Infonurt2
Bohdan Szewczyk Wydawca, 14 Arletta str. Georgetown,On. L7G 3J3, tel. 905-873-0961
Twoja wyszukiwarka
Wtorek, 09.07.2010, 03:57pm (GMT)
  Strona glowna
  FAQ
  RSS
  Linki
  Mapa strony
  Kontakt
 
Dziennikarze "Superwizjera" TVN dotarli do Pawła Plusnina ; Śmierć dr Ratajczaka była planowana? ; OD WYDAWCY- WRZESIEŃ 2010 ; MATKA ; Pogrobowcy i ofiary Solidarnosci z KOR
::| Poszukiwane zapytanie:       [Szukanie zaawansowane]
 
Wszystkie artykuly  
  Forum dyskusyjne
  Sensacje
  OD WYDAWCY
  TEMATY WAŻNE
  Polityka
  Historia
  Książki które polecamy
  OBRONA SKARBU PANSTWA POLSKIEGO
  Tematy ciekawe
  Filmy
  SPORT
  TŁUMACZ
  Zaprzyjaźnione serwisy
  REKLAMA KLASYFIKOWANA
Daj reklame Najlepsze miejsce DLA CIEBIE

 
 
OD WYDAWCY
 
DYKTATURA PIŁSUDSKIEGO
Piatek, 02.05.2010, 11:11pm (GMT)

 

DMOWSKI

PADAREWSKI

 

POLSKA NAZAJUTRZ PO ODBUDOWANIU

Zadania rządu polskiego po odbudowaniu państwa były wielekroć trud­niejsze od zadań wszelkich innych rzadów. Polegały one nie tylko na sprawowaniu normalnych czynności rządu, na załatwieniu spraw polityki bieżącej, wewnętrznej i zewnętrznej, ale także - i to przede wszystkim - należała do nich ogromna praca odbudowywania tego. co wieloletnie rządy obce zniszczyły, i odrabiania tego, co zrobiły one dla związania poszczególnych zborów z obcymi organizacjami gospodarczymi, cywilizacyjnymi i politycznymi. Wymagało to potężnej myśli twórczej, opartej na głębokim zrozumieniu przeszłości i na patrze­niu w dalszą przyszłość, na zdolności do poświęcania korzyści bieżących dla dobra wszystkich pokoleń, wymagało u rządów ludzi, będących z umysłu i z charakteru istotnymi mężami stanu.

Warunki, w których wyrosło współczesne pokolenie polskie, nie sprzyjało wychowaniu takich ludzi. Jednakże nieszczęście nie tkwiło nie tyle w tym, ile w zagadnieniu wytworzenia takiego rządu, któryby do powyższych zadań najbardziej dorastał. Polska nie obfitowała, bo - świeżo przywrócona do państ­wowego życia - obfitować nie mogła w wybitne siły polityczne; ale gorzej było, że miała najtrudniejsze warunki do tego, żeby wytworzyć rząd dobry o tyle, o ile ją stać na to było.

Gdy chodzi o wewnętrzne warunki, były one fatalne. Wspomnieliśmy już o nich wyżej. Ani brak równowagi społecznej, będący wynikiem rewolucji gospodarczej i społecznej ostatnich lat kilkudziesięciu, ani stan umysłów w ziemiach z ludnością nie polskiego języka, ani wreszcie niesłychane zażydzenie kraju nie wytwarzały warunków do oddania władzy w ręce najlepszych, najod­powiedniejszych ludzi. Do tego trzeba dodać atmosferę moralną czasu, mianowicie spóźnione w porównaniu ze społeczeństwami zachodnimi, a mające w sobie coś z gorliwości prozelityzmu zmaterializowanie, wzmocnione nadto przez ducha spekulacji z czasów wojny i bezpośrednio powojennych. Skutkiem niego bardzo liczne i silne w kraju żywioły wykazały całkowitą ślepotę i obojęt­ność na szersze zadania wyzwolonego narodu i rzuciły się na odbudowane państ­wo, jak na świeżo napełnione koryto.

Jeszcze gorsze, jeszcze niebezpieczniejsze były warunki zewnętrzne.

W pierwszej chwili polska była wyspą w morzu otaczającej ją dookoła rewolucji. To pchało żywioły najmniej polskie i najwięcej politycznie zdemoral izowane do przeniesienia tej rewolucji na grunt świeżo odbudowanego, a jeszcze nie zorganizowanego państwa; wzmacniało znakomicie radykalizm innych, rodz­iło w ich umysłach najniedorzeczniejsze pomysły konstytucyjne, wreszcie na najbardziej polskie i najrozsądniejsze żywioły miało wpływ taki, że skłaniało je do dalekiej ustępliwości na rzecz radykalnych dążeń. Liberalizm polityczny leża! w tradycjach Rzeczypospolitej szlacheckiej; zakwitł on w Polsce X(X-go stulecia pod silnymi wpływami masońskimi; dopiero ruch narodowy, który1 się zaczął organizować na kilkanaście lat przed końcem stulecia, wyraźnie mu się przeciw­stawił i poszedł z nim do walki. Była to wszakże walka ideowa, nie miała ona sposobności zamienić się w praktyczną, a stąd zasady ruchu narodowego nie dość silnie zakorzeniły się w duszach szerszych jego zastępów. Toteż po odbudowaniu państwa polskiego obóz narodowy polski okazał się nie tylko zbyt ustępliwym wobec liberalizmu politycznego, ale część jego ludzi sama się nim zaraziła.

Najfatalniejszą na zewnątrz Polski okolicznościąbyło to, że w powojen­nej Europie istniały potężne czynniki, dążące do zniszczenia świeżo odbu­dowanego państwa polskiego, a przynajmniej do odebrania mu warunków istot­nej niepodległości.

Niemcy, pomimo osłabienia przez klęskę wojenną i przez masońską rewolucję polityczną, uważały odzyskanie tego, co straciły na rzecz Polski, za jedno z najpilniejszych swoich zadań, miały zaś dość energii i środków dla rozwinięcia w tym kierunku żywej akcji.

Żydostwo międzynarodowe, osiągnąwszy po zakończeniu wojny tylko w części to, co sobie stawiało za cel w sprawie polskiej, po zawarciu pokoju nie przestało nadal pracować dla tego celu. Prowadziło ono swoje bezpośrednie robo­ty na gruncie polskim; będąc zaś duszą akcji, mającej oddać losy świata w ręce Ameryki, Anglii i Niemiec, robiło wszystko, co byto do zrobienia, ażeby przygo­tować powodzenie planu na wschód od "Niemiec.

Tę robotę prowadzono również ze strony angielskiej, jeżeli nie całkiem oficjalnie, to jednak z niemałą energią. Nawiasem zauważymy, że po rym, co powiedziano wyżej o dezintegracji polityki zewnętrznej mocarstw, słowa "ze strony angielskiej" niekoniecznie mają znaczyć: ze strony rządu angielskiego. Akcja angielska, nawet akcja prowadzona przez urzędników i oficerów angiels­kich, nie zawsze jest akcją rządu angielskiego. Zdarza się to zresztą i w innych państwach.

Do tych, wrogich Polsce czynników zewnętrznych trzeba dodać masoner­ię, która pozornie opiekuje się jednakowo wszystkimi narodami, ale służy głównie interesom tych, które najmocniejszą w niej mają pozycję. Lekceważyła ona sobie swą pracę w Polsce, dopóki ta żyła w niewoli i była uważana za naród ginący. Z chwilą wszakże odbudowania naszego państwa, masoneria rzuciła się na Polskę i rozpoczęła w niej przyspieszony werbunek. Znalazła tu dużo wdz­ięcznego materiału w ludziach, którzy nazajutrz po odbudowaniu państwa pra cowali myślą nad tym, którędy dojść najszybciej do kariery w tym państwie. Propozycja zaś w stąpienia do loży była częstojednoznacziią z propozycją obję­cia tego czy innego stanowiska. W każdym zaś razie wstąpienie do organizacji, która była głównym zwycięzcą w wojnie światowej, otwierało przed człowiekiem ponętne widoki.

Wszystkie wrogie nam czynniki, które tu wyliczono, pracowały przeciw-naszej przyszłości nie tylko poza granicami Polski, ale i w samej Polsce.

                                                         CHAOS

Żadne chyba państwo po zakończeniu wojny światowej nie przedstawiało takiego chaosu dążeń politycznych, jak Polska, Polegał on na walce skrajnie sprzecznych programów we wszystkich właściwie dziedzinach polityki: obej­mował zarówno politykę społeczną, jak wewnętrzne zagadnienia ustrojowe, jak wreszcie politykę zewnętrzną.

Nie wszczynając na nowo dyskusji o wartości programów, które w znacznej mierze złożone sąjuż do archiwów, trzeba tu stwierdzić, ze ten chaos dążeń tylko w części można wytłumaczyć stanem umysłów w Polsce w chwil i jej odbudowania. Dużo tłumaczy brak równowagi społecznej, będący wynikiem głębokich przemian gospodarczych i społecznych w ciągu ostatniej potowy stule­cia; niemałą odegrał rolę niski na znacznym obszarze kraju poziom kultury, zaco­fanie pojęć politycznych w całym społeczeństwie, nawet w najwyżej oświeconych jego warstwach; brak ludzi mających widnokrąg myśli ogólnopols­ki, nie zaś ciasny, dzielnicowy; brak myśli państwowej w pokoleniu, które na ogól nie spodziewało się, że będzie musiało rządzić we własnym państwie; wreszcie łączący się z tym brak poczucia odpowiedzialności za dobro narodu i brak odwagi do brania tej odpowiedzialności na swe barki. Ten stan społeczeńst­wa wyjaśnia nam wiele, ale nie wyjaśnia wszystkiego. Potężną rolę w wytworze­niu tego chaosu odegrały wpływy obce, aż nadto wyraźnie pracujące nad osJabi-eniem i zdezorientowaniem narodu polskiego, któremu traktat wersalski przyzna) znacznie więcej, niż to leżało w celach żydostwa, masonerii oraz mocarstw, dążą­cych do ponownego wydźwignięcia Niemiec na pierwszorzędną pozycję w świecie.

Całkowite wyjaśnienie działania tych wpływów może nastąpić dopiero w przyszłości, dopiero wtedy, gdy to, co dziś jest tajne, stanie się jawne, jeżeli kiedykolwiek na jaw wydobyte będzie.

Patrząc na położenie Polski z odległości, w perspektywie, można było mieć pewność, że w przyszłości wydobędzie się ona z tego chaosu. "Niepodobna przecie, ażeby naród tak liczny, tak jednolicie zaludniający główną część swego państwa, tak świeży moralnie i zdolny umysłowo, posiadający tak olbrzymią, co prawda dziś jeszcze przeważnie bierną potęgę, jaką jest jednolity ńa całym obszarze w swej psychice rasowej chłop polski, żeby naród ten, pod takimi czy innymi wpływami, mógł pozwolić na zrobienie ze swego kraju ogniska anarchii.

okazać się niezdolnym do stworzenia zdrowego, silnego państwa.

To wszystko prawda. Jednakże trzeba czasu, ażeby te siły żywotne i zdol­ności narodu wykształciły się należycie \ wyraziły1 w ludziach innych, niż ci, którym niepodległość z nieba spadla. Zwłaszcza długą drogę ma przed sobą chłop polski, który tymczasem jeszcze pozostaje potencjalną przeważnie siłą narodu. Tymczasem na widowni polskiego życia od chwili odbudowania państwa uwija­ją się i na bieg spraw polskich duży wpływ wywierają ludzie, co do których nier­az można nawet postawić pytanie: czy pracują dla Polski, czy przeciw Polsce? Czy celem ich jest zorganizowanie mocnego państwa polskiego, zdolnego staw­ić czoło wszelkim niebezpieczeństwom, czy też wobec celów, którym służą, to im jest obojętne, a może nawet niepożądane?... Choć takich ludzi zapewne nie było i jest niewielu, to jednak, oparci o siły obce, mogą oni przedstawiać ogromne niebezpieczeństwo.

Z tej przyczyny ewolucja polityczna Polski po jej odbudowaniu w ogrom­nej mierze zależała nie od tego, co się działo w Polsce, ale od tego, co się działo w Europie w latach powojennych, przedstawiało się, jak już powiedzieliśmy, dla Polski fatalnie.

"Nie można zaprzeczyć, że przy swoich licznych słabych punktach. Polska okazała się jednak narodem, w dużej mierze świadomym swego położenia i swych celów. Aczkolwiek nie zdołał on pokierować państwem konsekwentnie w duchu tych celów, to jednak wykazał dość siły, ażeby nie pozwolić na zapanowanie w polityce polskiej wyraźnych absurdów, których triumf doprowadziłby do lychłego upadku świeżo odbudowanego państwo. Te absurdy znikały jeden po drugim, i stopniowo w najważniejszych zagadnieniach, w których każdy naród w danym momencie dziejowym ma tylko jedną przed sobą drogę, zapanowuje jednomyślność. Z czasem wszyscy zaczynają się godzić na to, że państwo polskie nie może być rozczłonkowane na odrębnie rządzące się częś­ci, że musi stanowić jedną, z jednego centrum rządzoną całość; że przymierze z Francją musi być kamieniem węgielnym jego polityki zewnętrznej; że nie można w stosunku do sąsiada wschodniego prowadzić polityki zaczepnej, skoro on nie ma na celu nas zaczepiać; że w naszym położeniu, przy niebezpieczeństwie grożącym nam z zachodu, nie możemy sobie pozwolić na luksus organizowania Wschodu poza granicami naszego państwa, zwłaszcza na budowanie nowych państw, które stałyby się narzędziami przeciw nam w ręku naszych wrogów.

Ustalenie się opinii polskiej, prowadzące do jej jednolitości w tych najważniejszych dta przyszłości państwa sprawach, jest ogromnym postępem. Ten postęp naród polski zawdzięcza sobie samemu, swej wewnętrznej sile, swemu zdrowemu sensowi, który się w ogólnym chaosie nie zatracił. Sprzyjającą wszakże okolicznością, dzięki której ten postęp odbył się względnie łatwo, były zmiany zachodzące w powojennej Europie.

Zmiany te nie polegały na tym, ażeby w Europie zapanowały przyjazne  dla Polski dążenia, ale na tym, że czynniki wrogie Polsce zaczęły szybko tracić siłę, a tym samym zdolność do wpływania na wewnętrzne życie Polski, na ewolucję jej pojęć politycznych. Jak wiemy, początek tym zmianom dał kryzys gospodarczy.

 

WALKA SPOŁECZNA

"Najniebezpieczniejszym dla rozwoju Polski zjawiskiem po odbudowaniu państwa była rozpętana szeroko, zarówno na wsiach, jak w miastach walka społeczna. Niebezpieczeństwo jej nie leżało w tym, żeby groziła ona doprowadzeniem do ciężkich, krwawych rozpraw, ani w tym. żeby zapowiadała wywrócenie ustroju gospodarczego i społecznego, pociągające za sobą fatalne następstwa dla życia gospodarczego i cywilizacyjnego,

Polska jest w tak słabym stopniu krajem wielkiego przemysłu, że rewoluc­ja robotnicza mogłaby wytworzyć duże trudności, ale nie byłaby 2dolna zadecy­dować o losach kraju choćby dla niej istniały najbardziej przyjazne warunki. Przykład Rosji nic w tym względzie nie mówi, bo społeczeństwo polskie jest o wiele więcej społeczeństwem od rosyjskiego, ma o wiele silniejszą wewnętrzną organizację moralną i o wiele mniej posiada skłonności niszczycielskich. Zresztą i w Rosji przewrót tak łatwo by się nie odbył, gdyby nie poprzedzająca go trzylet­nia wojna, wystarczająca do wyczerpania nerwowego żywiołów, na których stało państwo.

Pomimo niewątpliwego Taktu przeludnienia wsi polskiej i niemałej w wielu częściach kraju nędzy wśród ludności małorolnej i bezrolnej, nie było w Polsce gruntu do rewolucji agrarnej, nie było go dlatego, że ta rewolucja już poprzednio się odbyła.

Uwłaszczenie włościan zostało przeprowadzone w swoim czasie przez obce rządy, szlachta polska na nie wpływu nie miała, przeprowadzono je w celu jej osłabienia. Reforma skutkiem tego wytworzyła wcale silną i zdrową warstwę włościańską, warstwę drobnych posiadaczy rolnych. Nadzieje obcych rządów na polityczne dla nich korzyści tej reformy zawiodły1: chłop polski nie stał się pod­porą obcego panowania, a natomiast stał się najważniejszą podstawą zdrowego rozwoju narodowego Polski, najgłówniejszą siłą narodu. Ta reforma, a w następstwie szybko posuwający się naprzód proces topnienia większej własności ziemskiej drogą parcelacji, była wielką rewolucją. Podstawa gospodarcza bytu Polski, rolnictwo, stało się przede wszystkim rolnictwem chłopskim - wielka własność reprezentuje zaledwie jego czwartą część - główną siłę liczebną warst­wy rolniczej stanowi chłop-posiadać z, mocno do swej własności przywiązany. Żadna reforma, żaden przewrót agrarny nie byłby zdolny przynieść wsi polskiej zasadniczego przewrotu; co najwyżej mógłby sprowadzić większe lub mniejsze przyspieszenie stale posuwającego się naprzód procesu przechodzenia ziemi z rąk większych posiadaczy w ręce posiadaczy drobnych.

Niebezpieczeństwo walki społecznej nie polegało na tym, żeby miafa ona bądź sprowadzić poważniejszy przewrót w ustroju życia, bądź wyrazić się w szczególnie tragicznych przejściach. Tkwiło no w konsekwencjach o wiele mniej efektownych, ale może bardziej zabójczych dla przyszłości Polski.

Masy polskie, zarówno w mieście, jak na wsi, przed odbudowaniem państ­wa bądź nie .żyły prawie wcafe życiem politycznym, jak w zaborze rosyjskim, bądź, jak w pruskim i austriackim, żyły nim od niedawna i bardzo ubogie miały w nim doświadczenie. Nie posiadały one potrzebnych do tego życia wiadomości. a natomiast odznaczały się wielką naiwnością polityczną, która zresztą znamionowała i ludzi oświeconych w naszym narodzie. Nadto z wyjątkiem dziel­nicy pruskiej znajdowały się one w nadzwyczaj nieformalnym położeniu, gdy chodziło o ich stosunek do oświeconej części narodu. Gdy w innych krajach pomiędzy ludem a wyższymi warstwami most tworzy silna warstwa drob-nomieszczańska, związana z ludem ścisłymi przede wszystkim stosunkami eko­nomicznymi, w Polsce, skutkiem potwornego zażydzenia kraju w ciągu ostatnich trzech stuleci, pomiędzy ludem a inteligencją kraju stanął Żyd. odgradzający lud od reszty narodu. Przez parę stuleci do ludu polskiego coraz mniej przenikały kul­turalne, moralne i polityczne wpływy warstw oświeconych, te zaś warstwy coraz mniej rozumiały lud, jego sposób myślenia, coraz słabsze miał; poczucie więzów, łączących je z tym ludem w jedną narodową całość. Toteż w żadnym kraju nte istnieje tak słabe rozumienie się wzajemne pomiędzy ludem a inteligencją.

Wiele się pod tym względem zmieniło na korzyść w ciągu ostatnich kilkudziesięcioleci. Wykonano wiele świadomej pracy obywatelskiej, w której inteligencja polska wykazała wiele zapału i poświęcenia; jej dążenia znalazły silny odgłos wśród ludu. Niemniej przeto masy ludowe, zwłaszcza wiejskie, są jeszcze w ogromnej mierze materiałem bardzo surowym, odciętym prawie całkowicie od stosunków z innymi warstwami narodu, pozbawionym środków orientowania się w życiu narodu i państwa.

Po odbudowaniu państwa tym masom otwarto szerokie pole do życia poli­tycznego. Ustrój państwa zmusił je do udziaiu w tym życiu, do decydowania o sprawach państwowych przez wybranych przedstawicieli. Tym samym otworzyło się szerokie pole do karier politycznych, karier przedstawicieli ludu. Zagrały ambicje i apetyty. Wszędzie tam, gdzie związek między masami ludowymi, a innymi warstwami narodu był słaby, droga była otwarta dla ludzi, którzy nie suszyli sobie głowy nad zagadnieniami polskiego bytu, których mało obchodziły losy odbudowanego państwa, którzy widzieli tylko przed sobą wpływy, stanowiska, afery do zrobienia, a w najlepszym razie podlewali je sosem szcz­erych, acz niedorzecznych teorii politycznych. Dla dojścia do karier wystarczało odwoływanie się do niższych, pierwotnych instynktów, obiecywanie dużo i budzenie nienawiści do tych, których się uważa za współzawodników.

Rozwinęła się licytacja haseł walki społecznej. Przeważnie, im bagaż umysłowy i moralny głosicieli haseł był uboższy, tym hasła były radykalniejsze, rym większe były widoki zwycięstwa.

Wśród rozwydrzonej agitacji, wśród zajadłych kłótni między nieod­powiedzialnymi współzawodnikami, w których to kłótniach pięść coraz częściej pomagała językowi, głosy zdrowego sensu i uczciwości politycznej rozlegały się coraz słabiej. Państwu groziło, że wszystko, co mądrzejsze i uczciwsze w społeczeństwie, co się kieruje w swym działaniu troską o przyszłość Polski, będzie zepchnięte z widowni jego życia, że jego losy całkowicie się znajdą w rękach nieodpowiedzialnych agitatorów i aferzystów.

W tym właśnie tkwiło największe niebezpieczeństwo wybujałej po odbu­dowie państwa walki społecznej.

 

 

WALKA SPOŁECZNA A KRYZYS GOSPODARCZY

Jednym z donioślejszych skutków kryzysu gospodarczego w naszym kraju jest to, że zredukował on ogromnie pole do walki społecznej. W kryzysie cierpi i praca, i kapitał: pracy jest coraz mniej, a kapitał stopniowo ginie. Napięcie tedy walki pracy z kapitałem musi być coraz słabsze.

Walka o wysokość płac i warunki pracy w przemyśle rozwijała się szybko wtedy, kiedy przemysł rósł i rosło zapotrzebowanie na ręce do pracy. Robotnik, klórego potrzebowano, mógł stawiać coraz wyższe warunki. Dziś, gdy przed­siębiorca pragnie się uwolnić od nadmiernej ilości robotników, gdy nie on, ale robotnik szuka pracy, położenie się wywróciło, warunki sprzyjające walce o korzyści robotnicze zanikły. Niedawno jeszcze przedsiębiorca względnie Satwo szedł na ustępstwa dla robotników, motywując swe postępowanie krótko: kon­sument wszystko zapłaci. Dziś, gdy konsument jest coraz uboższy, gdy nie kupi wcale, jeżeli nie może kupić taniej, produkcja musi stawać się coraz tańsza, i przedsiębiorca jest coraz mniej skory do ustępstw, które jej podrażają. Robotnik dzisiaj, gdy jest bezrobotnym, stara się dostać pracę, choćby na nieszczególnych warunkach; o ile zaś ma pracę, stara się jej nie stracić. Coraz mniej trafiają mu do przekonania hasła walki o wysokość płac i lepsze warunki pracy.

W sferze rolnictwa przewrót dzisiejszy przyniósł katastrofę posiadaczom ziemi, zarówno mniejszym jak większym. Spadek cen produktów rolnych w połączeniu z wyzyskiem producenta przez pośrednika, z drożyzną kredytu, z wysokością podatków i innych ciężarów, uczynił położenie posiadaczy ziemi niesłychanie ciężkim, a tych, którzy się więcej zadłużyli, skazał na zagładę. Pogorszyło się ogromnie i położenie robotników rolnych, ale stało się to przede wszystkim na skutek upadku gospodarstw. W tych warunkach psychologia wsi szybko się zmienia. Posiadacz ziemi jest o wiele mniej przedmiotem zazdrości, niż był do niedawna; zdobycie kawałka ziemi na jakichkolwiek warunkach o wiele mniej wygląda na wyratowanie się z biedy; ludzie coraz więcej się czują współuczestnikami ogólnej kieski. Coraz wątpliwie przedstawia się sprawa jakiejkolwiek reformy rolnej, która by mogła wydobyć ludność wsi polskiej z dzisiejszej nędzy, tym bardziej, że niepodobna wskazać źródła funduszów, bez których o żadnej poważniejszej reformie marzyć nie można.

Najbardziej nawet przez agitatorów obrobieni ludzie zaczynają stopniowo rozumieć, że główne nieszczęście Polski nie tkwi w złym podziale bogactw: że najdalej nawet idące zmiany w tym podziale nie usunęły by nędzy; że zatem rozd­muchiwanie ognia walki społecznej nie jest wcale drogą ratunku.

Coraz wyraźniejsze doświadczenia lat ostatnich żłobią w szerokich masach drogi do pojęcia, że caty kraj, cały naród polski cierpi od wspólnego zła i. że wydobędzie się ze swego ciężkiego położenia tylko wtedy, gdy jak najbardziej się zjednoczy w pracy, prowadzącej do usunięcia jego źródeł i w w;alce z siłami, stojącymi temu na przeszkodzie.

"Nie ma wątpliwości, że pole do walki społecznej, walki jednych warstw społecznych przeciw drugim coraz szybciej w Polsce zanika. Coraz raniej widoków mają żywioły, które na tej walce budują swą polityczną karierę.

Skutki kryzysu gospodarczego w Europie i Ameryce objawiły się m.in. w obniżeniu zapału do opiekowania się Polską. Póki kłopotów było mniej, a pieniędzy więcej, rozmaite czynniki wykazywały niemałą gorliwość w poma­ganiu do rozkładu sił narodowych Polski, w zasilaniu tego, co się narodowi pol­skiemu w państwie polskim przeciwstawia.

Płynęły spore pieniądze i zanosiło się na to, że popłyną większe, dla Żydów w Polsce, na ich organizacje wszelkiego rodzaju, nie wyłączając finansowych. Rozwijano kosztowne plany kolonizacji żydowskiej na ziemiach polskich. Rosły zbrojące się do walki z państwem pol­skim organizacje ruskie, a w pomaganiu im czuło się rękę obcą i to nie tylko niemiecką. Rozwinęły się misje sekt protestanckich, zajęte nawracaniem nie tylko religijnym, ale i politycznym. Nie mówimy już o organizacjach komunisty­cznych, stale zasilanych z Moskwy... To wszystko bodaj były rzeczy względnie niewinne w porównaniu z tym, co się robiło całkiem tajnie, konspiracyjnie, a tylko czasami, ułamkowo wydobywało się na jaw.

Opieka nad Polską z państw sąsiednich, z zachodu Europy i z Ameryki była rozgałęziona szeroko; kosztowała ona sporo wysiłków i niemało pieniędzy. Przyszły wszakże lata, kiedy na skutek kryzysu własne kłopoty opiekunów urosły i pieniędzy zaczęło im brakować na własne potrzeby. Wtedy z żalem z tej opieki w znacznej mierze zrezygnowali. Skutek tego był szybki: okazało się. że kraj pol­ski jest spokojniejszy, że ludność jego jest mniej anarchistyczna, niż to mogło się wydawać.

Trzeba tu zastrzec, że to względne uspokojenie jest widoczne tylko w zakresie walki społecznej, stosunków pomiędzy różnymi warstwami społeczeńst­wa polskiego.

W ostatnich czasach w poszczególnych okolicach kraju uwydatnia się duży niepokój wśród ludności wiejskiej, który niedawno doprowadził do przykrych zajść w kilku pow-iatach poładniowo-zachodnich. Źródłem ich wsza­kże nie są antagonizmy społeczne, ale niezadowolenie ludności z ciężarów podatkowych i ze sposobów ich ściągania.

Skutkiem niewątpliwym kryzysu jest szybkie w ostatnich latach zaostrze­nie się stosunków7 polsko-żydowskich, przejawiających się w częstych zajściach, w których ze strony polskiej występuje ludność wiejska, jak miejska. Tych zajść już żadną miarą nie można podciągnąć pod walkę społeczną. Są one przejawem walki społeczeństwa polskiego z żywiołem obcym.

Gdy chodzi o walkę społeczną, można powiedzieć, z dużą słusznością, że ta w Polsce przycichła.

ZAGADNIENIE USTROJOWE

Po traktacie wersalskim przed Polską stanął szereg kwestii pierwszorzęd­nej doniosłości; kwestii palących, od których rozwiązania cala jej przyszłość zależała. Przede wszystkim nie była jeszcze zaiatwiona kwestia granic, z wyjątkiem granicy między Polską a Niemcami. Następnie wysunięto kwestie społeczne, a wśród nich kwestię reformy rolnej, która na skutek szeroko rozwiniętej agitacji wysunęła się na czoło publicznego życia, zapanowała niejako nad umysłami.

Wreszcie dezorganizacja myśli politycznej polskiej, która już przed wojną światową przepołowiła społeczeństwo i która podczas wojny rozbiła je na dwa przeciwne obozy, po wojnie, po odbudowaniu Polski utrudniła niesły­chanie ustalenie kierunku polityki zewnętrznej państwa. To pierwszorzędne zadanie, najwięcej wymagające jedności opinii, w Polsce okazało się kwestią sporną, pochłaniającą w ogromnej mierze energie ludzkie.

Nie zajmując się fu szukaniem odpowiedzi na pytanie, w jakiej mierze te kwestie wynikły i przybrały tak potężne rozmiary z samej natury społeczeństwa polskiego, z jego stosunków wewnętrznych, a w jakiej były dziełem obcych wpływów w Polsce, stwierdzić trzeba, że odwróciły one znakomicie uwagę ogóiu od zagadnienia ustrojowego, które dla państwa świeżo odbudowanego po stulet­niej z górą niewoli nie było zagadnieniem drugorzędnym. Ogół polski odniósł się niesłychanie powierzchownie do sprawy ustroju politycznego, jaki trzeba było nadać państwu: potraktował ją tak, jak by to była sprawa nieistotna, jakby od sposobu jej załatwienia niewiele rzeczy zawisło.

Z początku wyglądało to tak, jakby to zagadnienie budziło najmniej wąt­pi i wości.

Ponieważ zakończenie wojny światowej przyniosło pełny triumf demokracji, wobec tego, że zwycięzcami w wojnie okazaiy się narody, mające ustrój najbardziej demokratyczny, w zwyciężonych zaś państwach nastąpiły demokratyczne rewolucje, przeto jedyną dla Polski drogą było zostać państwem demokratycznym. Trudno było oczekiwać, by świeżo wyzwolony z niewoli naród znalazł w sobie dość siły i samodzielności, i wymyślił dla siebie ustrój jaskrawo odbijający się od ogólnego w całej Europie obrazu. Gdyby wszakże myśl polska nie była tak pochłonięta innymi kwestiami, gdyby zdolna była w sprawie zagad­nienia ustrojowego wykazać należytą energię, niezawodnie widzielibyśmy poważne wysiłki w tym kierunku, żeby nasz ustrój demokratyczny uczynić  faktu, że należymy do narodów najmniej do tego ustroju przygotowanych, najm­niejsze w jego praktykowaniu mających doświadczenie, że w głównej masie nar­odu jesteśmy w tej dziedzinie nowicjuszami. Wobec tego wszakże, że to zagad­nienie u nas niejako zlekceważono, że za mało przywiązywano wagi do sposobu jego rozwiązania, rozwiązano je w Polsce w sposób niedorzeczny, karykaturalny, wprost śmieszny.

Rozwiązano je tak, jakby to uczynili nie Polacy, ale ich najwięksi wrogowie. Wprowadzono ustrój demokratyczny, parlamentarny w jego najskrajniejszej formie, przelicytowano w tym względzie wszystkie nieomal państwa, a przede wszystkim wielkie narody, stojące na czeie dzisiejszego świa­ta. Zbudowanie ustroju politycznego w Polsce oddano w ręce żywiołów naj­surowszych, najmniej politycznie wychowanych i wykształconych, kierowanych w tym względzie przez świeżo przeważnie upieczonych zelantów masonerii.

 Sprawa poszła wcale gładko, przy słabym względnie przeciwstawieniu się żywiołów, którym kultura i myśl polityczna nie była obca, przede wszystkim obozu narodowego.

Jednakże panujące w czasie uchwalania naszej konstytucji przekonanie, że Europa ma na długo zapewniony ustrój demokratyczny, zostało rychło zach­wiane. W e Włoszech wybuchła i zwyciężyła rewolucja narodowa, która położyła koniec rządom parlamentarnym. Odbiła się ona wcale silnym echem w całej Europie. W różnych krajach żywioły, niezadowolone z rządów parlamentarnych, odnoszące się do nich nienawistnie, zamanifestowały swe sympatie i uznanie dla przewrotu włoskiego i nawet zaczęty się organizować na podstawach faszyzmu, pod jego wyraźnym sztandarem. Ruch ten nie dał na razie poważniejszych wyników: zjednej strony nie ogarniał on kół szerokich, z drugiej - nigdzie nie ist­niały tak oczywiste, tak jaskrawe powody do walki przeciw ustrojowi demokraty­cznemu, nigdzie rządy parł amen tarn e nie groziły takim nagłym, jak we Włoszech niebezpieczeństwem.

W Polsce przewrót faszystowski wywarł silne wrażenie. Pobudził on do myślenia dwa obozy polityczne, daleko od siebie stojące.

Narodowcy, spadkobiercy polityki, która przed wojną i w czasie wojny złączyła sprawę polską ze sprawą aliantów, dążąc do zjednoczenia ziem polskich i odbudowania państwa, i oparła realizację swych celów na rozbiciu potęgi niemieckiej - widzieli w zwycięstwie faszyzmu zwycięstwo narodu włoskiego nad anarchią społeczną i nad ustrojem politycznym, który otwierał tej anarchii szerokie pole. Widzieli oni, że obóz narodowy w Polsce nie posiada warunków do ścisłego naśladowania ruchu włoskiego, i zdawali sobie sprawę z tego, że położenie Polski, niebezpieczeństwa grożące jej z zewnątrz, nie pozwalały na zbytnie zaostrzenie walki wewnętrznej w kraju. Niemniej przeto rozumieli oni, że wypadki włoskie są. źródłem dużej nauki dla obozów narodowych w innych kra­jach, nauki, która może je doprowadzić do zwycięstwa, jeżeli należycie z niej skorzystają.

Tzw. "piłsudczycy", którzy w wojnie światowej walczyli po stronie państw centralnych, którzy po zakończeniu wojny mieli sprzyjające warunki do opanowania władzy w Polsce i chwilowo ją w rękach mieli, ale nie zdołali jej utrzymać po zapanowaniu rządów parlamentarnych - patrzyli na faszyzm jako na metodę, na praktyczny wzór do naśladownictwa, wskazujący im drogę dojścia do władzy i dłuższego utrzymania się przy niej.

Aczkolwiek główną przyczyną zwycięstwa rewolucji faszystowskiej było to, że poprzedziło ją parę dziesięcioleci mchu nacjonalistycznego, który pod wodzą Corrdiniego wykonał ogromną pracę polityczno-wychowawczą w naro­dzie włoskim, aczkolwiek cały obóz nacjonalistyczny włoski wszedł do organiza­cji faszystowskiej i stał się w ogromnej mierze jej umysłowym i moralnym rdze­niem, aczkolwiek przewrót faszystowski był w istocie swej rewolucją narodową, to jednak przewrót w-łoski, że względu na warunki czasu i miejsca, nie był zdol­ny uwydatnić wszystkich głównych znamion rewolucji narodowej, nie powiedzi­ał jeszcze wyraźnie, czym ta rewolucja będzie, gdy zjawi się w innych krajach.

Głównym punktem, w którym faszyzm się nie wypowiedział, była kwest­ia żydowska. Kraj., liczący wszystkiego jakieś 40000 wyraźnych Żydów, nie by! gruntem, na którym mogło się rozwinąć żywsze zainteresowanie się kwestią żydowską. Myśl włoska nigdy się tą kwestią poważnie nie zajmowała! nigdy jej nie rozumiała. "Nacjonalizm włoski tej kwestii nie poruszał, nie poruszył jej i faszyzm. Mussolini nie odtrącał od siebie Żydów, przeciwnie, korzystał z ich współpracownictwa. W ostatnich dopiero czasach zaczęły się zjawiać we Włoszech pewne refleksje na temat Żydów, które zbliżają Włochów do nacjonal­istów innych krajów.

To milczenie rewolucji włoskiej w kwestii żydowskiej mogło wywołać i wywołało duże nieporozumienie co do istoty faszyzmu. Można było pojąć faszyzm jako ruch, w którym program narodowy nie odgrywa roli głównej, nie jest jego rdzeniem moralnym i politycznym, ale który polega właściwie na metodzie walki i metodzie rządzenia. 1 można było sądzić, że siła tego ruchu polega tylko na metodzie, a nie na jego duchu narodowym.

Tak właśnie rozumiał faszyzm obóz. Piłsudskiego, co pociągnęło za sobą poważne następstwa w ewolucji politycznej Polski.

 

PRZEWRÓT MAJOWY 1926 R.

Rewolucja polityczna w Polsce, która w 1926 r. pogrzebała faktycznie jej ustrój parlamentarny, była w niemałej mierze naśladowaniem rewolucji włoskiej, naśladowaniem  nie ducha jej, ale metody. Autorzy jej ducha nit- rozumieli, a choćby go nawet rozumieli, nie byliby zdolni go naśladować ze względu na swoją przeszłość i swoje skłonności polityczne. Gdyby zaś łączyło ich z faszystami biiskie pokrewieństwo duchowe i gdyby ich zamach na parlamentaryzm miał te same cele, co we Włoszech, wątpić należy, czy w warunkach, w których się zna­jdowała Polska, próba ich byłaby się udała.

Przewrót majowy był zjawiskiem niezmiernie skomplikowanym, niezrozumiałym nie tylko dla cudzoziemców, którzy patrzą na sprawy polskie bardzo powierzchownie, ale nawet dla samych Polaków, którzy od czasu odbu­dowania Polski bardzo słabo się orientują w swym zawiklanym położeniu. Trze­ba jednak możliwie go zrozumieć, trzeba zdać sobie sprawę z roli, którą odegrał w ewolucji politycznej Polski, z jego stosunku do zagadnienia ustrojowego w całej Europie, jeżeli nie chcemy iść w przyszłość z zawiązanymi oczami, jeżeli mamy choć ogólnie zdawać sobie sprawę z tego, dokąd nas rozwój polityczny naszej ojczyzny prowadzi.

Polska nie była pierwszym krajem, w którym powojenne dziesięciolecie przyniosło przewrót polityczny pod natchnieniem rewolucji włoskiej. Z więk­szych krajów wyprzedziła ją Hiszpania.

Głębszy cel dyktatury Primo de Rivery nie był tak obcy. tak przeciwny celom faszyzmu, jak cele przewrotu polskiego. Jednak przedsięwzięcie dyktatora hiszpańskiego nie powiodło się, przeciwnie, doprowadziło do zwycięstwa rewolucji republikańskiej i do potężnego zradykalizowania hiszpańskiego parla­mentaryzmu. Przyczyna niepowodzenia była bardzo prosta.

Zamach Primo de Rivery miał znamiona rewolucji narodowej; tylko ta rewolucja nie była poprzedzona ruchem narodowym w społeczeństwie, nie miała oparcia w najsłabszej nawet organizacji sił narodowych. Hiszpania była krajem zacofanym w rozwoju pojęć politycznych. "Nie można odmówić Hiszpanom gorącego patriotyzmu, ale obca im była ideologia narodowa, oparta na nowszych zdobyczach myśli ludzkiej. Stąd przy całym patriotyzmie, znamionującym roz­maite obozy polityczne, nie było w Hiszpanii nowoczesnego obozu narodowego, podejmującego walkę z robotą rozkładową wszelkiego rodzaju, z robotą, za którą  w Hiszpanii, jak w innych krajach, stała masoneria. Ciężar tej wałki spadał w całości na Kościół katolicki i na organizacje przezeń prowadzone. Aczkolwiek stanowisko Kościoła miało w walce z robotami masonerii duże znaczenie, to jed­nak organizacje katolickie z ducha swej pracy i z metod walki stanowiły armię bardzo słabą wobec masonerii oraz wszystkich jej tajnych i jawnych rozgałęzień. Brak silnie zorganizowanego obozu narodowego w znaczeniu, jakiego ten wyraz nabrał w końcu ubiegłego i początku bieżącego stulecia, zapowiadał szybkie postępy masonerii i wielkie jej zwycięstwa. Dzisiejszą rewolucję hiszpańską można było przepowiedzieć już przed paru dziesiątkami lat, a próba jej odwróce­nia, którą podjął Prima de Rivera, wódz rewolucji narodowej bez narodowej armii, była z góry skazana na klęskę.

Polska była krajem, w którym nowoczesny ruch narodowy rozpoczął się już na kilkanaście lat przed końcem ubiegłego stulecia, jednocześnie z nacjonal­izmem francuskim i włoskim, ale od nich niezależnie. Pomimo tej niezależności, ideologia, którą ruch polski rozwijał, była ściśle zbliżona do tamtych. W jednych pojęciach nacjonalizm francuski lub włoski ją wyprzedzał, w wielu innych szła ona naprzód, i kto wie, czy na ogół biorąc, nie sięgnęła najgłębiej, nie stworzyła kierunku myśli najbardziej integralnego, będącego najbardziej konsekwentną całością. Ten rozwój myśli narodowej w Polsce jest zrozumiały, gdy się zważy, że po rozbiorze Polski Polacy ze wszystkich narodów mieli najwięcej pobudek do zajmowania się zagadnieniami narodowymi; najmniej zaś uwagę ich od tych zagadnień odciągała i pojęcia ich plątała polityka bieżąca. Wreszcie, co może najważniejsze, Polska najmniej ze wszystkich większych narodów była opanowana przez masonerię i o ile umiała się uchronić od bezmyślnego małpowania kierunków obcych, myśl jej najmniej była demoralizowana.

Pomimo to rewolucja polityczna, czerpiąca natchnienia z faszyzmu i uderzająca w ustrój demokratyczny, nie była rewolucją narodową, ale, przeci­wnie, celem jej było przeszkodzić dojściu do władzy żywiołów narodowych.

Gdyby celem przewrotu majowego było tylko ujęcie władzy przez żywioły żądne władzy, a nie mające żadnych dalszych celów politycznych, niewątpliwie przewrót ten byłby się nie udał. Jeżeli się nie tylko udał, ale odbył się tak łatwo, to dlatego, że mu sprzyjały i pomagały czynniki, decydujące wów­czas w polityce polskiej.

Najsilniejsze bodaj światło na znaczenie i cele przewrotu rzuca fakt, że po jego stronie stanęły i czynną pomoc mu okazały te same żywioły, które przedtem parły do jak największego zradykalizowania demokratycznego ustroju Polski. Zdawałoby się, że niepodobna pogodzić fanatyzmu parłamentamo-demokraty-cznego z późniejszym zamachem na ustrój parlamentarny. Pogodzić wszakże można, ale tylko.wtedy, kiedy się zauważy, że ani skrajne zdemokratyzowanie ustroju Polski, ani jego w następstwie oddemokratyzowanie nie było właściwym celem, kiedy cel był całkiem inny

Żywioły, które tę, tak zmienną politykę prowadziły, były to wszystko żywioły, pozostające pod kierownictwem masonerii, a zwłaszcza radykalniejszych jej odłamów. Chociaż masoneria w Polsce ma swoje miejscowe interesy i miejscowe cele. Jo jednak w ogólnych liniach reprezentuje ona wpływ obcy i obcą politykę, która pod firmą ogólnoludzką załatwia często wcale nie ogólnoludzkie interesy. Powiedziano już wyżej, jakim był stosunek do Polski masonerii angielskiej i amerykańskiej, a zwfaszcza tych jej odłamów, którymi ściślej kierowali Żydzi, stosunek podyktowany dążeniem do odbudowania imperium niemieckiego i jego pozycji na wschodzie Europy; wiemy, że celem międzynarodowego żydostwa i współdziałającej z nim masonerii byfo nie dopuś­cić do ustalenia się i wzmocnienia ustroju politycznego Polski, a zwłaszcza do utrwalenia się władzy w rękach żywiołów niezależnych od masonerii, żywiołów mniej lub więcej narodowych. To, że cel ten byl taki. było jasne od samego początku. Polityka, zmierzająca całkiem widocznie do tego celu, rozpoczęła się nie od podpisania traktatu wersalskiego, ale od chwili zakończenia operacji wojennych, od zawarcia rozejmu. Żywioły masońskie w Polsce za ma!o zdawały sobie sprawę z walki interesów politycznych podczas wojny i po wojnie, ażeby tę politykę widzieć i właściwie jej intencje rozumieć, ale w zaślepieniu swoim służyły jej z całą gorliwością.

Dla celów tej polityki najdogodniejszą z początku było rzeczą, ażeby Pol­ska zafundowała sobie ustrój, jak najdalej idący w swym demokratyzmie. Taki ustrój dawał największą gwarancję, że kraj nie zdobędzie się na rząd silny i sen­sowny, że będzie kwitła w nim anarchia. Gdy wszakże zjawiła się obawa, że nawet przy tej uitrademokratycznej konstytucji, którą Polacy sobie uchwalili, może dojść do jakiego takiego porządku w kraju, a co gorsza, że zanosi się na wytworzenie większości rządzącej, zdolnej do odbycia szybkiej ewolucji w kierunku narodowym, ustrój demokratyczny swoją wartość stracił. Trzeba było go obalić.

Stąd rewolucja majowa, stąd gorące poparcie, jakie jej dały organizacje na zewnątrz radykalne, a na wewnątrz masońskie.

WARTOŚĆ PRZEWROTU

Przewroty polityczne bywają dwojakiego rodzaju. Jedne są doniosłymi etapami w ewolucji politycznej narodów, wnoszą bądź nowe, bądź tylko odmi­enne od poprzednich zasady rządzenia, utrwalają je tak, że od nich się zaczyna potężny zwrot w rozwoju politycznym kraju. Są to przewroty1 twórcze, histo­ryczne. Największym z takich przewrotów w dziejach nowoczesnych była, pomi­mo wszystkie swe smutne, fatalne dla przyszłości strony, rewolucja francuska. Inne nie mają żadnej treści poza tą, że na miejsce jednych żywiołów ujęły rząd inne, utrzymujące się następnie przy władzy za pomocą wszelkich możliwych środków, nie tworzących systemu, często ze sobą sprzecznych, nawzajem się par­aliżujących i tym samym nie mogących na długo wystarczyć. Są to tylko mniejsze lub większe, dłużej lub krócej trwające epizody w życiu narodów, po których to życie mniej lub więcej powraca na dawniejsze drogi. Skrajnym przykładem takiego przewrotu była niedawna dyktatura Pangaiosa w Grecji.

Zastanawiając się nad dwoma najważniejszymi przewrotami polityczny­mi, które zaszły w powojennej Europie, nad rewolucjami narodowymi we Włoszech i w Niemczech, zwłaszcza zaś nad świeżą, niemiecką, w której duch narodowy znalazł o wiele pełniejszy wyraz, niż we włoskiej, nie możemy od razu zdecydować, do którego rodzaju przewrotów należy1 je zaliczyć.

Mają one oba nie tylko stronę negatywną, ale i pozytywną. Negatywną ich stronąjest to, że oba uderzają w ustrój demokratyczny, parlamentarny; pozyty­wką zaś, że oba stawiają sobie za cel wytworzenie nowego ustroju, który ma demokrację zastąpić. Wartość ich dzieła negatywnego zależy od tego, czy zdoła­ją one coś pozytywnego dokonać. Gdyby nic były zdolne stworzyć nowego ustro­ju, opartego na mocnych, trwałych zasadach, to ich zwycięstwo nad demokracją mogłaby się okazać przemijające. Po osłabnięciu energii, którą zwycięskie obozy wykazały w pierwszym impecie, po wyczerpaniu się środków sugestii na szerok­ie masy, zwłaszcza zaś po zejściu z pola takich wyjątkowych osobistości, jak Mussolini i Hitler - a wyjątkowe osobistości zwykle nie miewają godnych następców7 - dzieło przewrotu mogłoby być zmarnowane. Ocalić je może tylko położenie mocnych podstaw prawno-polStycznych, które pozw;olą rządzić krajem bez olbrzymiego napięcia energii, na które naród nie zawsze się zdobywa, bez stałego hipnotyzowania mas, do którego środki i sposoby nie zawsze istnieją, wreszcie bez ujęcia steru przez wyjątkowe osobistości, które nie zawsze się  rodzą.

Wszelkie dane przemawiają2a tym, iż rewolucja narodowa swe dzieło utr­wali właśnie dzięki temu, że za źródło władzy w kraju wzięła naród, żywą istotę zbiorową, posiadającą siiną organizację duchową, posiadającą swoją wewnętrzną hierarchię, co daje możność wytworzenia zdrowej, nie sztucznej oligarchii, a jak dziś się mówi, elity rządzącej.

Myśl narodowa zarówno niemiecka, jak włoska, niedostatecznie jest pogłębiona w swych założeniach, nie wyciągnęła jeszcze ze swych założeń kon­sekwencji we wszystkich dziedzinach, nie otrząsnęła się jeszcze z pojęć ubiegłej doby, stojących w sprzeczności z właściwymi dążeniami nowoczesnego ruchu narodowego. Ruch ten musi być bardzo jednolitym, konsekwentnym systemem myślenia, jeżeli ma wykazywać potrzebną twórczość polityczną. Jednakże rewolucja narodowa we Włoszech, a może więcej jeszcze w Niemczech, nie wygląda na przemijający epizod w życiu tych krajów. Wykazała ona wielką siłę, nie tylko fizyczną, afe i duchową, której źródło tkwi w narodzie, w idei naro­dowej. W dzisiejszej dobie dziejowej, w dobie bankructwa zasad i haseł XV11I-go wieku, haseł rewolucji francuskiej, które wypaczyły ewolucję polityczną Europy i podważyły fundamenty cywilizacji europejskiej, idea narodowa okazu­je się jedynym źródłem, z którego może wypłynąć odrodzenie myśli politycznej w Europie i nowa organizacja państw europejskich, wydobywająca je z polity­cznego bezwładu.

Rewolucja narodowa jest właściwie dopiero rozpoczęta i ma przed sobą dhigą jeszcze drogę do przebycia. Nie byłaby ona dziełem dokonanym nawet wtedy, gdyby się rozszerzyła na wszystkie kraje europejskie, o ile nie dokonała swego dzieła twórczego, nie wytworzyła trwałego ustroju prawno-politycznego. będącego wcieleniem zasad narodowych. Jednakże postęp myśli w łonie obozów narodowych, odbywający się szybko nie tylko we Włoszech i w Niemczech, daje pewność, że ta praca twórcza będzie wykonana i że przebudowa polityczna Europy na zasadach narodowych przejdzie z okresu rewolucji w okres życia nor­malnego, na nowych opartego podstawach.

W jakim stosunku do tej wielkiej rewolucji stoi przewrót polski?

Warunki, w których go dokonano, siły, które go dokonały i które go umożliwiły, wreszcie siły, które mu się przeciwstawiły i z którymi dotychczas walczy - wszystko się złożyło na fakt. że brak mu podstawy narodowej. Nie oparł on swego zwycięstwa i nie buduje swej przyszłości na zasadach, z których wyrósł ruch włoski i niemiecki, na narodzie i idei narodowej - źródło, z którego rewoluc­ja narodowa w Europie czerpie swe siły, żywi nie jego, ale jego przeciwników.

Zarówno, jak faszyści i hitlerowcy, autorzy przewrotu w Polsce rozumieją, że ich rządy są tymczasowymi, o ile nie wyrworzą one ustroju prawno-polity­cznego, na którym je trwale oprzeć mogli; w poszukiwaniu wszakże tego ustroju myśl ich zmuszona jest chodzić po drogach całkiem innych niż myśl faszystów i hitlerowców.

Gdy rewolucja narodowa we Włoszech i w Niemczech za punkt wyjścia do swego dzieła wzięła naród, ich punktem wyjścia jest państwo.

Tym sposobem przewrót polski w swej ideologii sięgnął do czasów, poprzedzających rewolucję francuską i idące w ślad za nią rewolucje XlX-go wieku w innych krajach, do czasów, w których ludność państwa była uważana za bierny obiekt w rękach monarchy i jego biurokracji, w których wszelkie czyny rządu usprawiedliwiała "racja stanu". Ta doktryna państwowa zeszła do grobu w całej Europie; tylko łachmany z niej przetrwały w jednym jedynym państwie, w przedwojennej Austrii. Nie było tam narodu dość silnego, ażeby to państwo mógł uważać za swoje. Wszędzie w Europie zwyciężyła zasada, że państwo jest tylko narzędziem w rękach narodu. I rewolucja narodowa stoi na tej zasadzie, tylko wywraca płytkie i fałszywe pojęcia rewolucji francuskiej o społeczeństwie, o nar­odzie, stawia na ich miejsce nowe, oparte z jednej strony na wiekowych tradyc­jach, z drugiej - na zdobyczach umysłowych XIX-go stulecia. Z tego, głębszego zrozumienia narodu wypływa pojęcie rządów narodowych, które stanowi pod­stawę programu narodowej rewolucji.

Idei przewodnich, naczelnych zasad, punktów wyjścia politycznych nie można wybierać dowolnie. Stają się one źródłem siły i twórczości twórczej tylko wtedy: gdy są wynikiem ewolucji życia i ewolucji myśli w poprzedzającym okre­sie, jeżeli się rodzą, jak to mówimy pospolicie, z ducha czasu. Nie można nawracać do pojęć z przed dwóch stuleci, które zresztą i przed dwoma stuleciami ewolucja życia i fala zgodnej z nią myśli już silnie podmywała. Powiadamy - nie można: wszystko można, tylko z tego nic nie będzie. Gdy się np., wychowuje młode pokolenie na wiedzy współczesnej w systemie pojęć dzisiejszych, a w jed­nym tylko przedmiocie wbija mu się do głowy pojęcia od dawna przestarzałe i nieodwołalnie już pogrzebane, to czyż można oczekiwać, że te pojęcia, sprzeczne ze współczesną wiedzą, z postępem myśli ostatnich pokoleń, będą przyjęte przez młode umysły i na nowo żyć zaczną?... Jeżeli się w wychowaniu młodzieży na miejsce pojęcia narodu podstawia pojęcie państwa, jeżeli się nie rozróżnia pomiędzy pojęciami państwa i rządu tak, jak to robiono za czasów panowania "racji stanu", to trzeba by jednocześnie usunąć z programu wychowania historię polityczną i historię literatury ostatnich paru stuleci, bo inaczej umysły młodzieży, albo nie przyjmą narzuconych im teorii politycznych, albo w ich głowach wytworzy się bigos hultajski.

Rewolucja polityczna w Polsce miała wyraźny cel negatywny. Tym celem nie było zniszczenie parlamentaryzmu - to był tylko środek. Tu chodziło o niedo­puszczenie do zorganizowania się trwałego rządu, niezależnego od czynników zewnętrznych, od masonerii, zdolnego do rządzenia w duchu narodowym, w interesie narodu. Programu pozytywnego nie miała.

Gdy w celu utrwalenia swych rządów zaczęła nad nim pracować, znalazła  się W niezwykłym położeniu. W walce między obozami narodowymi a demokracją, która to walka stanowi najgłówniejszy moment życia dzisiejszej Europy, nie mogła ona stanąć ani po jednej, ani po drugiej stronie. Powiedzieliśmy już, dlaczego się nie znalazJa po stronie narodowej; po stronic demokracji nie pozwala jej stanąć jej stosunek do parlamentaryzmu, nie znajdu­jąc natchnień dla swego programu w dzisiejszych obozach europejskiej myśli politycznej, nie mogąc od nich zapożyczyć podstawowych pojęć politycznych, sięgnęła o dwa stuieci wstecz i ówczesne pojęcia o państwie i jego stosunku do społeczeństwa wzięła za punkt wyjścia dla swej twórczości politycznej. A może tylko odbudowała sobie te pojęcia ze szczątków, które pozostał}' w życiu niedawno zgasłego państwa Habsburgów.Niepodobna przypuścić, ażeby na takim zwietrzałym fundamencie można było zbudować coś, co się ostoi.

 

 

DEMOKRACJA JAKO CZYNNIK EWOLUCJI

 POLITYCZNEJ W DZISIEJSZEJ POLSCE

 

Ewolucja polityczna kTaju jest przede wszystkim wypadkową tendencji walczących ze sobą w jego społeczeństwie. O kierunku tych tendencji decydują zjednej strony interesy materialne oraz pojęcia i dążenia moralne różnych grup tego społeczeństwa, z drugiej zaś - wpływy zewnętrzne, które W Europie odgry­wają olbrzymią rolę na skutek wspólnoty cywilizacyjnej narodów europejskich i licznych, TÓżnorodnych węzłów, którymi te narody są między sobą powiązane. Te wpływy zewnętrzne są szczególnie silnie w społeczeństwach cywilizacyjnie młodszych, które przez długi szereg pokoleń nawykły do uczenia się od narodów starszych, do ich naśladowania, i które w organizacjach międzynarodowych odgrywają, podrzędną roię. służąc często interesom obcym. W Polsce, obok lego, trzeba wprowadzić do rachunku jeszcze jeden wpływ, który niesłychanie wzrósł od czasu odbudowania państwa i który ma w niej dziś ogromne znaczenie -wpływ żydostwa. Nie można zdać sobie sprawy z tendencji ścierających się w społeczeństwie polskim bez uwzględnienia roti, jaką w ich wytworzeniu odgry­wają wpływy żydowskie.

Wpływy te idą z wewnątrz państwa, od żydostwa miejscowego, i  zewnątrz, od żydostwa międzynarodowego, ostatnie bądź bezpośrednio, bądź pośrednio, przez masonerię. To, co już poprzednio powiedziano, wystarcza do ogólnej oceny siły i kierunku wpływów żydowskich na życie polityczne polskie.

Traktując ewolucję polityczną Polski w związku z ewolucją całej Europy - bo inaczej zrozumieć jej niepodobna-trzeba w ocenie jej czynników zacząć od tego, który w Zachodniej Europie zajmuje dotychczas stanowisko panujące, tj. od tzw, demokracji, która usiłuje ocalić ustrój parlamentarny i której główną siłę stanowi organizacja masońska.

W Polsce masoneria jest o wiele mniej liczna, niż gdzie indziej, jest prze­ważnie bardzo młoda, niedawno zrekrutowana, skutkiem tego mniej wykształ­cona w masońskim duchu i w metodach działania i co za tym idzie, mniej jedno­lita, bardziej rozbieżna, więc anarchistyczna. Niemniej przeto wystarczyło jej do przeprowadzenia w odbudowanej Polsce najbardziej radykalnego ustroju parla­mentarnego. Wystarczyło dlatego, że niedojrzałe politycznie żywioły pomagały jej bez świadomości tego, co czyniły. W następstwie ta sama masoneria wzięła udział w przeprowadzeniu .rewolucji 1926 r.

 

Przewrót majowy dał w wyniku względną dyktaturę Piłsudskiego -względną chociażby dlatego, że już sam wiek dyktatora nie pozwalał mu odegrać osobiście roli Mussoliniego. Ta dyktatura, zachowując formalnie ustrój parlamen­tarny, faktycznie go zniszczyła, zadając tym samym silny cios żywiołom radykalnym, sojusznikom w dokonaniu przewrotu: z drugiej strony, chcąc się umocnić w kraju i skutecznie osłabić głównego swego przeciwnika, obóz naro­dowy, zbliża się do żywiołów, zwanych konserwatywnymi, zwanych o tyle słusznie, o i te konserwatyzmem jest chęć zachowania majątku, który się posiada. Zbliżenie to, ma się rozumieć, pociągnęło za sobą oddalenie się od sojuszników, których radykalizm polityczny łączył się ściśle ze społecznym. Wtedy znaczny odłam masonerii w Polsce obraził się ostatecznie na Piłsudskiego i wypowiedzi­ał mu walkę.

W tej walce żywioły masońskie polskie miały pewne poparcie moralne masonerii zagranicznej i nie mało na nie liczyły. Zaszedł wszakże wypadek, który zadał tym rachubom cios poważny. Tym wypadkiem było zwycięstwo hitlerow­ców w Niemczech. Rząd Hitlera zaczął energicznie oczyszczać Niemcy od żydostwa, odcinając się jednocześnie od masonerii; natomiast rząd polski, pochodzący z przewrotu majowego, okazał żydostwu swą sympatię i wzmocnił popieranie Żydów w Polsce. Stanowisko rządu polskiego w ciężkiej dla żydost­wa dobie zostało należycie ocenione przez kierownicze sfery żydowskie. Po raz pierwszy jesteśmy świadkami przyjaznych na rzecz rządu polskiego manifestacji międzynarodowego żydostwa. Byłoby rzeczą nienaturalną, wprost niezrozumi­ałą, gdyby przy takim stanowisku kierowniczych sfer żydowskich masoneria zachodnia popierała walkę przeciw rządowi polskiemu. Wie ona, że zniszczenie parlamentaryzmu jest źródłem wielkich cierpień dla masonerii w Polsce i nieza­wodnie okazuje braciom polskim swą sympatię; okazuje ją wszakże dyskretnie, bo inaczej zajęłaby stanowisko przeciwżydowskie. na które nie może dać się wepchnąć.

Położenie tzw. demokracji w Polsce, tak świetne, jak się zdawało, w pier­wszych latach istnienia odbudowanego państwa, dziś się przedstawia niezmiernie słabo.

Przewrót gospodarczy podciął poważnie siłę jej żywiołów kapitalisty­cznych, a jednocześnie niszczy jej żywioły społecznie radykalne, usuwając warunki korzystne dla walki społecznej. Rewolucja polityczna 1926 r., niszcząc parlamentaryzm, zredukowała rolę polityczną demokracji. Ostatnio, przewrót w położeniu Żydów, na skutek rewolucji narodowej w Niemczech i wynikająca stąd, nie wiadomo, na jak długo obliczona zmiana w polityce żydostwa, odbiera jej możność liczenia w walce przeciw rządowi na poważne poparcie masonerii zachodniej.

W tych warunkach rola demokracji, jako czynnika ewolucji politycznej naszego kraju, staje się drugorzędną. Tym samym ubogo wyglądają widoki na odbudowanie parlamentaryzmu w Polsce, i ten ustrój, który Polska po swym odbudowaniu u siebie zaprowadziła, najwidoczniej skazany jest na zagładę.

Takie położenie zagadnienia ustrojowego w Polsce, przy rachubach na dłuższą melę; nie jest pożądane nie tylko dla masonerii ale i dla Żydów, gdy chodzi nawet o ich bezpośrednie, żydowskie interesy. Szerzenie się ustroju parla­mentarnego w świecie szło wszędzie równolegle z rozrostem masonerii i rozwo­jem potęgi żydostwa. Polityka rządów przeć i w żydowska i przeciwmasońska była możliwa tylko w państwach, które nie wprowadziły u siebie ustroju parlamen­tarnego, jak dawna Rosja i dziś jest możliwa tylko w takich, które go obaliły, jak obecne Niemcy, Ustrój parlamentarny może być chwilowo zawieszony za sprawą masonerii lub Żydów, gdy to im jest chwilowo potrzebne, ale jako stały ustrój utrzyma się on we wszystkich krajach, dopóki masoneria i Żydzi będą decy­dowali o ich losach.

Toteż Żydzi, popierając obecny rząd w Polsce, jednocześnie susza sobie głowy nad sprawą ocalenia demokracji i parlamentaryzmu na przyszłość, czynione są nawet zabiegi ku ułożeniu nowych szyn, które by zmieniły kierunek zapowiadającej się obecnie ewolucji politycznej Polski.

Niedawno czytaliśmy w gazetach gorące wynurzenia o Polsce rabina nowojorskiego, Wise'a. jest to nie byle jaka osobistość: podczas wojny światowej obok pułkownika Mandel House'a i sędziego Brandeisa był on przyjacielem i doradcą prezydenta Wilsona, ściślej mówiąc, jednym z kuratorów nad nim ustanowionych. We wspomnianych wynurzeniach rabin nowojorski winszuje Polsce, że obok Piłsudskiego miała podczas wojny Paderewskiego, przy którego boku on, rabin, Wise, stał niezachwianie.

Ta jego opinia ma znaczenie aktualne i należy ją rozumieć jako jeden z kroków akcji, którą próbowano rozwinąć ostatnimi czasy. Była to akcja prowadzona, co prawda, dość nieśmiało i miała za cel z jednej strony skłonić Paderewskiego. ażeby się zdecydował wrócić do czynnej roli politycznej w Polsce, z drugiej zaś wytworzyć warunki, w których byłoby to możliwe. "Na tej drodze spodziewano się skombinować obóz dziś rządzący z kołami, broniącymi parlamentaryzmu, co w dalszych skutkach mogłoby silnie wpłynąć na losy zagadnienia ustrojowego w Polsce. Od początku należało przypuszczać, że tą akcją się interesują w Ameryce: obecne wypowiedzenie się rabina Wise'a przypuszczenie to pośrednio potwierdza.

Niewątpliwe próby w tym kierunku będą ponawiane. Jeżeli zaś się okaże, że nie mają widoków powodzenia, to nie należy wątpić, że się znajdą inne drogi i będą robione nowe próby.

W polityce międzynarodowego żydostwa i współdziałającej z nim masonerii polska nie może stanowić wyjątku z pośród wszystkich krajów. Można jej pozwolić na czasowe zboczenia, można je nawet popierać, ale gdy chodzi o przyszłość, trzeba ratować demokrację od upadku i nie dopuścić do ostatecznej zagłady parlamentaryz­mu.

 

NA BEZDROŻU

Polska dzisiejsza ma to wspólnego z Niemcami i Włochami, iż rządy demokracji są w niej obalone, że ustrój parlamentarny, choć formalnie go utrzy­mano, jest faktycznie zniszczony, i że przywrócenie jego jest mało prawdopodob­ne. Natomiast głęboko się różni od tych dwóch krajów, gdy chodzi o sprawę nowego ustroju, który by tamten zastąpił i stał się trwałą podstawą rządów.

Pozornie stoi ona pod tym względem lepiej. Gdy rządy we Włoszech i w Niemczech siłę swą opierają na dyktaturze osobistej, rząd polski staje się coraz bardziej dyktaturą organizacji, zatraca charakter rządów osobistych. Gdy we Włoszech robi się zaledwie próby organizacji gospodarczej społeczeństwa, na której dopiero w przyszłości może się oprzeć ustrój polityczny - co jest, zresztą bardzo wątpliwe; gdy w Niemczech jeszcze nie została postawiona nawet zasada, na której przyszły ustrój ma być zbudowany - w Polsce istnieją już w tym względzie plany i przygotowuje się wcielenie ich w życie.

W Polsce nadto, można powiedzieć, zadanie jest łatwiejsze. Jej położenie gospodarcze jest bardzo ciężkie, ale jej gospodarcza struktura jest prostsza, o wiele na dzisiejsze czasy normalniejsza, i przewrót światowy nie wytworzył tu takich skomplikowanych, nierozwiązalnych zagadnień, jak zwłaszcza w Niem­czech: rząd polski, o ile by miał swobodę działania w duchu interesów polskich, miałby o wiele mniej trudności gospodarczych i społecznych i mniej byłby nimi skrępowany w swej robocie ustrojowej. Z drugiej strony, nałogi parlamentarne w Polsce są tak świeże, tak słabo zakorzenione w społeczeństwie, najbardziej zażar­ty parlamentarzysta tak łatwo staje się tu posłusznym narzędziem w rękach rządu, że ten ma względnie dużą swobodę działania i budowania instytucji wg swego gustu.

Pomimo tych pozorów i tych istotnych różnic na korzyść Polski, we Włoszech i w Niemczech widzi się drogę do utrwalenia nowego ustroju, można być prawie pewnym, iż rząd, który wyszedł z rewolucji, na tę drogę wejdzie: w Polsce zaś tego nie widać. Tam mogą być rozmaite próby; choć się nie udadzą, będą torowały do prób lepszych, aż wreszcie znajdzie się należyte rozwiązanie. Bo tam dla tych prób istnieje podstawa zdrowa, mocna, wynikająca z nowoczes­nej ewolucji dziejowej - podstawa narodowa. W Polsce zaś dla rządu, pochodzącego z rewolucji, oparcie się na tej podstawie okazało się niemożliwe, musiał on szukać innej: a że innej zgodnej z linią dziejowego rozwoju Europy w ogóle, a Polski w szczególności, nie znajdzie, więc miast żywej podstawy musi się opierać na martwych formułach, musi tworzyć konstrukcje, sprzeczne z ewolucją dziejową, nie wytrzymujące prób życia.

W Polsce można dziś bardzo łatwo wyprzedzić Włochy i Niemcy w budowaniu nowego ustroju politycznego; tylko to budownictwo nic a nic nie posunie Polski naprzód w jej ewolucji politycznej, nie zbliży jej do wytworzenia trwałych podstaw rządzenia krajem. Będą to wszystko gmachy bez fundamentów, które za lada powiem runą: miast organizowania państwa dadzą one w wyniku jego anarch izowanie.

Przy wspomnianych wyżej korzystnych warunkach Polski ma ona jedną olbrzymią trudność w porównaniu z innymi krajami.

Za czasów, kiedy nie mieliśmy swego państwa, kiedyśmy dopiero dążyli do jego odbudowania, ilekroć usiłowałem konkretnie sobie wyobrazić państwo polskie, jego granice, jego skład, źródła jego siły i słabości, zawsze ta trudność wysuwała się na pierwszy plan, w niej widziałem największą przeszkodę do zbu­dowania zdrowego, silnego państwa. Ta trudność tkwiła i tkwi ciągle w potwornie wielkim odsetku ludności żydowskiej w Polsce. Pierwszym warunkiem zbu­dowania mocnego, opartego na zdrowym i silnym społeczeństwie, zdolnego do odgrywania samoistnej roli w świecie państwa polskiego jest usunięcie tej trud­ności z naszego życia. Dopóki Polska będzie miała to smutne pierwszeństwo w świecie, że jest krajem najbardziej żydowskim, dopóki nie ma mowy o rym, żeby mogła ona być państwem, zdrowo rozwijającym się na zewnątrz i zdolnym śmi­ało patrzeć w oczy niebezpieczeństwom zewnętrznym.

Zakończenie wojny światowej jednocześnie z odbudowaniem Polski przyniosło triumf żydostwa na świecie. Niepodobna byłoby wymyślić smut­niejszego towarzystwa dla radosnego faktu wyzwolenia Polski. W tym towarzys­twie nie było ono całkowitym wyzwoleniem. Z góry można było wiedzieć, że w tej odbudowanej Polsce nierychło stanie rząd, rządzący naprawdę po polsku. Wybitni przedstawiciele żydostwa światowego wyraźnie to zapowiadali.

To fatalne położenie Polski po jej odbudowaniu szybko zaczyna się zmieniać na skutek przewrotu światowego, gospodarczego i politycznego. Kryzys gospodarczy stal się początkiem upadku międzynarodowej potęgi finan­sowej Żydów, gdy jednocześnie na skutek przyczyn miejscowych masy żydowskie w Polsce zaczęły popadać w coraz większą nędzę i coraz gorzej się mnożyć; następnie zaś przewrót polityczny, rewolucja narodowa, na razie w "Niemczech, rozpoczęła planową, konsekwentną akcję usuwania żydostwa ze społeczeństwa europejskiego, akcję, która się na Niemcach nie zatrzyma.

Zagadnienie żydowskie w Polsce wchodzi w nową fazę, wyrastają nowe warunki dla jego rozwiązania. Ten wielki zwrot dziejowy sprawia, że Polska może śmielej patrzeć w przyszłość, że największa jej trudność, największa przeszkoda do zbudowania zdrowego,  silnego państwa będzie  się szybko  redukowała. By skorzystać z tych nowych, przyjaznych warunków, Polska musi stworzyć plan ich zużytkowania, zorganizować odpowiednią politykę w kwestii żydowskiej. Polityka ta, ma się rozumieć, musi znaleźć silne odbicie i w sposo­bie traktowania zagadnienia ustrojowego.

Jeżeli dla żywiołów, prowadzących dziś państwo, z wiadomych przyczyn okazało się niemożliwe oparcie się na zasadzie narodowej - co je zmusiło do odgrzebania z archiwów zwietrzałej "racji stanu" - to tym bardziej z tychże przy­czyn nie mogły one myśleć o zajęciu stanowiska narodowego w kwestii żydowskiej. Musiały pójść drogą całkiem przeciwną, drogą prowadzącą do wzmocnienia żywiołu żydowskiego w Polsce. I tu poszły one wbrew duchowi czasu, wbrew nowym tendencjom politycznym, które tak silnie wystąpiły w Niemczech i tak szybko rosną w innych krajach Środkowej Europy, i wbrew warunkom, osłabiającym położenie materialne żydostwa, muszą pracować nad jego podźwignięciem.

Polityka, walcząca z duchem czasu, usiłująca podtrzymać i dźwigać to. co życie obala, nie może stworzyć nic trwałego. Przy najbardziej sprzyjających w danej chwili warunkach i przy najgorliwszych wysiłkach, powodzenie jej może być tylko chwilowe.

Nie będąc zdolną do zbudowania niczego trwałego, zdolna jest za dużo zniszczyć. Zniszczyła ona sporo tego, co na zniszczenie zasługiwało, ale więcej znacznie tego, co stanowiło niemałe wartości materialne i moralne, co tworzyło poważne podstawy bytu państwowego.

Jest to znamienne dla wszelkiej polityki, przeciw której życie pracuje, że widzi ona swoje główne zadanie w niszczeniu tego, co w jej przekonaniu głównie jej na drodze stoi, i przecenia swa zdolność niszczenia. Nie związana duchowo z rzeczywistością, szukając oparcia w fikcjach, w martwych formułach, nie rozu­mie ona znaczenia i siły prądów życia i wyobraża sobie, że można te prądy zata­mować środkami fizycznymi, materialnymi. Jaskrawo się to wyraża w stosunku polskiej rewolucji politycznej do ruchu narodowego.

Ruch narodowy w Polsce nie jest utworem politycznym, analogicznym do pierwszego lepszego stronnictwa, zrodzonego z powierzchownego naśladowania obcych wzorców, z ambicji kilku ludzi, czy interesów tej lub innej grupy społecznej. 50-letniajuż blisko historia jego, to zjednej strony historia myśli pol­skiej, szukającej dróg wydobycia ojczyzny z niewoli i poniżenia, badającej pod­stawy siły narodu, a z drugiej - historia pracy budującej te podstawy, torującej drogi do zwycięstwa, wreszcie wytężonej, trudnej walki z wrogami obcymi i z tymi żywiołami w kraju, które im świadomie czy nie świadomie służyły. Ludzie, którzy1 tę pracę prowadzili, nie myśleli o tym, co oni osobiście z niej będą mieli, ale o tym, co ta praca da Polsce, na ogół nawet nie oczekiwali, że będą za swego życia oglądali jej owoce. Ponieważ myśl ich wyrosła z rzeczywistości polskiej, a głównym ich wysiłkiem było od tej rzeczywistości się nie oddalać, na chwilę  nawet z nią nie zrywać, przeto stali się wyrazicielami potężniejącego ?. dnia na dzień prądu, żłobiącego sobie coTaz szersze łożysko w kraju, prądu, któremu żadna żywotna sprawa polskiego bytu nie była obca, obejmującego całą sumę zagadnień, składających się na jedno wielkie zagadnienie polskie. Gdy się zbliżyła chwila, przynosząca warunki odbudowania Polski, obóz narodowy miał gotową koncepcję państwa polskiego, jego obszaru, jego granic, jego ogólnej budowy, wreszcie linię polityki, prowadzącej do wysunięcia kwestii polskiej na teren międzynarodowy, do wydobycia na czoło celów polskich i do ich zreali­zowania, jego akcja, od szeregu lat przemyślana, a stąd konsekwentna od początku do końca, przyniosła sprawie polskiej zwycięstwo, a jego koncepcja państwa polskiego i stosunku jego do innych narodów, jako jedyna zgodna z położeniem Polski i jej rolą w Europie, wcieliła się całkowicie w życie.

Ruch narodowy polski, będący żywym prądem, wyrazem postępu życia i postępu myśli, ani na chwilę nie stał w miejscu. Sformułowawszy swe zasady przed dziesiątkami lat, poddawał je nieustannie próbie życia i zgodnie z postępem życia rozwijał.

To, co powierzchownym aferzystom politycznym, nie znającym nawet niedawnej przeszłości, wydaje się w polityce obozu narodowego jakimś fortelem, jakąś sztuczką polityczną, jakimś krokiem taktycznym, zastosowanym do przemijających okoliczności, jest akcją wynikającą z najgłębszych zasad ruchu narodowego, często mającą swe poważne już początki w latach dawniejszych, kiedy państwo polskie jeszcze nie istniało.

Tak się rzecz ma m.tn. z najważniejszym, najbardziej palącym zagadnie­niem dzisiejszym, z kwestią żydowską. Zagadnienie to stało się polem do poważnej akcji już na parę lat przed wojną światową, tę akcję rozwinął obóz nar­odowy, a dzisiejsze stanowisko obozu jest tylko konsekwentnym rozwinięciem, w zastosowaniu do nowych warunków, stanowiska zajętego już przed wojną. Nie miał on niczego do nauczenia się od hitlerowców7.

Ten, kto znał dawno już ustalone zasady ruchu narodowego, łatwo zrozu­mie dzisiejsze jego zachowanie się w odbudowanej Polsce i jego dzisiejsze stanowisko wobec przewrotu światowego. Cała jego polityka z drobnymi może, przypadkowymi odchyleniami, wynika z organicznego rozwoju tego żywego prądu, którego źródła głęboko tkwią w moralnej istocie narodu. Marzyć o zata­mowaniu, o zniszczeniu ruchu, mającego ścisły związek z rzeczywistością i wypływającego z ewolucji życia i myśli polskiej, mogą tylko ludzie bardzo niedoświadczeni, nie zdający sobie sprawy ze źródeł życia i przyczyn śmierci dążeń politycznych.

W wysuwającym się dziś coraz silniej na porządek dzienny w naszym państwie zagadnieniu ustrojowym obóz narodowy polski ma więcej do powiedzenia niż jakikolwiek inny odłam opinii. W jego myśli to zagadnienie zawsze zajmowało jedno z pierwszych miejsc, nawet w latach, kiedy się zdawało, że tendencje narodowe w tym kierunku są muzyką dalekiej przyszłości. Tym bardziej zajmuje go ono dziś, gdy rewolucja narodowa w Europie toruje mu drogi do wcielenia jego zasad w ustroju polskim.

Dąży on do tego, żeby upadający w Europie parlamentaryzm do Polski nie wrócił, ale wie dobrze, że zastąpić go może tylko ustrój mocno, konsekwentnie oparty na podstawie narodowej, ten nowy ustrój może dać Polsce tylko nowoczesna myśl narodowa, rozwinięta wszechstronnie w jeden konsekwentny, integralny system. I ten ustrój może się oprzeć jedynie na narodzie polskim jako twórcy państwa polskiego, jego właścicielu i gospodarzu, odpowiedzialnym za jego losy.

Wszelkie próby, odrzucające podstawę narodową, mogą prowadzić do rozstroju.

                                                                   

                                                                                     ROMAN DMOWSKI- PRZEWRÓT

Roman Stanisław Dmowski (ur. 9 sierpnia 1864 w Kamionku, zm. 2 stycznia 1939 w Drozdowie) – polityk, publicysta polityczny, Minister Spraw Zagranicznych RP, poseł na Sejm Ustawodawczy RP oraz II i III Dumy. Współzałożyciel Narodowej Demokracji (endecji, ruchu narodowego), główny ideolog polskiego nacjonalizmu. Polski działacz niepodległościowy, postulujący w pierwszym etapie zjednoczenie wszystkich ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a później odzyskanie niepodległości w oparciu o sojusz z Rosją i ententą, zaś w opozycji do państw centralnych (w szczególności Niemiec). Związany z ruchem neoslawistycznym. Delegat Polski na konferencję paryską w 1919 i sygnatariusz traktatu pokojowego w Wersalu. Zagorzały przeciwnik polityczny Józefa Piłsudskiego i jego planów rozszerzenia granic II RP zbyt daleko na wschód od Linii Curzona poprzez stworzenie państwa federacyjnego – wizji wielowyznaniowej i wielonarodowościowej Polski, twórca inkorporacyjnej koncepcji państwa narodowego, zakładającej polonizację ludności niepolskiej za tą linią.

Ignacy Jan Paderewski herbu Jelita (ur. 6[1][2][3] lub 18 listopada[4][5] 1860 w Kuryłówce na Podolu, zm. 29 czerwca 1941 w Nowym Jorku) – polski pianista, kompozytor, polityk, premier Polski, działacz niepodległościowy, profesor konserwatorium w Warszawie.

 

Józef Klemens Piłsudski (ur. 5 grudnia 1867 w Zułowie pod Wilnem, zm. 12 maja 1935 w Warszawie) – polski działacz niepodległościowy, dowódca wojskowy, polityk, naczelnik państwa Polskiego w latach 1918–1922 i naczelny wódz Armii Polskiej od 11 listopada 1918, pierwszy marszałek Polski od 1920; dwukrotny premier Polski (1926–1928 i 1930), twórca tzw. rządów sanacyjnych w II Rzeczypospolitej wprowadzonych w 1926 po zamachu stanu. W młodości, podczas prowadzenia działalności konspiracyjnej znany pod pseudonimami Wiktor i Mieczysław. Pośród zwolenników Piłsudskiego, zwłaszcza jeszcze z czasów służby w Legionach, używano jego przydomków – Komendant, Dziadek i Marszałek.

Infonurt2 :

 Nie bez powodu prezentujemy tu  analizę sytuacji w Polsce zraz po jej odtworzeniu.

Jest to dogłębne opracowanie istniejącego wówczas stanu w Polsce .  Dmowski jednak rozpatruje sprawę w oderwaniu od efektów oddziaływania na Naród Polski przez  trzech zaborców : Austrię, Prusy i Rosję. Sam jest odchylony w kierunku Niemiec i faszystowskich Włoch gdzie , szczególnie w Niemczech ruch narodowy przekształcił sie w swą zwyrodniałą formę nazizmu. Nie ulega kwestii że tylko państwa o silnym stanie narodowościowym ocaleją : nawet w brutalnym wieku XX- i dziś po masakrze gospodarki  światowej przez globalizm- pozostają i rosną  jako nowe potęgi narodowe  Indii, Chin , Brazylii, Rosji i USA.

 Paradoksem  jest obecna Unia Europejska – gdzie po dwóch wojnach światowych , eksperymencie z komunizmem -który wymordował więcej ludzi niż  wszystkie wojny XX wieku – tworzy sie 600 milionowego molocha na bazie ludności totalnie demoralizowanej, niszcząc  przy tym podstawy narodowe państw członkowskich.

Bruksela , centrum w tym  monstrum reprezentuje ogólnoświatowy ruch masonów i żydostwa - syjonizmu. W wielu państwach wprowadzono prawo chroniące syjonizm - tak że Zydzi w Europie mogą działać dosłownie na wariackich papierach. W Anglii Premierem jest Żyd Brown, we Francji Prezydentem jest Żyd Sarkozy, w Polsce na tym samy stanowisku Żyd Kaczyński/Kalkstein, oba stanowiska w Gruzji zajmują Żydzi – nawiasem mówiąc tylko wybór na prezydenta Obamy powstrzymał ich wszystkich od rozpętania IIIWS.

Dodajmy do tego okupację Polski przez ZSRR i Żydów trwającą od 1945 roku - okupacje która totalnie wynarodowiła ludność w Polsce do stanu wręcz poniżej plemiennego. Przy współpracy z Zachodem dokonano niespotykanego w historii ludzkości rabunku na dobrach narodowych państw Europy Wschodniej.

Jest wielkim brakiem w pracy Dmowskiego nie istnienie wiedzy o cywilizacjach - która równocześnie w tym samym czasie co opisuje Dmowski- tworzył Stefan Koneczny.

Mimo trudniejszej obecnie sytuacji , mając w ręku naukę o cywilizacjach i nawrót wiodących państw do gospodarki i polityki narodowej- istnieje obecnie większa szansa na odbudowę Polski niż to było w latach po IWS.

Największa możliwościa  dla tego działania  tworzy  upadek Europy która , jak wspomniałem , popełniła samobójstwo swej cywilizacji – Chrześcijańskiej. Chociaż słyszy się głosy o zaoraniu Wschodniej Europy dla uzyskania ludności pragnącej pracować na Zachodzie - jest to niewystarczające- Europa potrzebuje ponad 80 milionów emigrantów .

Jak dotąd Europa zorganizowała około 20 milionów.- w większości muzułmanów – a więc ludność która nie pozwoli sobie odebrać swej kultury czy religii – przez to worząc tykająca bombę zegarową  dla wybuchu III W S. W Europie Wschodniej UE widzi tylko siłę robocza i łatwy teren do zajęcia dla swych interesów – widzimy to na przykładzie Polski , gdzie Niemcy wyjeżdżając z Polski  jako Niemcy wracają teraz jako Polacy odzyskując”swoje ” posiadłości .

Tereny Zachodniej Polski są uważane za tereny Niemieckie pod adminstracją Polską. To samo czynią Żydzi-którzy po oponowaniu administracji i rządów Wschodnie Europy przejmują dobra narodowe w poszczególnych krajach.

Do Polski jest w trakcie przesiedlania ponad 100 tys liczba Żydów którzy mają stanowić jej klasę średnia – dokradnie jak to opisuje Dmowski dla okresu lat 30 stych XX wieku- dla rozdzielenia ludu od inteligencji Polskiej.

Obecnie prowadzi sie szeroko zakrojona akcje propagandowa dla obciążenia Polski skutkami IIWS – zarówno w tradycyjnych mediach jak i na internecie gdzie pod kierownictwem MSZ Izraela,ponad milionowa grupa Żydów rozsianych na świecie prowadzi kampanie oszczerstw i żądań od krajów Europy Wschodniej -setek miliardów dolarów aby zamienić lokalna ludność na swych wiecznie zadłuzonych  niewolników.

OPINIE O ZAMACHU  WSPÓCZESNYCH HISTORYKÓW :

Jak stwierdził Andrzej Garlicki, przewrót majowy zakończył okres parlamentaryzmu II Rzeczypospolitej, zmieniając nie tylko ustrój, ale i cały szereg stosunków społecznych. Zdaniem historyka, od tego czasu nie prawo pisane stanowiło najwyższą normę, lecz wola zwycięzcy. On bowiem, niezależnie od zachowania dawnych struktur prawnych, miał nieograniczoną możliwość podejmowania decyzji i on był jedyną instancją odwoławczą. (..) Na tym – niezależnie od form zewnętrznych – polega dyktatura[76]. Z kolei Janusz Żarnowski zwrócił uwagę na dojście do władzy ideowych zwolenników marszałka, jak również koniunkturalistów: Po przewrocie majowym wytworzyła się nowa warstwa rządząca, złożona z części dawnych legionistów, która objęła teraz różne stanowiska oraz z »nowych« piłsudczyków, tzw. czwartej brygady, która do legionistów dołączyła. Posiadacze stanowisk wyższego i średniego szczebla w wojsku, dykasteriach administracyjnych i w gospodarce zetatyzowanej (pamiętajmy o jej wielkiej roli w ówczesnej Polsce) stanowili trzon tej warstwy[76].

Według Andrzeja Ajnenkiela, zamach majowy był jednym z puczów antyparlamentarnych, jakie nastąpiły w Europie lat międzywojennych poczynając od marszu Mussoliniego na Rzym[76]. Tymczasem Paweł Zaremba zauważył, że niezależnie od okoliczności, akcja Piłsudskiego była zamachem stanu, zakończonym siłowym przejęciem władzy przez zwolenników marszałka. Jego zdaniem jednak, polityczna ocena przewrotu może być inna, jak w każdym przypadku, gdy zamach stanu się udaje i gdy staje za nim w czasie jego trwania i bezpośrednio potem duża część społeczeństwa[76].

Zdaniem Andrzeja Chojnowskiego, zamach majowy był nieunikniony: demokracja by się nie utrzymała. Sukces Piłsudskiego polegał na tym, że wyczuł słabość demokracji, która miała więcej krytyków niż powodów do krytyki. Wyolbrzymiano zjawisko korupcji, odmalowywano czarny obraz. Różne środowiska brały w tym udział. Dlatego jeśli nie Piłsudski, zapewne pojawiłby się inny kandydat na dyktatora. Kryzys demokracji musiałby się jakoś uzewnętrznić. Najprawdopodobniej do głosu doszedłby sfanatyzowany nacjonalizm w wydaniu młodej endecji[78].

Ocena przewrotu majowego do dziś jest przedmiotem wielu kontrowersji. Stosunek do tego wydarzenia dzieli nie tylko historyków, ale także polityków. W 2006 r., w 80. rocznicę wydarzeń, w Sejmie złożono cztery projekty uchwał w tej sprawie. Żaden z nich nie został przyjęty. W maju 2009 r. nowe projekty uchwał przygotowały Polskie Stronnictwo Ludowe i Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dokument PSL dotyczy przede wszystkim uczczenia pamięci ofiar zamachu. W projekcie SLD można natomiast przeczytać, że

 

W wyniku przewrotu majowego Polska znalazła się na krawędzi wojny domowej. Jego autorzy skazali na śmierć setki niewinnych ludzi: żołnierzy i mieszkańców Warszawy. Kazali Polakom strzelać do Polaków. Stworzyli w Berezie Kartuskiej obóz dla przeciwników politycznych. Zamiast służyć Narodowi podzielili go na zwalczające się obozy[79].

Oba projekty nie uzyskały poparcia największych partii sejmowych – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości[79].

Prezydent Lech Kaczyński oświadczył w jednym z wywiadów prasowych, że gdyby żył w czasie przewrotu majowego, poparłby zamach, jako człowiek o przekonaniach patriotycznych, jako państwowiec, a równocześnie jako człowiek niechętny konfliktom narodowościowym[80].

 

ROMAN DMOWSKI

Inne artykuly:
Od wydawcy Styczeń 2010 (01.17.2010)
OD WYDAWCY LISTOPAD 2009 (11.22.2009)
Od Wydawcy Padziernik 2009 (10.31.2009)
NAJWIĘKSZE NIEBEZPIECZEŃSTWO INTERNETU (10.15.2009)
OBRONA PRZED GRYPĄ ! (10.14.2009)
OD WYDAWCY , WRZESIEŃ 2009 (09.27.2009)
CYBERKOMUNIKACJA (09.26.2009)
OD WYDAWCY (08.29.2009)
OD WYDAWCY (08.05.2009)
OD WYDAWCY , LIPIEC 2009 (07.16.2009)



  Daj swoje logo tutaj
Miejsce na twoją reklamę

::| Goracy temat
OD WYDAWCY- WRZESIEŃ 2010
OD WYDAWCY CZERWIEC 2010
Kandydat na prezydenta J.Kaczyński
OD WYDAWCY 17 KWIECIEŃ 2010.
WSPÓŁPRACA WOJCIECHA JARUZELSKIEGO Z ORGANAMI NFORMACJI WOJSKOWEJ
OD WYDAWCY MARZEC 2010
TOWARZYSZ GENERAŁ WOLSKI ZWOLNIŁ GARGAS Z TV1
DYKTATURA PIŁSUDSKIEGO
OD WYDAWCY LISTOPAD 2009
OD WYDAWCY

SOSO NEWS EXPRESS
[Do gory]