Infonurt2
Bohdan Szewczyk Wydawca, 14 Arletta str. Georgetown,On. L7G 3J3, tel. 905-873-0961
Twoja wyszukiwarka
Wtorek, 09.07.2010, 03:16pm (GMT)
  Strona glowna
  FAQ
  RSS
  Linki
  Mapa strony
  Kontakt
 
Dziennikarze "Superwizjera" TVN dotarli do Pawła Plusnina ; Śmierć dr Ratajczaka była planowana? ; OD WYDAWCY- WRZESIEŃ 2010 ; MATKA ; Pogrobowcy i ofiary Solidarnosci z KOR
::| Poszukiwane zapytanie:       [Szukanie zaawansowane]
 
Wszystkie artykuly  
  Forum dyskusyjne
  Sensacje
  OD WYDAWCY
  TEMATY WAŻNE
  Polityka
  Historia
  Książki które polecamy
  OBRONA SKARBU PANSTWA POLSKIEGO
  Tematy ciekawe
  Filmy
  SPORT
 » Justyna Kowalczyk
 » Piłka nożna
  TŁUMACZ
  Zaprzyjaźnione serwisy
  REKLAMA KLASYFIKOWANA
Daj reklame Najlepsze miejsce DLA CIEBIE

  ::| Justyna Kowalczyk
  Wiecej ++
  ::| Piłka nożna
  Wiecej ++
 
 
SPORT
 
ADAM MAŁYSZ
Sroda, 11.25.2009, 05:45pm (GMT)

Kalendarz zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich:

27.11.2009 Kuusamo (Finlandia) - konkurs drużynowy
28.11.2009 Kuusamo (Finlandia) - konkurs indywidualny
05.12.2009 Trondheim (Norwegia) - konkurs indywidualny
06.12.2009 Trondheim (Norwegia) - konkurs indywidualny
12.12.2009 Harrachov (Czechy) - konkurs indywidualny
13.12.2009 Harrachov (Czechy) - konkurs indywidualny
19.12.2009 Engelberg (Szwajcaria) - konkurs indywidualny
20.12.2009 Engelberg (Szwajcaria) - konkurs indywidualny
29.12.2009 Oberstdorf (Niemcy) - Turniej Czterech Skoczni
01.01.2010 Garmisch Partenkirchen (Niemcy) - Turniej Czterech Skoczni
03.01.2010 Innsbruck (Austria) - Turniej Czterech Skoczni
06.01.2010 Bischofshofen (Austria) - Turniej Czterech Skoczni
09.01.2010 Tauplitz/Bad Mittern. (Austria) - loty; konkurs indywidualny
10.01.2010 Tauplitz/Bad Mittern. (Austria) - loty; konkurs indywidualny
16.01.2010 Sapporo (Japonia) - konkurs indywidualny
17.01.2010 Sapporo (Japonia) - konkurs indywidualny
22.01.2010 Zakopane (Polska) - konkurs indywidualny
23.01.2010 Zakopane (Polska) - konkurs indywidualny
30.01.2010 Oberstdorf (Niemcy) - konkurs drużynowy
31.01.2010 Oberstdorf (Niemcy) - konkurs indywidualny
03.02.2010 Klingenthal (Niemcy) - konkurs indywidualny
06.02.2010 Willingen (Niemcy) - konkurs indywidualny
07.02.2010 Willingen (Niemcy) - konkurs drużynowy
06.03.2010 Lahti (Finlandia) - konkurs drużynowy
07.03.2010 Lahti (Finlandia) - konkurs indywidualny
09.03.2010 Kuopio (Finlandia) - konkurs indywidualny
12.03.2010 Lillehammer (Norwegia) - konkurs indywidualny
14.03.2010 Oslo (Norwegia) - konkurs indywidualny

 

 ŻYCZENIA NA ŚIĘTA DZIĘKCZYNNIENIA OD  PREZYDENTA  OBAMY

Thanksgiving

Wed, November 25, 2009 3:31:14 PM

From:

President Barack Obama <info@barackobama.com>

View Contact

To:

Bohdan Szewczyk <bszewczyk@yahoo.com>

 


Bohdan --

Tomorrow, Thanksgiving Day, Americans across the country will sit down together, count our blessings, and give thanks for our families and our loved ones.

American families reflect the diversity of this great nation.
No two are exactly alike, but there is a common thread they each share.

Our families are bound together through times of joy and times of grief. They shape us, support us, instill the values that guide us as individuals, and make possible all that we achieve.

So tomorrow, I'll be giving thanks for my family -- for all the wisdom, support, and love they have brought into my life.

But tomorrow is also a day to remember those who cannot sit down to break bread with those they love.

The soldier overseas holding down a lonely post and missing his kids. The sailor who left her home to serve a higher calling. The folks who must spend tomorrow apart from their families to work a second job, so they can keep food on the table or send a child to school.


We are grateful beyond words for the service and hard work of so many Americans who make our country great through their sacrifice. And this year, we know that far too many face a daily struggle that puts the comfort and security we all deserve painfully out of reach.

So when we gather tomorrow, let us also use the occasion to renew our commitment to building a more peaceful and prosperous future that every American family can enjoy.

It seems like a lifetime ago that a crowd met on a frigid February morning in Springfield, Illinois to set out on an improbable course to change our nation.

I have been blessed with the support and friendship of the millions of Americans who have come together to form this ongoing movement for change.

You have been there through victories and setbacks. You have given of yourselves beyond measure. You have enabled all that we have accomplished -- and you have had the courage to dream yet bigger dreams for what we can still achieve.

So in this season of thanks  giving, I want to take a moment to express my gratitude to you, and my anticipation of the brighter future we are creating together.

With warmest wishes for a happy holiday season from my family to yours,

JUTRO , DZIEŃ ŚWIĄT DZIĘKCZYNNIENIA , AMERYKANIE W CAŁYM KRAJU , SPOTKAMY SIE RAZEM, POLICZYMY NASZE BŁOGOSŁAWIEŃSTWA , PODZIĘKUJEMY NASZYM RODZINYM I TYM NAJBLIŻSZYM.

AMERYKANSKIE RODZINY PRZEDSTAWIAJĄ RÓŻNORODNOŚĆ TEGO WIELKIEGO NARODU.

NASZE RODZINY LĄCZY  CZAS RADOŚCI CZAS ŻAŁOBY. ONE NAS KSZTAŁTUJĄ , WSPIRAJĄ, TWORZĄ NASZE WARTOŚCI I PROWADZA KAŻDEGO Z  NAS , I DAJA NAM MOŻLIWOŚĆ REALIZACJI NASZYCH OSIĄGNIĘĆ.

WIEC JUTRO, BĘDĘ DZIEKPWAŁ MEJ TODZINIE – ZA  CAŁĄ ICH MĄDROŚĆ, WSPARCIE I UCZUCIA JAKIE WNOSZĄ  DO MEGO ŻYCIA.

LECZ JUTRO JEST TEŻ DZIEŃ TYCH , KTÓRZY NIE MOGĄ ZASIĄŚĆ Z NAMI DO STOŁU ABY PODZIELIĆ SIĘ CHLEBEM Z  NAJBLIŻSZYMI

ŻOŁNIERZM ZA MORZAMI NA SAMOTNYCH STANOWISKACH  ZABRAKNIE BKISJOŚCI ICH DZIECI. ŻEGLARZ  KTÓRA OPUŚCIŁA DOM DLA SŁUŻBY WYŻSZYM CELOM. LUDZIE KTÓRZY MUSZA PRACOWAĆ NA DRUGIM ETACIE ABY ZAROBIĆ NA UTRZYMANIE RODZINY I SWYCH DZIECI W SZKOLE.

 JESTEŚMY WDZIĘCZNI  ZA SERWIS I CIĘŻKĄ PRACĘ WIELU AMERYKANOM KTÓRZY TWORZĄ  WIELKOŚC NASZEGO KRAJU POPRZEZ ICH  POŚWIĘCENIE . WIEMY TEŻ , ŻE W TYM ROKU , WIELU Z NAS STAJE PRZED FAKTEM  CODZIENNEJ WALKI Z TRUDNOŚCIAMI KTÓRE NIE POZWALAJA NAM NA KOMFORT I BEZPIECZEŃSTWO NA KTÓRE ZASŁUGUJEMY ,  A KTÓRE BOLEŚNIE  POZOSTAJA POZA NASZYM  ZASIĘGIEM.

TAK WIĘC GDY SPOTKAMY SIĘ JUTRO , SKORZYSTAJMY  ZTEJ OKAZJI NA ODNOWIENIE NASZEKO ZOBOWIĄZANIA NA BUDOWĘ BARDZIEJ POKOJOWEJ PRZYSZŁOŚCI I DOBROBYTU KTÓRE W PRZYSZŁOŚI BĘDZIE CIESZYĆ NASZE RODZINY.     JAKBY CAŁE ŻYCIE UPŁYNĘŁO OD CZASU GDY TŁUM SPOTKAŁ SIĘ W MROŻNY PORANEK LUTEGO W SPRINGFIELD , ILLINOIS ABY USTALIĆ NIEPRAWDOPODOBNY  KIERUNEK ZMIAN  W NASZYM NARODZIE.

ZOSTAŁEB POBŁOGOSŁAWINY  POPARCIEM I PRZYJAŻNIA MILIONÓW AMERYKANÓW KTÓRZY PRZYSTĄPILI DO TEGO CIĄGŁEGO RUCHU DLA ZMIAN.  BYLIŚCIE  W CZASIE ZWYCIĘSTWA I PORAZEK.ODDALISCIE SIĘ TEMU PONAD JAKĄKOLWIEK MIARĘ. STWORZYLISCIE MOŻLIWOŚĆ WSZYSTKIEMU CO OSIĄGNĘLIŚMY-I MACIE NADAL ODWAGĘ NA  WIĘKSZE MARZENIA

TAK WIĘC W TYM SEZONIE ŚWIAT DZIĘKCZYNNIENIA, CHCĘ WYRAZIĆ MOJĄ WDZIĘCZNOŚĆ DLA WAS, I MOJA AKCEPTACJE JAŚNIEJSZEJ PRZYSZŁOŚCI  KTÓRĄ TWORZYMY RAZEM

NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA OD MEJ RODZINY DLA WASZYCH RODZIN, ŚLE -

President Barack Obama

Adam Małysz: Nikt nie mówi do mnie "kończ, dziadku ze skakaniem"

Rozmawiał Robert Błoński

2009-11-27,



Jeszcze nikt mi na ulicy nie powiedział: "Kończ, dziadku, ze skakaniem i ustąp miejsca młodszym". Kibice dziękują za to, co już osiągnąłem - mówi najlepszy polski skoczek, który trzeciego grudnia skończy 32 lata.

Czwartkowymi kwalifikacjami do sobotniego konkursu w Kuusamo miał się rozpocząć sezon 2009/10. Z powodu silnego wiatru zostały jednak przerwane i przeniesione na piątek, na godz. 16.30.

Celem Małysza jest złoto olimpijskie w Vancouver. Z Salt Lake City w 2002 roku wrócił ze srebrem i brązem. W 2006 roku w Turynie był 14. i siódmy. Lutowe igrzyska to jego ostatnia szansa. Tyle że złota jeszcze nigdy nie zdobył skoczek po trzydziestce. Najstarszy mistrz miał 29 lat. Nazywał się Jens Weissflog i był idolem Małysza w dzieciństwie. Kiedy Niemiec kończył karierę, Polak wygrał pierwszy konkurs w życiu - w 1996 roku, w Oslo.

W marcu tego roku konkurs w Lahti wygrał... 39-letni dziś Japończyk Takanobu Okabe. Przed nim najstarszym zwycięzcą konkursu PŚ był inny Japończyk - Noriaki Kasai. W dniu triumfu miał 31 lat, osiem miesięcy i 22 dni.

Po trzydziestce konkursy PŚ wygrywali jeszcze tylko: Weissflog, Fin Janne Ahonen oraz Austriacy Martin Höllwarth i Andreas Felder. Małysz wygrał ostatni konkurs 25 marca 2007 roku w Planicy. Miał wtedy 29 lat, 3 miesiące i 22 dni.

Robert Błoński: Z jakimi oczekiwaniami przystąpił pan do sezonu?

Adam Małysz: Mówiłem i powtórzę jasno: moim celem jest złoto olimpijskie. Całe lato ćwiczyłem z ogromnym zaangażowaniem. Motywację mam ogromną, do ćwiczeń bardzo się przykładałem. W ani jednej chwili nie byłem z siebie zadowolony w stu procentach. Bo gdybym usiadł i powiedział: "No, Adam, wszystko jest w porządku", to jaką bym miał motywację na następne zajęcia?

We wrześniu pauzował pan z powodu kontuzji. Skomplikowała przygotowania?

- Na początku bardzo się wystraszyłem. Zakłuło mnie w brzuchu latem, kiedy poleciałem do Lahti na konsultacje z Hannu Lepistö i niosłem walizkę z autobusu do hotelu. Najgorsze przyszło w trakcie Pucharu Kontynentalnego w Wiśle-Malince na obiekcie im. Adama Małysza. Skakałem z mocno zaciśniętymi zębami, bolało jak diabli. Ale nie mogłem zawieść kibiców. Gdybym zrezygnował, zawiódłbym ich i źle się z tym czuł. Dlatego skakałem, a potem powiedziałem dość.

USG wykazało, że mam naderwany mięsień przyczepu brzucha. Musiałem odpoczywać ponad miesiąc. I tak krótko - piłkarze leczą podobne urazy nawet pół roku. Bezczynność była najgorsza. Nie mogłem dosłownie nic robić. Czasem kłuło nawet, kiedy w łóżku przekręcałem się z boku na bok. Po głowie chodziły różne myśli, uspokajał mnie trener Lepistö. Rozpisał nowe treningi i uprzedził, że na początku sezonu nie wszystko może funkcjonować jak trzeba. Ale dynamit w końcu przyjdzie. Oby w odpowiednim momencie. Nawet nie zastanawiałem się, co po Vancouver. Myślę tylko o igrzyskach.

O medalu?

- Tak, on uczynił ten sezon jednym z najważniejszych w karierze. W moim wieku powoli myśli się już o końcu kariery. Po trzydziestce skaczą tylko Japończycy, teraz wrócił jeszcze Ahonen. Fin też nie ma olimpijskiego złota.

Medalowi w Vancouver podporządkowałem wszystko. Ale w "gazie" byłem w Salt Lake City, a złote medale zgarnął Simon Ammann, który przed igrzyskami miesiąc nie skakał. Każdy krążek sprawi mi w Kanadzie radość, ale złotego jeszcze nie mam. Cóż innego mogłoby być piękniejsze? Medal byłby nagrodą za lata ciężkiej pracy i spełnieniem najskrytszych marzeń. Przygotowania wymagają teraz ode mnie dużo więcej pracy i koncentracji. Młodsi skaczą na większym luzie, starsi są wyeksploatowani. Skoki to ogromne obciążenia, bywało, że lądowałem za daleko i tak miałem naciągnięte mięśnie brzucha, że dwa dni ledwo chodziłem. Teraz, żeby moc była, muszę ćwiczyć więcej niż dziesięć lat temu.

To pana szesnasty sezon w Pucharze Świata.

- Wciąż czuję niesamowity dreszcz emocji. Jestem weteranem, ale fizycznie nie czuję się na swoje 32 lata. Mam świadomość, że w tym sezonie może wydarzyć się coś wyjątkowego. Świetnie, że mogę współpracować z Hannu Lepistö. Fin to wyśmienity trener, zadziwia mnie, że tak potrafił się dopasować do nowych realiów. Skończył 60 lat, a mimo to nadąża za wszystkim, nie stosuje metod sprzed dziesięciu czy 20 lat. Mawia, że trening skoczka jest "ganz einfach", czyli bardzo prosty. Ma rację - chodzi o to, by w nogach było jak najwięcej mocy. I do tego poprawna technika.

Jakieś przeczucia u progu sezonu?

- Od paru lat zawsze lepiej skaczę pod koniec, kiedy inni zaczynają tracić siły. Nie dopada mnie znużenie. Wygląda na to, że im bardziej jestem zmęczony, tym lepiej skaczę. Podczas przygotowań poprawiłem technikę skoku. Mam nadzieję, że zwalczyłem złe nawyki. Sądzę, że znowu będę potrafił przenieść na zawody skoki treningowe. Dotąd nie radziłem sobie ze stresem. Teraz wydaje mi się, że wszystko mam pod lepszą kontrolą. W letniej GP byłem trzeci, choć po ciężkich treningach brakowało świeżości. Sezon zacząłem, skacząc trzynasty od końca. W tym jak najszybciej chciałbym wrócić do dziesiątki.

Poprzedni sezon skończył pan trzema drugimi miejscami w Planicy.

- Tam znowu uwierzyłem, że to nie koniec moich sukcesów. Takich przełomowych momentów, po miesiącach słabego skakania, miałem kilka. Np. będąc bez formy zająłem czwarte miejsce na olimpijskiej skoczni w Whistler. Zła forma nigdy nie trwa u mnie wiecznie, umiem się odradzać. Wielu nie potrafiło. Skocznia w Whistler mi odpowiada, lubię tamtejszy klimat. Czuję się jak w Polsce. Jak wszystko "zagra" i Bozia pomoże... to może być fajnie na olimpiadzie.

Czym pana zaskoczył Lepistö?

- Gdy trenowałem w Finlandii, miałem na zeskoku bezprzewodowy monitor i mogłem obejrzeć skok zaraz po wylądowaniu. Kiedyś znowu przyniósł mi na trening siłowy "specjalne" ubranko, które ważyło pięć kilogramów. Jak je zdjąłem, poczułem się leciutki jak piórko. U Japończyków podpatrzył aparat, który robi tysiąc klatek na sekundę i to w jakości HD. Zawodnik dokładnie potem widzi, co zrobił na skoczni dobrze, a co źle. Związek dał nam pieniądze i mamy już taki aparat. Hannu współpracuje z naukowcami z instytutu w Jyvaskyla, którzy zajmują się wyłącznie skokami. Ostatnie badania przeróżnych parametrów miałem we wrześniu. W porównaniu z Finami wypadłem bardzo dobrze. Następny sprawdzian - przed świętami.

Jesteś gotowy na Vancouver 2010? Sport.pl tak!  »

Ma pan sposób na opanowanie nerwów podczas igrzysk?

- Tak. Być w wysokiej formie. Jeśli jej brak, przeszkadza wszystko. W optymalnej dyspozycji nawet człowiek zdenerwowany leci daleko.

Jak pan znosił samotne treningi?

- Było mi ciężko, szczególnie na początku nie mogłem się przyzwyczaić. Myślałem, że będę się częściej widywał z grupą Łukasza Kruczka, ale często się mijamy. Nie żałuję zmiany, dobrze choć, że są ze mną serwismen Maciek Maciusiak i trener Robert Mateja. Mam przynajmniej z kim pograć w piłkę. Samemu kopać ją o ścianę byłoby trudno.

Na śniegu oddał pan 78 skoków. Dużo czy mało?

- Norma. W latach 90. była teoria, że aby dojść do formy, trzeba więcej niż stu skoków na śniegu. Teraz odchodzi się od tego modelu. Austriacy już kolejny raz miesiąc przed sezonem polecieli do Egiptu. Będą skakać z marszu, po paru treningach w Lillehammer. Szwajcarzy skaczą w Einsiedeln na porcelanie i stamtąd przylecieli na śnieg do Kuusamo. Przerwa między startami na igielicie a sezonem zimowym jest krótka. Skoki na pierwszym śniegu nie są już tak istotne jak kiedyś.

Ktoś zaskoczy wyjątkowym sprzętem?

- Nie sądzę. Przepisy są rygorystyczne, ciężko je nagiąć. Znając jednak życie, Austriacy coś wymyślą. Mają od tego specjalną ekipę. Ale za dużo kombinowania z kombinezonami nie będzie.

Naród wciąż pana kocha? Małyszomania trwa?

- Już nie jest tak intensywna jak między 2000 a 2004 rokiem. Ludzie mnie rozpoznają, są życzliwi. Kiedy skakałem słabo, nikt jednak nie mówił: "Kończ, dziadku, ustąp miejsca młodszym". Mówili raczej: "Niech pan skacze dla własnej przyjemności. Pan już nic nie musi, pan już tyle osiągnął". Ale ja wciąż skaczę, bo chcę wygrywać. Motywacja jest ogromna. Na razie jestem pełen optymizmu i nadziei.

Liczby Małysza

38 - tyle konkursów PŚ wygrał w karierze (więcej, 46, tylko Fin Matti Nykänen. Jego rodak Janne Ahonen ma 36 zwycięstw)

77 - tyle razy był na podium PŚ (więcej, 105, tylko Ahonen)


Rozmowa z Adamem Małyszem,

najbardziej utytułowanym skoczkiem narciarskim świata dwóch ostatnich dekad

Sportowcom nie powinno się zaglądać w metryki, ale nie da się ukryć, że w światowej czołówce na palcach jednej ręki można policzyć skoczków 30-letnich i starszych. Czuje się Pan "weteranem"?
- Tylko, jeśli ktoś mi wiek wypomina (śmiech). Ale tak na poważnie - nie. Fizycznie czuję się mocny, cały czas mam w sobie głód skakania, kocham sport, czerpię z niego radość. Jestem dumny, że mogę reprezentować Polskę, sprawiać radość kibicom. To bezcenne. Kolejny sezon rozpoczyna się za kilka dni, a ja odczuwam taki sam dreszczyk emocji i stres jak kilkanaście lat temu.

Debiutował Pan w Pucharze Świata w sezonie 1994/1995, teraz potyka się Pan coraz częściej z rywalami urodzonymi później. To nasuwa jakąś refleksję?
- Na pewno, ale też Japończycy udowodnili, że nawet zbliżając się do czterdziestki, można myśleć o sukcesach. Takanobu Okabe wygrał w marcu w Kuopio konkurs Pucharu Świata, mając prawie 39 lat na karku. Ja 3 grudnia skończę 32. Mam świadomość, że wiek wymusza ode mnie inną niż do tej pory, dużo większą pracę i koncentrację. Mam bardziej wyeksploatowany organizm od młodszych kolegów, czuję w kościach lata startów i wielkich obciążeń. Skoki to piękny, ale trudny sport pozostawiający w człowieku konkretny ślad. Pamiętam, jak w 2001 roku pobiłem rekord skoczni w Willingen (a właściwie skoczyłem za daleko) przez dwa dni nie mogłem chodzić, tak bardzo bolał mnie brzuch od ponaciąganych mięśni. Teraz każde podobne przeciążenie odczuwam silniej, dlatego muszę pracować ciężej niż przed 10 laty.

W lutym czeka Pana być może najważniejszy start w karierze, ostatnia szansa na wymarzone olimpijskie złoto. To cel, pod kątem którego przygotowywał się Pan do sezonu?
- Czas upływa, do Soczi chyba już nie pojadę, więc faktycznie w Vancouver będę miał ostatnią szansę. Powiem otwarcie: chcę być na czas igrzysk w formie i powalczyć o medal. Jaki? Mam w kolekcji srebro i brąz, więc siłą rzeczy marzę o tym złocie. Byłoby wspaniałym zwieńczeniem mojej kariery. Niczego jednak nie obiecuję, bo w sporcie to niemożliwe. W Salt Lake City znajdowałem się w rewelacyjnej dyspozycji, czułem moc, a jednak plany pokrzyżował mi Simon Ammann, który na olimpiadę przyjechał po miesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją. Żeby spełnić swe marzenia, trzeba być nie tylko w formie, ale też mieć szczęście, dobry dzień. Składowych sukcesu jest mnóstwo.

Dziś, na kilka dni przed inauguracją zmagań znów czuje Pan tę moc?
- Jestem optymistą. Okres przygotowawczy przepracowałem dobrze, owocnie, choć po drodze nie brakowało problemów. Naderwałem przyczep mięśnia prostego brzucha, lekarze mnie trochę nastraszyli mówiąc, że piłkarze leczą takie urazy nawet pół roku, wcześniej podejrzewali przepuklinę. Szczęśliwie skończyło się na miesięcznej przerwie, w czasie której nie mogłem wykonywać żadnych ćwiczeń. Musiałem odpuścić, bo ten mięsień czułem, nawet leżąc w łóżku. Przerwa nie oznaczała jednak nicnierobienia. Myślałem o skokach, przygotowywałem się mentalnie. Po miesiącu lekarze stwierdzili, że mięśnie są zrośnięte, i choć czasami się jeszcze odzywały, mogłem wrócić do ciężkiej pracy. Hannu Lepistoe rozpisał nowy plan treningowy (który wykonałem w stu procentach), ale też przyznał, że w pierwszych konkursach mogę jeszcze nie być w optymalnej formie.

Pod wodzą Lepistoe odnosił Pan wcześniej wielkie sukcesy, ale też przeżywał rozczarowania. Teraz znów trenuje Pan pod jego okiem, i to indywidualnie. Ufa mu Pan bezgranicznie, wierząc, że ta współpraca zaowocuje w Vancouver?
- Hannu to znakomity i uniwersalny trener. Ma swoje lata, ale też doskonale potrafi się zaadoptować do nowych czasów i wyzwań. Gdy rozpoczynał trenerską karierę, skoki wyglądały zupełnie inaczej niż dziś, przede wszystkim dominował w nich styl klasyczny. Potem przyszły zmiany, on się do nich dopasował. Sam zresztą przekonuje, że trening skoczka jest bardzo prosty i - różnymi metodami - zmierza do jednego celu: wzmocnienia nóg, wypracowania szeroko pojętej mocy i technicznej doskonałości. Hannu nie boi się nowinek, wręcz przeciwnie, czerpie z nich całymi garściami. Niedawno zobaczył, że Japończycy wykorzystują supernowoczesne aparaty fotograficzne, bardzo fajnie nagrywające skoki w płynnej sekwencji 1000 klatek na sekundę w jakości HD. Stwierdził, że to fantastyczny wynalazek pokazujący dokładnie każdy punkcik, najdrobniejszy błąd popełniony na progu. Za zgodą PZN zakupiliśmy go. Latem trenowałem symulacje skoków w specjalnym, szytym na miarę ubranku z pięciokilogramowym obciążeniem. Gdy go zdejmowałem czułem się taki leciutki (śmiech). Poza tym Hannu wprowadził bezprzewodowe monitory, dzięki którym mogłem od razu oglądać swoje skoki.
Ufam mu. Specjalistyczne badania, które wykonaliśmy w Finlandii, pokazały, że jestem dobrze przygotowany. Mocny.

A Pana wewnętrzne przekonanie potwierdza te wyniki?
- Jestem zadowolony z techniki skoku, poprawiłem ją. Od jakiegoś czasu miałem mały problem z wyeliminowaniem pewnych złych nawyków w stresie startowym. Podczas treningów wszystko wyglądało idealnie, na zawodach te małe, ale ważne błędy czasami wracały. Teraz zacząłem to kontrolować, wiem, że potrafię skoczyć równie dobrze na treningu i w konkursie. Acz oczywiście poczekajmy do początku sezonu, na razie nie mam porównania z rywalami.

W Vancouver stres będzie wielki, pragnienie złota pewnie też. Ma Pan swój sposób na poradzenie sobie z presją?
- Jeśli zawodnik jest bez formy, wszystko może mu przeszkodzić, nie tylko głowa, złe myśli. Ale gdy formę czuje, nawet wielkie nerwy nie są w stanie go powstrzymać.

Pan do wielkiej formy wrócił pod koniec ubiegłego sezonu w Planicy, trzy razy zajmując drugie miejsca na tamtejszym mamucie. To były ważne, kluczowe zawody nawet w kontekście igrzysk?
- Tak, to był jakiś przełom. Znów uwierzyłem w swoje możliwości, że jestem w stanie odnosić sukcesy. Zazwyczaj mam dobre końcówki sezonów, gdy konkurenci słabną, nie mają już sił, ja się rozkręcam. W Planicy bywało ostatnio pięknie, oby podobnie było w Vancouver. W USA, Kanadzie dotychczas bardzo dobrze mi się skakało, lubię tamtejszy klimat, a dzięki obecności licznej Polonii czuję się niemal jak w domu. Odpowiada mi również specyfika tamtejszych skoczni, zatem powtórzę raz jeszcze: jestem optymistą.

Tym większym, że i lato było w Pana wykonaniu bardzo udane?
- Dawniej panowało przekonanie, że skakanie na igielicie nie ma większego przełożenia na śnieg, teraz to się zmienia. Zawodnicy, którzy dominują latem, dominują i zimą. W Letnim Grand Prix uplasowałem się na trzeciej pozycji, regularnie zajmowałem miejsca w czołówce. To wszystko mnie podbudowało. Sezon rozpoczynam z trzynastej pozycji, chciałbym jak najszybciej się wywindować.
To plan na pierwsze konkursy.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Skrobisz

 

 

 2009.11.25

 

W piątek konkurs drużynowy w Kuusamo zainauguruje nowy sezon skoków narciarskich. Do kalendarza wpisano 28 zawodów, czyli sześć mniej niż rok temu. Najważniejszą imprezą sezonu 2009/2010 będą Igrzyska Olimpijskie w Vancouver. O medalu marzy lider polskiej ekipy - Adam Małysz.


Tuż przed startem nowego sezonu w polskiej ekipie panuje spory optymizm. Miejmy nadzieję, że optymistycznie będzie również na koniec.

Wszystko wskazuje na to, że
Małysz może rozpocząć sezon z "wysokiego C" i w otwierających sezon konkursach w Kuusamo zająć wysokie miejsca. Jednak jak sam zaznacza, dopóki sezon się nie zacznie niczego nie można być pewnym.


- Czasami myślisz, że jesteś w znakomitej dyspozycji, potwierdzają to wszystkie badania i sprawdziany, a w konkursie rywale lądują dalej. Wierzę, że już w Kuusamo będę blisko czołówki - tłumaczył Małysz w rozmowie z "Rzeczpospolitą". - Wyniki badań, które robiono mi we wrześniu w Finlandii, pozwalały optymistycznie patrzeć w przyszłość. Hannu Lepistoe kiwał głową z zadowoleniem. Treningi w Vuokatti i Lillehammer to potwierdziły.

Pierwszych startów nie może się doczekać Kamil Stoch. - Wiążę z tą zimą duże nadzieje, a po drugie, nigdzie indziej nie ma tak dobrej atmosfery jak na konkursach Pucharu Świata. Jestem zadowolony z przygotowań i bardzo optymistycznie nastawiony przed sezonem - mówi w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times" 22-letni skoczek.
- Powiem szczerze, że czekam na sukces, ale nie myślę o tym, jakie będą jego konsekwencje. Na razie chciałbym zrobić to, o czym marzy każdy sportowiec: spełnić się, zrealizować.

Kamil Stoch uważa, że
realnym jest zajęcie przez niego miejsca w pierwszej "15" podczas zawodów indywidualnych na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Marzy też o tym aby zdobyć medal - wraz z kolegami - w konkursie drużynowym.

Adam Małysz również marzy o medalu. - Na pewno
każdy medal sprawi mi wielką radość, ale ten złoty największą. Dwa medale olimpijskie - brązowy i srebrny już mam. Co innego sprawiłoby większą przyjemność, jak to złoto? Każdy zawodnik głównie po to trenuje.

Niespełna 32-letni zawodnik zdaje sobie sprawę z tego, że zdobycie medalu nie będzie łatwe. - To nie jest tak, że się przyjeżdża i mówi się, że teraz zdobędę medal, bo jestem w gazie. Tak samo byłem w niesamowitej formie w Salt Lake City i Simon Ammann, który miesiąc odpoczywał, pokrzyżował mi plany. Nie ma reguły. Trzeba mieć również szczęście i dobry dzień, ale wszystko będziemy w tym kierunku robić.

Czy
mistrzowi z Wisły pomoże nowoczesna technika? Czterokrotny mistrz świata w trakcie przygotowań udoskonalił swoje treningi, jego zespół korzysta z bezprzewodowego zestawu do przesyłania obrazu wideo bezpośrednio po skoku na specjalny telewizor.

W nowym sezonie dojdzie do kilku istotnych zmian. Pieniądze za występy ma otrzymywać cała "30" Pucharu Świata. Oznacza to, że zwycięzca będzie otrzymywał o wiele mniejszą kwotę. To z kolei nie podoba się Małyszowi. - Dla mnie, jako zawodnika, nowy system jest jasny, ale martwię się o kibiców, którzy mają problemy z jego zrozumieniem. Obniżanie wynagrodzenia najlepszym skoczkom w Pucharze Świata nie jest fair - tłumaczy Małysz.
W kilku konkursach zostaną zastosowane
nowe zasady punktacji skoków narciarskich (będą obowiązywać we wszystkich konkursach sezonu 2010/2011). Przypomnijmy - zgodnie z nowym regulaminem oceniana będzie nie tylko odległość skoczka i jego styl. Przyznawane są także punkty "za wiatr" - jeśli podczas skoku zawodnikowi mocno wieje pod narty - ma tych punktów mało. Jeśli jego próba odbywa się w trudnych warunkach - wówczas otrzymuje ich więcej. Jedynie w Oberstdorfie, Willingen, Klingenthal, Lahti, Kuopio, Lillehammer oraz w Oslo nowe zasady będą obowiązywały. Pozostałe zawody tej zimy zostaną rozegrane według zasad, znanych z ubiegłych lat.

Nowe zasady były testowane w czasie konkursów Letniej Grand Prix. Sprawiły one, że zawody są nieco niejasne dla kibiców, jako że ten, który skoczy najdalej wcale nie ma zapewnionego miejsca w czołówce. Sami skoczkowie, zwłaszcza ci z czołówki, byli zadowoleni.

W pierwszych konkursach tegorocznego Pucharu Świata wystąpią: Adam Małysz, Łukasz Rutkowski, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Marcin Bachleda i Krzysztof Miętus.


 

PRACA ZBIOROWA

Inne artykuly:
SIATKÓWKA, P. NOŻNA (11.12.2009)
ADAMEK ZAMORDOWAŁ GOŁOTĘ (10.25.2009)
PZPN – rodzina na swoim (10.08.2009)
POLKI W PÓŁFINALE (10.01.2009)
Siatkarki Polskie wygrały z Rosją (09.30.2009)
POLSKA SIATKÓWKA AD 2009 (09.17.2009)
KAZIMIERZ DEYNA (08.28.2009)
BŁYSKAWICA BOLT 9,58 RECORD SWIATA NA 100M (08.17.2009)



  Daj swoje logo tutaj
Miejsce na twoją reklamę

::| Goracy temat
Bjoergen "odgryza" się Kowalczyk
POWITANIE W KRAJU
Kowalczyk rozpoczyna kolejną batalię o laury
NAJLEPSZE IGRZYSKA ZIMOWE KANADY
Najlepsze zimowe igrzyska Polaków
SREBRNY "DZIADEK" MAŁYSZ
JUSTYNA KOWALCZYK TO POLSKA DRUŻYNA
Srebrny medal Adama Małysza.
PRZYCZYNY SMIERCI Nodara Kumaritaszwilego
ŚMIERĆ Nodara Kumaritashvili

SOSO NEWS EXPRESS
[Do gory]