauważony przez tych terrorystów i stąd też w sposób naturalny stał się pierwszym obiektem ataku. Stąd też dowódca najczęściej znajduje się w centrum ugrupowania i jest chroniony przez swoich podwładnych.
T.M.: No właśnie, mówi pan, że dowódca jest w centrum zgrupowania, ale to skąd – teraz, jeżeli wiemy, że został on na początku tej potyczki śmiertelnie trafiony, pojawiły się informacje, że jest zaginiony, przez dobrych kilkanaście godzin? To wygląda trochę na chaos.
R.P.: Tego właśnie nie rozumiem. Aczkolwiek dowódca zawsze ma zastępcę, oczywiście, też i wtedy, kiedy dowódca jest ranny czy też jest zabity, podwładni ewakuują go z pola walki, bo nigdy nie zostawia się żołnierza na polu walki, obojętnie, w jakim stopniu był, czy to szeregowy, czy to generał.
T.M.: Czyli tu był po pierwszy błąd popełniony przez żołnierzy?
R.P.: Ja nie mówię o błędzie, bo w ferworze walki różne rzeczy mogą się wydarzyć i tu trzeba przeanalizować na miejscu, aż tam nie byłem. Przejmuje dowodzenie zastępca. Tylko że tutaj mamy do czynienia właśnie z dziwną sytuacją, niewyjaśnioną, bo mamy patrol mieszany, patrol szkoleniowy i w tym momencie nie wiadomo, kto naprawdę odpowiadał za realizację tego patrolu, czy ci szkoleni Pakistańczycy, czy też Polacy. Jestem przekonany, że bardzo trudno im było ze sobą współdziałać. Bariera językowa, bariera kulturowa, mimo nawet tych wspólnych godzin spędzonych na szkoleniu, to są bariery, które bardzo trudno jest przekroczyć.
T.M.: Pojawiły się informacje już kilka godzin po upublicznieniu tych wiadomości, że doszło do spóźnionej reakcji. Kilkanaście minut temu na konferencji prasowej nawet premier Donald Tusk mówił, że w tej chwili wydaje się spóźniona reakcja polskich śmigłowców. To w ustach premiera takie zdanie... Dziwi pan?
R.P.: Po pierwsze musimy zapytać o to, jakie śmigłowce, no bo jeżeli mówimy o wsparciu z powietrza, a są to śmigłowce transportowe, to to nie jest żadne wsparcie z powietrza, bo śmigłowiec transportowy to naprawdę jest taki środek do przemieszczania. Obojętnie, czy to wsparcie przybędzie samochodem, czy śmigłowcem. Może troszeczkę szybciej. Generalnie w tego typu sytuacjach powinniśmy mieć wsparcie, szczególnie w trudnym patrolu, w trudnym terenie, śmigłowcami bojowymi. Wsparcie z powietrza, gdzie śmigłowcami typu Apacz, które mogą prowadzić ogień. I stąd też właśnie przed tego typu patrolem wyznacza się te miejsca, podaje się trasę, podaje się trasę zapasową, przygotowuje się czy oznakowuje się wręcz te miejsca, z których możemy być zaatakowani, bo są one dogodne dla przeciwnika, studiuje się teren pod kątem właśnie pola ostrzału, pod kątem stref trudno dostępnych, z których możemy być atakowani, nadaje im się odpowiednie nazwy i wówczas pada krótka komenda, jeżeli coś się dzieje, ze środka ugrupowania właśnie podaje radiotelegrafista, że uruchomić, nie wiem, czerwony jeden czy jakiś inny...
T.M.: I wszystko jasne teoretycznie.
R.P.: ...kryptonim, jaki jest nadany, przylatują śmigłowce i uderzają w to miejsce bądź też nawet artyleria z dużej odległości może dość precyzyjnie uderzyć w te wskazane obszary.
T.M.: No, w tym wypadku pierwsze informacje były takie, że właśnie nie można było z tej możliwości skorzystać, bo to był właśnie trudny teren górzysty. Czy to pana przekonuje?
R.P.: Im trudniejszy teren, tym dokładniejsze muszą być przygotowania. W Polsce mamy również brygady piechoty górskiej i szkolimy naszych żołnierzy właśnie w działaniu w takim terenie. Nasi żołnierze posiadają już dość duże doświadczenie z samego Afganistanu. I jedyne, czego należałoby oczekiwać, na co ja szczerze mówiąc wskazuję, to to, że nie tylko, nie koniecznie polskie śmigłowce. Działamy w jakiejś większej strukturze, w strukturze koalicyjnej. Jeżeli jest to szczególnie trudny teren, to wówczas nie powinniśmy liczyć tylko na siebie, tylko powinniśmy również liczyć na wsparcie sojuszników. I tak się działo podczas misji chociażby Gromu w Iraku, że najtrudniejsze zadanie, które realizowaliśmy, one były realizowane przy pełnym wsparciu właśnie amerykańskich śmigłowców zarówno transportowych, bojowych, jak też i lotnictwa skrzydłowego.
T.M.: A czy teraz żołnierze, którzy są już w Afganistanie, pana zdaniem powinni liczyć na wsparcie kolejnych polskich żołnierzy, którzy być może będą przetransportowani w ramach odwodu do Afganistanu?
R.P.: Uważam, że polski wysiłek w Afganistanie jest już wystarczająco duży i myślę, że ten odwód, nawet gdyby dzisiaj znalazł się jeszcze w Afganistanie, to i tak gotowy do działania czy po zapoznaniu z terenem będzie po wyborach, czyli po tym najbardziej gorącym okresie. Myślę, że Polacy powinni otrzymać, jeżeli już takie wsparcie jest potrzebne, tak uzna dowódca, to to wsparcie powinno nastąpić z wewnątrz Afganistanu, z żołnierzy, którzy już tam są zaaklimatyzowani, którzy znają teren, znają lokalne stosunki i którzy dysponują sprzętem, którego nam brakuje. Przede wszystkim w tym momencie jako dowódca takiego kontyngentu zażyczyłby sobie wsparcia właśnie w postaci śmigłowców bojowych, które pozwalałyby przeczesywać teren, zażądałbym czy napisał wniosek o informacje dotyczące właśnie przemieszczania się talibów i poprosiłbym o skanowanie częstotliwości czy military intelligence batalion, który...
T.M.: A może tu chodzi o gest, taki polityczny?
R.P.: ...który mógłby, który byłby w stanie... Dysponujemy potężnym rozpoznaniem elektronicznym, przynajmniej jako sojusz, jako koalicja, Amerykanie, NATO. Mamy też rozpoznanie osobowe i nie możemy jako Polacy polegać tylko na polskim wywiadzie, tylko należy liczyć na informacje te z rozpoznania, które otrzymują inne nacje. I powinniśmy z tego korzystać.
T.M.: Ja wrócę do tego pytania, które padło przed kilkunastoma sekundami. Czy może to po prostu taki odwód wysłany tam to będzie taki gest polityczny?
R.P.: Znaczy ten odwód...
T.M.: Dwustu żołnierzy.
R.P.: Nie widzę szczerze mówiąc w tej chwili potrzeby wysyłania takiego odwodu. Jeżeli miałby to być jakiś gest polityczny czy też inny, no to nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, to proszę rozmawiać z pijarowcami różnego rodzaju. Natomiast z punktu widzenia wojskowego nie znajduję uzasadnienia, żeby w tej chwili wysyłać dwustu dodatkowych żołnierzy, którzy... Jeżeli już taka decyzja miała zapaść, to powinna zapaść zdecydowanie wcześniej.
T.M.: To na koniec krótkie pytanie. Pojawiają się też komentarze, że powinniśmy nie wysyłać dodatkowych żołnierzy, lecz raczej przygotowywać się do wycofywania się z Afganistanu. Tak mówił dzisiaj między innymi były wiceminister obrony Stanisław Koziej.
R.P.: Polskim żołnierzom można wiele zarzucić, ale nigdy nie wycofywali się w pośpiechu, zawsze do końca godnie wypełniali swoją misję. Jestem przekonany, że również tę misję będą realizować w Afganistanie. Natomiast nie tyle wycofanie, co wzmocnienie pomocy gospodarczej i działań administracyjnych, politycznych. Myślę, że to powinno być teraz domeną działania struktur międzynarodowych.
3.Zbudowaliśmy w Afganistanie wieżę Babel.
Nie potrafimy się porozumieć. Gdyby było inaczej, nadeszłoby silne wsparcie - mówił w "Faktach po Faktach" były dowódca GROM Roman Polko. - Co my chcemy tam osiągnąć? Jakie są kryteria zwycięstwa - pytał retorycznie generał.
W poniedziałek w północno-zachodniej części prowincji Ghazni talibowi zaatakowali 60-osobowy patrol, w którym znajdowało się dziesięciu polskich żołnierzy. Atak był niezwykle silny. Walki trwały około sześciu godzin. Czworo Polaków zostało rannych, jednego - dowódcę - uznano za zaginionego (we wtorek okazało się, że nie żyje).
Sześć godzin ostrzału. Polski żołnierz zaginął
Dramatyczna bitwa Polaków w Afganistanie. Jak relacjonuje reporter TVN24 z... czytaj więcej »
Jak zwykle w takich momentach, pojawiają się pytania. Jak długo jeszcze będziemy w Afganistanie? Dlaczego nie udaje się tam zaprowadzić porządku? Co tak naprawdę jest celem NATO-wskiej misji? O to właśnie w programie "Fakty po faktach" pytali też generałowie - były dowódca GROM Roman Polko i były szef WSI Marek Dukaczewski.
Miejmy świadomość, że bilans tych walk, biorąc pod uwagę ich siłę, mógł być bardziej tragiczny - zaczął Polko. Ale po chwili zastrzegł, że być może istniały sposoby by wymiana ognia z talibami nie trwała tak długo. Miejmy świadomość, że bilans tych walk, biorąc pod uwagę ich siłę, mógł być bardziej tragiczny - zaczął Polko. Ale po chwili zastrzegł, że być może istniały sposoby by wymiana ognia z talibami nie trwała tak długo.
Jako NATO zbudowaliśmy sobie w Afganistanie swoistą Wieżę Babel. Bardzo często przypominamy plemiona afgańskie, które nie potrafią się ze sobą porozumieć.
Gen. Roman Polko
Generał sugerował, że po tym, jak nastąpił atak, jak najszybciej powinno pojawić się tam wsparcie - na przykład śmigłowców bojowych typu Apache. - My takich nie mamy, ale mają je Amerykanie - zwracał uwagę. Dlaczego Apache nie nadleciały? Jako NATO zbudowaliśmy sobie w Afganistanie swoistą Wieżę Babel. Bardzo często przypominamy plemiona afgańskie, które nie potrafią się ze sobą porozumieć - oceniał Polko. "Chaos informacyjny" widoczny jest zwłaszcza teraz - tuż przed wyborami w Afganistanie. Były dowódca GROM-u podkreślał, że aktywni talibowie, wypierani z jednej strefy, rozpraszają się i przechodzą do innej. A między dowództwami poszczególnych stref nie ma takiego kontaktu, jaki być powinien. Według Polki nie ma też wystarczającej solidarności wewnątrz NATO. Kiedy Barack Obama był w Moskwie, to załatwił transport sprzętu wojskowego przez Rosję. Ale tylko Amerykanom. Nam nie - wskazywał. I dodawał: - W Afganistanie brakuje jakiegoś pomysłu i strategii innej niż wojskowa. "How much is enough?" Ilu jeszcze tych żołnierzy? Czas odpowiedzieć na pytania, co jako NATO chcemy tam osiągnąć? Jakie są kryteria zwycięstwa? - pytał. Generał Marek Dukaczewski ma nadzieję, że w udzieleniu odpowiedzi może pomóc nowy sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen. - Ja ogromnie liczę na to, co on zrobi. Powołał radę mędrców, która być może wypracuje koncepcję co powinniśmy zrobić z Afganistanem? (...) Dziś zbyt twardą ręką próbujemy zaprowadzać tam rządy, zbyt wolno przekazujemy władzę cywilom - podkreślał. Były szef Wojskowych Służb Informacyjnych liczy też skuteczne okażą się działania afgańskich służb, które odszukają polskiego żołnierza. - Miejmy nadzieję, że żyje - mówił Dukaczewski. Nie chciał jednak snuć domysłów jak to możliwe, że tak liczne siły talibów czekały na 60-osobowy patrol. - Być może to przypadek, że znalazło się tam akurat zgrupowanie talibów, którzy uciekli z innej strefy - zaznaczał. W Afganistanie służbę pełni obecnie około dwóch tysięcy polskich żołnierzy. Dotychczas w misji ISAF zginęło dziewięciu naszych wojskowych: por. Łukasz Kurowski, st. kpr. Szymon Słowik, st. szer. Hubert Kowalewski, kpr. Grzegorz Politowski, por. Robert Marczewski, plut. Waldemar Sujdak, kpr. Paweł Brodzikowski, kpr. Paweł Szwed i st. chor. szt. Andrzej Rozmiarek.