Infonurt2
Bohdan Szewczyk Wydawca, 14 Arletta str. Georgetown,On. L7G 3J3, tel. 905-873-0961
Twoja wyszukiwarka
Niedziela, 09.05.2010, 12:18pm (GMT)
  Strona glowna
  FAQ
  RSS
  Linki
  Mapa strony
  Kontakt
 
MATKA ; Maja Włoszczowska została mistrzynią świata ; Pogrobowcy i ofiary Solidarnosci z KOR ; ZOFIA KORBOŃSKA ; Zapraszam do Kielc na I Kongres Gospodarki Polsko-Polonijnej
::| Poszukiwane zapytanie:       [Szukanie zaawansowane]
 
Wszystkie artykuly  
  Forum dyskusyjne
  Sensacje
  OD WYDAWCY
  TEMATY WAŻNE
  Polityka
  Historia
  Książki które polecamy
  OBRONA SKARBU PANSTWA POLSKIEGO
  Tematy ciekawe
  Filmy
  SPORT
  TŁUMACZ
  Zaprzyjaźnione serwisy
  REKLAMA KLASYFIKOWANA
Daj reklame Najlepsze miejsce DLA CIEBIE

 
 
TEMATY WAŻNE
 
PW według powstanca inz Skoryny!
Piatek, 07.30.2010, 10:28am (GMT)

 

Potomkowie i bracia tych co wydawali takie wyroki smierci ( brat Michnika -Szechtera- Stefan) są teraz w pełni ponownie u władzy w Polsce !

 

Jan Romańczyk „Łata”

 

1924-2010

1 czerwca 2010 r. odszedł na wieczną wartę płk .w st. spocz.

JAN ROMAŃCZYK

ps. „Łata"

żołnierz konspiracji i Powstania Warszawskiego

kawaler Krzyża Virtuti Militari.

Po wojnie więzień komunistycznego reżimu, skazany na karę śmierci,

zamienioną następnie na równie bezprawną karę więzienia.

                  Przez całe życie gorący patriota,

                   nasz Wychowawca i Przyjaciel.

Dziękujemy, Panie Janie, za wszystko. PamiętaMY i pamiętać będziemy.

                kibice Legii Warszawa z Old Fashion Man Club


Długo by pisać o Jego wojen­nych zasługach w konspira­cji i Powstaniu Warszaw­skim. Miniaturka krzyża Virtuti Mi--Iitari z błękitno-granatową wstążką wpinana czasem w klapę marynar­ki mówiła sama za siebie, W sierp­niu 1944 r. w Warszawie takich krzyży za darmo nikt nic dawał. Po­dobnie, nie do każdego uśmiechał się los, aby wychodzić cało z po­wstańczych natarć czy obrony stoli­cy, zawsze będąc - co podkreślali wrszyscy towarzysze broni - w pierw­szej linii. Nie wszystkim udało się też ocalić głowę w latach powojen­nych, kiedy łajdacy w togach, zasła­niając się wizerunkiem Temidy, sza-fowałi wyrokami śmierci za bycie Polakiem. On tego wszystkiego do­świadczył - osławionego X pawilo­nu na Rakowieckiej, oczekiwania na śmierć w celi po orzeczonym ,,-kaesie", więzienia we Wronkach, czasów pogardy i poniżenia.

Od początku, kiedy Go poznali­śmy, nikt nie mówii o Nim inaczej jak Pan Jan. Pan Jan zaprasza do siebie, Pan Jan gdzieś będzie, trzeba pojechać z Panem Janem. Przez lata znajomości odmieniali­śmy na okrągło te dwa słowa przez wszystkie przypadki. Bo był obec­ny w naszym życiu niemal co­dziennie. Nawet jeśli któryś z oas Go jakiś czas nie widział, to i tak dochodziły informacje od łych, którzy właśnie gdzieś z Nim byli, właśnie z Nim rozmawiali, właśnie do Niego jechali.

Trudno przekazać, kim dla nas byt i ile dla nas znaczył. Kilkadzie­siąt osób, różni ludzie, różne cha­raktery, a każdy przecież odbiera świat i otoczenie inaczej. Ale kiedy się pojawiał wśród nas, miękły twar­de, kihicowskie serca, a Jego słowo, prośba czy uwaga były dla nas roz­kazem, który

należy wypełnić na­tychmiast. Tylko dlatego, że tak po­wiedział nasz Pan Jan.

Za dwa miesiące kolejny 1 sierp­nia i kolejne rocznice związane z historią Zgrupowania „Rado­sław" i batalionu „Miotła". Znów rzędy zniczy i Hadzionych kwiatów na kwaterze poległych tej powstań­czej    jednostki.    Znów    poczet w czarnych beretach z orzełkami, salutujący sztandarem pamięć zrywu polskiej wolności. Zabrak­nie tylko Jego. Tego, który zawsze prowadził nas przez alejki Pową­zek, ale i przez życie, wskazując nam te właściwe drogi.

Odszedł nasz Przyjaciel. Kiedyś zaproponował, żebyśmy przeszli na „ty", argumentując, że jesteśmy przecież Jego młodszymi kolegami. Żaden z nas się na to nigdy nie zdo­był. Szacunek i glina, z jakiej lepio­ne było pokolenie Kolumbów, nie pozwalały na to.

 

Inż.Jerzy Skoryna syn zawodowego wojskowego z IIRP, przeszedł 63 dni powstania, obozy koncentracyjne,  emigracja do Meksyku. Mimo tego próbowano mu odmówić wydania popaszportu aby go powstrzymać od głosowania.Obecnie od 2 lat walczy z rakiem płuc. Obchodzi też 50 lecie małżenstwa z..meksykanką. Precyzyjnie analizuje sytauacje polityczną dowodząc niezbicie że Warszawa BYŁA SKAZANA POWSTANIE. Próbowałem z nim argumentować ( pamiętajcie że jestem produktem PRL) – ale niestety muszę uczciwi przyznać – AK było bez wyjścia. Jego argument że gdyby organizacja nie rozpoczęła powstania to ludność by to uczyniła samorzutnie. Pozatem mogli to zrobić komuniści..a wtedy byłoby im łatwiej przejąć władzę.

WARSZAWA   SKAZANA  NA  POWSTANIE

Inz.  Jerzy  Skoryna

 Infonurt2 : PW inż . Skoryna, 83, walczył przez wszystkie 63 dni i wiele więcej przebywał w obozie jeniecki u Niemców. Resztę życia spędza na wygnaniu w Meksyku. Pozbawiony prawa do głosowania . Od 2 lat walczy z rakiem płuc.ś.p. Lech Kaczyński otworzył Muzeum PW w 2004 – i już nie żyje. Teraz chołota z PRL-  Stalinowcy którzy spiskowali i organizowali zamach w Smoleńsku tacy jak Komorowski zajmują jego stanowisko, tacy jak Tusk ze swymi ministrami dalej rządzą Polską doprowadzając ja do ruiny i niszcząc jej państwowość. „WYGINIECIE JAK DINOZAURY” - ryczy w sejmie na patriotów „Polski Premier” Tusk!! Taka jest dziś wolna Polska. Ni eo taką Polskę PW walczyli!!

http://garlicki.com/video/ak.html „ W IMIENIU Polski Ludowej” – krótki fim o AK  i  tych co powrócili do kraju.. obecnie ich oprawcy są  ponownie w pełnej władzy w Polsce  AD 2010 !

Wielu „poważnych autorytetów”, wyraża swoje krytyczne zdania i „dowodzą”, ze można było uniknac Powstania, zniszczenia Warszawy i całej tragedii Stolicy Polski.

Ludzie Ci „prochu nie wąchali”  ani nie byli w Warszawie, lecz potrafią wyglaszac bardzo „uczone”, „mądre” i „przekonywujące” wywody krytykujące tak Powstanie Warszawskie, jak i cale Dowództwo. Wystarczy tylko przestudiować fakty i sytuacje Warszawy, aby dojść do wniosku, ze Powstanie było nieuniknione i wybuchło w odpowiednim momencie.

Pod koniec lipca 1944, sytuacja w Warszawie była niestepująca:
 1.- Przez miasto przetaczały sie zdezorganizowane i rozbite wojska niemieckie.

 2.- Gestapo i żandarmeria wlacznie z Gubernatorem Warszawy wraz z władzami cywilnymi opuszczali Stolice Polski.

 3.- Szybkość posuwania sie Armii Czerwonej, od chwili pogromu Niemców w bitwie pod Kurskiem, ciągle sie  zwiekszala.

 4.- Tak jak w 1920 roku, tak i w 1944 roku, celem Rosji sowieckiej byl podbój calej Europy.

 5.- Radio rosyjskie od wielu tygodni wzywało Warszawę do Powstania, aby „opanować miasto, otwierając wejście dla Czerwonej Armii i przerzucenie frontu na zachód od miasta, zaoszczedzajac życia ludzkie i zniszczenia, tak jak to miało miejsce w Stalingradzie”. Byty to ciągle sowieckie nawoływania do „ludności Warszawy”, aby powstała przeciwko Niemcom.

 6.- Niemcy zarządzili mobilizacje mezczyzn do kopania umocnień. Wezwania te zostały zignorowane.

 7.- Warszawski Garnizon AK, przez cala okupacje byl przygotowywany i szkolony do Powstania.

 8.- AK było postawione w stan alarmu.

 9.- Duch, tak AK, jak i ludności Warszawy, stal na najwyższym poziome, przygotowując sie do Powstania i do wzięcia władzy w polskie rece.

10.- Z punktu widzenia politycznego, sowieci powinni byli wejsc do WOLNEJ WARSZAWY i byc przyjęci przez PRAWE POLSKIE WLADZE R.P.  

11.- Mozliwość prowokacyjnego „Powstania” wywołanego przez komunistyczna garstke ludzi z PPR, podlegle Moskwie, tez bylo prawdopodobne, jak to donosily niektóre nasze zródla. Byłoby oddanie Warszawy na pastwę barbarzyńskiej hordy Czerwonej Amii i kompletne wybicie AK.

Biorąc to wszystko pod uwagę,  zasadniczo były trzy mazliwosci:

 

 PIERWSZA: Wybucha Powstanie, sowieci, tak jak nawoływali, wejdą do Warszawy i front przerzuca sie na zachód od miasta, ratując życia mieszkańców i calo,sc Stolicy

 

DRUGA: Powstanie nie wybucha. Niemcy bronia umocnionej Warszawy. Miasto jest zniszczone jak Stalingrad, ludność wymordowana tak przez Niemców jak i Rosjan.

 

 TRZECIA: Ludzność Warszawy wraz z Żolnierzami AK, widząc brak rozkazu walki, samorzutnie wychodzą na ulece robiąc bez dowództwa wojskowego AK i władz cywilnych, zdezorganizowane Powstanie. Miasto jest zniszczone i ludność wraz z AK wymordowana po chaotycznych walkach.

W tych warunkach spokojne opuszczenie Warszawy przez Niemców i, równie spokojne wejście sowietów, nie może być brane pod uwagę w zadnym wypadku.

Jedyne wyjście było wlasnie POWSTANIE WARSZAWSKIE! Data wybuchu tez byla wlasciwa, kiedy to Armia Czerwona dochodziła pod mury Warszawy.  Gdyby tak jak zapowiadała Moskwa stalo sie, i co było przewidziane to Warszawa byłaby ocalona. Rokossowski mial sile do wejścia do miasta i czekał tylko na rozkaz, który niegdy nie przyszedł. Wręcz przeciwnie. Moskwa zadecydowała zamrozić front wschodni.

Zamorzenie to zostało spowodowane wielkim zaskoczeniem jakim byla sila Armii Krajowej w Warszawie, czego, ani sowieci, ani Niemcy sie nie spodziewali.

Stalin widząc sile Armii Krajowej, zadecydował, ze Ona musi byc zniszczona przez Niemców, aby wina za ta masakrę nie spadla na Rosję, lecz na Trzecia Rzesze. W ten sposób ułatwi sobie  stworzenie PRL.

Pomimo tego, Warszawa mogła byc uratowana, gdyby St. Zjednoczone i Anglia zazádaly natychmiastowe wejście do Warszawy wojsk sowieckich, zagrazajac zamknięciem wszelkich dostaw dla Związku Sowieckiego. Takie ultimatum poparte masowymi lotami z zaopatrzeniem do Warszawy, w pierwszych dniach sierpnia, zamiast 18 września, przyniósłby pozapadany skutek ocalenia Stolicy Polski.

 

REZULTATEM tej moskiewskiej decyzji, bylo półroczne zamrorznie frontu wschodniego.

Zamkniecie wszelkiej pomocy dla walczącej Warszawy.

Straty w ludności i AK pomiędzy poległymi, rannymi i zaginionymi niektórzy obliczają az do ponad cwierć miliona ofiar.

Zbrodnicze i barbarzyński zniszczenie Warszawy przez Niemców.

Uniemożliwienie sowietom opanowania calej Europy i dojścia Czerwonej Armii, jeszcze w tym 1944 roku do pól Francji i tam spotkanie sie z Aliantami, zamiast pól roku pózniej w okolicach Berlina. 

To Rosja i Niemcy, oraz Alianci sa winni zniszczeniu Warszawy i tam trzeba szukać winnych, a nie w Polsce!...  To te dyktatorskie Państwa powinny zaplacic Polsce odszkodowania, a Alianci dozgonnie dziekowac Polsce za to, ze Powstanie, po raz drugi w XX wieku, uratowało Europę od najazdu sowieckiego barbarzyństwa i uczynienie z niej... Europę Ludowa.

Po raz trzeci Polska uratowała Europę w latach osiemdziesiątych, dzięki SOLIDARNOSCI, która rozsadziła „blok socjalistyczny”. Bez Powstania Warszawskiego, niezłomnego POLSKIEGO DUCHA, JAKIE MIALO AK, swiecac przykładem, zapewne nie byłoby SOLIDARNOSCI! Bylaby za to, tylko Europa Ludowa!...

 

Tak jak zawsze, tak i dzisiaj, powtarzam, ze odpowiedzialność za zniszczenie Warszawy ponoszą ROSJANIE wraz z NIEMCAMI. Pragnąc aby Niemcy zniszczyli Stolice Polski i wymordowali możliwie jak najwieksza czesc Polaków i aby to nastapilo,  wstrzymali swoja ofensywe, nie ze względów strategicznych, lecz kryminalnej polityki. Innymi słowami, powtórzyc „Przez Pragi,” rękoma niemieckimi...

Unikniecie Powstania bylo niemożliwe, a ocalenie Warszawy przed zniszczeniem było w rekach Moskwy i Berlina, a nie w naszych.  Taka sytuacja skazywała Warszawę na Powstanie!...

Gdyby Alianci naprawde mieli „Mezów Stanu”, to natychmiast, jak sowieci zatrzymli swoja ofensywe, powinni byli zagrozić, ze zostana wstrzymane wszystkie dostawy, a w międzyczasie zatrzymałoby sie konwoje z dostawami dla Moskwy, w trybie  NATYCJMIASTPWYM, o ile nie pomogą AK i nie wejdą do Warszawy. Waszyngtonowi i Londynowi po prostu ZABRAKLO ODWAGI!. Postąpiono po tchyrzosku!

Taka groźba i akcja uratowałaby Warszawę!...

POWSTANIE  BOHATERSKIE,  SAMOTNE  63  DNI  STOLICY

INŻ.  JERZY  SKORYNA

 

63 DNI, KIEDY Warszawa. SEMPER INVICTA – ZAWSZE NIEZWYCIEZONA, podkreślała wartość otrzymanego orderu VIRTUTI MILITARI! Niestety wstydliwie, onecne wladze, schowaba w zakamarkach  biur stolecznych, aby nie draznic niemców, rosjan i akiantów, tym bojowym odznaczeniem, za obrone Warszawy w 1939 roku i za Powstanie Warszawskie. Syrena z Virtuti Militari, przypomina barbarzyñstwo niemców i rosjan, oraz ohydna zdrade aljantów. Aby podlizac sie  tym oprawcom, na wszyskich publicznych srodkach komunikacyjnych, Bohaterska Syrena, zistala obdata ze swego orderu VIRTUTI MILITARI, oeaz bohatwrskiego majestaty !

63 dni walki,    

63 dni upojenia!

63 dni Polski Niepodleglej i takiej o jaka walczylismy!

63 dni niezłomnej nadziei!

63 dni rozdzierającej się tragedii!

63 dni w blaskach wolności i zwycięstwa!

63 dni niezłomnej dumy!

63 dni wiary w Aliantów!

63 dni bicia Niemców!

63 dni oczekiwania na krwawego, czerwonego barbarzyńcę. wybawcę!

63 śni bohaterskiej śmierci ludności i Szalbierzy AK, niszczenia Warszawy przez zwierzęco barbarzyńskich Niemców i przy zgodzie Moskwy!  

63 dni bombardowania!

63 dni oczekiwania na zrzuty!

63 dni prawdziwej wściekłości na sprzymierzeńców!

63 dni całopalenia się Warszawy!

63 dni pokazywania światu, że POLSKA NIE ZGINEŁA!

63 dni trzęsienia sumieniami innych!

63 dni GLORI i ZNIEWAZEŃ!

63 dni tylko z Bogiem sam na sam!

63 dni walki która uratowała Europę od sowieckiego zalewu i okupacji, aby stworzyć Europę Ludowa!

63 dni obrony Polskiego Honoru!

63 dni Chwały Polskiej Historii!

63 dni które nie pozwoliły wymazać Polski z mapy Europy!

63 dni prawdziwej odwagi i bohaterstwa!

63 dni, które wiecznie będzie świat podziwial!

63 dni potwierdzają CIAGLA walkę o POLONIA SEMPER FIDELIS i PRZEDMURZE CHRZASCJAÑSTWA

63 dni  o   których nawet Watykan nie chciał slyszeć!

63 pięknych i zarazem potwornych dni!

63 dni radości i rozpaczy!

63 dni które ukazały, prawdziwy nasz ideologiczny kregoslup!

63 dni, które ukazały w pelnym świetle anglosaskich tchórzostwo!

63 dni PRAWDZIWEJ WOLNOSCI, NIEZALEZNOSCI, NIEPODLEGLOSCI i SUWERENNOSCI!!!...

 Tak!, 63 dni które nie potrafiły poruszyć sumienia tchórzowskich Anglosasów.

Moskwa chciała rzezi Warszawy, na podobieństwo Rzezi Pragi w 1795 roku, zrobionej rosyjskimi rękoma. Teraz Moskale chcieli, aby tego samego i więcej dokonały zaprzyjaźnione, krwawe niemieckie lapy.

Tak Niemcy, jak i Rosjanie od wieków pragnęli zniesienia z powierzchni ziemi Narodu Polskiego! Właśnie II Wojna Światowa, była doskonałą okazją, a Powstanie niezastąpionym pretekstem.

Niemcy chcieli zrobić z Warszawy jeden wielki bunkier-fortece, bedacym kluczem obronnym wschodniego frontu. Wzięcie przez sowiety Stolice Polski, jeszcze przed Paryżem, było pierwszorzędnym celem strategicznym, politycznym i propagandowym Moskwy, co przy pomocy AK było w pełni możliwe i pożądane.

Na przeszkodzie temu, stanela POLSKA NIEPODLEGLA, Polska, która chciała żyć SWOIM WŁASNYM SUWERENNYM ŻYCIEM, POLSKA KATOLICKA. To były problemy, które należało rozwiazac. Na to, z rosyjskiego punktu widzenia byly dwa sposoby:

Pierwszy, po zajęciu Warszawy zmasakrować ludność Stolicy wraz z AK, torując drogę dla „komitetu” Wandy Wasilewskiej, który zostałby przekształcony w jedna z republik sowieckich, lub w najgorszym wypadku w PRL, (co zresztą sie stało) i dalej maszerować na Berlin, oraz rzucić cala Europą pod swoje nogi.

Drugi, przyjac postawę pragnienia wejścia do Warszawy w dalszym pochodzie na Berlin, lecz wstrzymując ofensywe na kilka dni, dając okazje Niemcom do zmasakrowania ludności wraz z AK i zniszczenie miasta. Po tych KILKU dniach kontynuować marsz na Berlin i podbój całego kontynentu. Warszawa, ludność, AK, cale POLSKIE ¨podziemie”, miało juz NIE ISTNIEC, bedac doszczetnie zniszczone przez nowoczesnych Krzyżaków, XX wieku. 

Moskwa wybrała ten drugi plan, dając Niemcom „wolna reke” w „rozprawie” z krnabrną Warszawa.

Tak czy inaczej, Warszawa miala byc zniszczona, a ludność wymordowana przez niemieckie, lub rosyjskie rece. Temu planowi, „zatrzynała na kila dni frontu”, Powstanie, stanęło na przeszkodzie OBU SATRAPOM. Niespodziewana sila AK, związana z Nią cala ludnosc Warszawy, jak i nieprzewidziana sla ideologiczna, hart i niezlomnosc ducha, z tym obaj okupanci zupelnie sie nie liczyli.

Postawa ludnosci, zolnierzy AK i Dowództwa byla jasna, ratować Warszawę od zniszczenia, wyzwalając Ją z barbarzyńskiej okupacji niemieckiej. Widać bylo pelną kleskę Niemiec i wojska niemieckiego. Ciagle nawoływania Kremla do Powstania w Warszawie i ułatwianie marszu Czerwonej Armii z dodatkami poszanowania woli Polaków, jak to glosila Moskwa. Tak Śniegomierze AK jak i ludność Stolicy czekaliśmy tylko na rozkaz. Gdyby on nie przyszedł, to sama ludność wyszłaby przeciwko Niemcom. W ten sposób, pamiętnego, 1 sierpnia 1944 roku, wybuchło Powstanie Warszawskie. Warszawa nie miała innego wyjścia i wyboru, co omówiłem w moim opracowaniu pod tytułem: „Warszawa Była Skazana na Powstanie”, wiec nie bede sie powtarzał, jak i fakcie, ze Powstanie Warszawskie, które, jako rezultat poboczny, uratowało Europę od komunistycznego zalewu i stworzenia „EUROPY  LUDOWEJ,” co omówiłem w innym opracowaniu!

To  JEST BARDZO JASNE, tylko tak wówczas jak i teraz, pomimo wielkiej sily militarnej i ekonomicznej, Anglosasi okazali sie WIELKIMI TCHÓRZAMI!

Londyn i Waszyngton, zresztą zupełnie niesłusznie, bali sie aby w czyn kol wiek nie urazić „batiuszke” Stalina. Ciągle myśleli, ze sowieci moga  zawrzeć osobny pokój z niemocami i obrócić sie przeciwko Anglosasom.

W 1944 roku bylo to niemożliwe, ponieważ Stalin widział juz, ze Niemcy sa w przededniu klęski i Europa  bedzie pod moskiewskimi rozkazami. Laczyc sie z  wlasciwie juz upadłymi Niemcami to nie byli żaden interes. Dodatkowo, ogromna pomoc idąca z USA w zadnym wypadku nie byla do pogardzenia. Stalin wykorzystywał w propagandzie, ze cały ciezar wojny jest na barkach sowieckich. Naturalnie nic sie nie mówiło, ze gdyby nie pakt z Niemcami w sierpniu 1939 roku, to wojna by nie wybuchła.

Londyn i Waszyngton wiedzieli, ze Powstanie w Warszawie jest NIEUNIKNIONE. Nie mieli odwagi spojrzec prosto i stanac  pozytywnie w obliczu prawdziwej sytuacji. Fakt, ze do dnia dzisiejszego Londyn nie otworzył archiwa, które miały byc dostępne po 50 latach od wypadków, JASNO DOWODZI, ze Anglosasów ogarnia wstyd, wyrzuty sumienia (o ile je maja) jak i fakt, ze zdradzieckie decyzje do dnia dzisiejszego, sa aprobowane i nadal rozwijane w tamtym, upodlonym duchu lat czterdziestych.

Jakie decyzje Anglosasi powinni byli powziąć , dla dobra Powstania i Polski, jak i SAMYCH  SIEBIE.

Zaraz, na następny, lub najdalej, na trzeci dzień Powstania, powinny były byc zorganizowane codzienne zrzuty, tak jak to mialo miejsce 18 września, kiedy to bylo juz stanowczo za pózno. Tak dozbrojona AK, nadal bylaby w ofensywie, wymiatając Niemców tak z Warszawy, jak i okolic.

Alianci mieli wystarczająco duza flotę powietrzna, na utrzymanie takiej pomocy dla Warszawy, nawet, z ewentualnym kosztem zmniejszenia bombardowania Niemiec.

Sowieci zrozumieliby, ze Polska i Warszawa sa NADAL czynnymi i pełnowartościowymi Aljantamtem, z którym należycie trzeba sie liczyć. Takie rozwiązanie dałoby Anglosasom dodatkowe korzyści w rozmowach z Rosja, majacz za soba niepodleglą Polskę.

Gdyby i te masowe zrzuty nie spowodowałyby odpowiednia współpraca WOJKOWO-STRATEFICZNA sowietów z AK, Waszyngton i Londyn, powinni byli postawic ultimatum Stalinowi, ze tesli NATYCHMIAST nie bedzie POZYTYWNIE i UCZCIWIE zalatwiona sprawa Powstania Warszawskiego i Polski, to zostanie wydany rozkaz, wszystkim konwojom plynacym z pomoca dla Rosji, aby zawróciły do portów wyjścia i wszelkie dostawy dla sowietów zostalyby wstrzymane.

Zaręczam, ze w ciągu jednej minuty, nastałby dalszy pościg za uvcekajacymi Niemcami, wlacznie z udziałem AK.

Tylko i jedynie strach, niebywale tchórzostwo, ślepota i samobójcze postępowanie, były wynikiem tak ohydnej, bezdennej, oraz  okrutnej zdrady, dokonanej kosztem Warszawy i calej Polski. 

Stajac po stronie Polski, wlasnie takim, prostolinijnym postępowaniem, Anglosasi  byliby naprawdę powazani,  Panami sytuacji tak przed Kremlem, jak i przez, całym światem.

 Nie sowieci, lecz  Alianci mieliby pierwszy glos we wszystkich sprawach powojennych.. Na pewno, przynajmniej Polska, bylaby w Europie Środkowej, Państwem Wolnym SUWERENNYM, NIEZALEZNYM i NIEPODLEGLYM.

Tak Niemcy, jak i Rosjanie, tylko jedna rzecz  szanują, ta rzecza jest SILA. Alianci pomimo, ze posiadali sile, z tchórzostwa ja nie pokazali, a jeszcze mniej wykorzystali, za co cały świat do dzisiaj placi niesamowicie wielki haracz cierpień, a Anglosasi stracili zaufanie i powazanie ludów, nie mówiac juz o stratach potencjalnych jakie ponieśli, tchórzowsko pochylając sie do ziemi sowietom.

Honorowa walka Polski, Polskich Sil Zbrojnych na zachodzie i AK,  OD SAMEGO POCZATKU WOJNY, przestzegajac wszystkie prawa Konwencji Genewskiej, ze taka postawa zobowiazala nie tylko Aliantów, lecz i Niemców, zobowiazujac do uznania AK, JAKO WOJSKO REGULARNE. Jedynie sowieci, nie uznali AK, jako wojsko, a tylko jako „faszystów”, „terrorystów”, „wroga ludu”, darząc nas tymi i tym podobnymi epitetami, dowodząc w ten sposób, ze tak oni, jak i WSZYSTKIE lewicowe ruchy pochodzące od niech i komuny, sa wlanie zajadłymi wrogami wolności we wszystkich ich przejawach, jak i calej wolnej ludzkości. 

Rozważania na zrzucenie Polskiej Brygady Spadochronowej, pod dowództwem Gen. Sosabowskiego, były zupełnie nierealne, a tylko wymysłem cywilów nieznających sie na strategii wojskowej.

Jeśli sami Anglicy, nie mogli dac pozytywnego rozwiazania, pomocy i utrzymania zdobytego terenu, wlacznie z rzuceniem Polskiej Brygady i to w odleglosci niewielu kilometów, jaka bylaby mozliwosc dostarczania zaopatrzenia dla Polskiej Brygady Spadochronowej, po zachodniej stronie Wisły, nie mając żadnej bazy zaopatrzeniowej, ani zaplecza logistycznego.

AK byla piechota juz walcząca i jej uzbrojenie było wielorakie, mogac  uzywac tak niemieckiej jak i sowieckiej broni, oraz uzbrojenia, którym w pewnym stopniu AK dysponowało. Natomiast Brygada Spadochronowa musi ałaby liczyć sie tylko i wylacznie na dostawy powietrzne, w związku z uzbrojeniem jakie miala, co bylo niemożliwe.

Jako potwierdzenie mozliwosci AK, musi byc  przypomniane, ze BRYGADA SWIETIKRZYSKA – NSZ,  WYZWOLIL PILZNO w Czechosłowacji, zanim jeszcze tam dotarły wojska USA Patona. Czemu to dowodzi? Dowodzi, ze WOJSKO POLSKIE, jakim bylo AK, Bataljony Chopskie, NSZ  i inne pomniejsze ugrupowania, rzeczywiscie byly to jednostki PRAWDZIWEGO WOJSKA, z prawdziwego zdarzenia, jakiego w tym charakterze NIE BYLO W CALEJ EUROPIE, ani Azji.

Ktoś tam czasem bredzi, ze Dowództwo AK NIE CHCIALO współpracować wojskowo z sowietami. To jest wierutne kłamstwo i bzdury, bo od samego poczatku dowódcy AK stawiali sie przed komendantami Czerwonej Amii z dobra wola do współpracy. Komenda Główna AK w Warszawie, szukała kontaktu, wlacznie z Kpt. Kaluginem, lecz na wszystko, byla jedyna odpowiedz: CISZA! A potem łgarstwa i oszczerstwa ze strony Moskwy

Nikt, chyba ze, jacyś naiwni „domowi historycy,” lub wrogo nastawieni moga oskarzac AK i Dowództwo o odchylanie sie do nawiązania kontaktów z Czerwona Armia. Wystarczy popatrzeć na Lwów, Wilno, 27 dywizje Wolańska, aby zrozumieć i stwierdzi, ze Polacy byli LEALNI, nawet starali sie jakoś „zapomnieć” o morderstwach dokonanych przez Rosjan. Wszystko to bylo daremne. Pakt Niemiecko-Rosyjski, w sierpniu 1039 roki, w stosunku do Polski, odnowiony w październiku 1939 roku, do dnia dzisiejszego jest honorowany, tak przez Merkel, jak i Putina. W czym mogą, to beda starali sie Polsce zaszkodzić! A Anglosasi, jako tchórze, nic nie zrobią, biorąc za podstawe zdradziecka i szkodliwa w naestepstwa dla nich samych, politykę z lat wojennych...  TECHERAN i JALTA!

Nikomu nie możemy wierzyć! Na propozycje tarcz jest tylko jedna odpowiedz: NIE! Na wszelkie redukcje produkcyjne jakie záda UE, odpowidż POLSKA MUSI być: NIE! Na zdanie płacenia jakich kolwiek „odszkodowań”, nasza odpowiedź musi być; NIE!  Na zmiane złotówki, na euro, musi byc tez dane stanowcze NIE! Na dalszy pobyt Wojska Polskiego zagranica, tez musi byc postawione stanowcze: NIE!

 Zawsze i wszędzie przupominajac, ze, o POLSCE i dla Polski, wszystko odmawiano, mówiono nam: „NIE”, wiec teraz tym samym tchórzom, zwracamy ich wlasne: NIE!

A niby to „specjalistom,”, wszech „mędrcom”, „znawcom”, „ekspertom”,  „profesorom” i tym podobnym „uczonym” od historii Powstania, WSKAZUJÉ gdzie maja szukać odpowiedzialnych sprawców za zniszczenie Warszawy, oni sa w Berlinie i Moskwie. A polityczni zdradzieccy tchórze w białych kołnierzykach, zasiadajacych w wygodnych fotelach w Waszyngtonie i Londynie! Tam sie znajduja ci, kryminaliści, lecz NIE w Stolicy Polski, tak było wówczas w 1944 roku. Tak wówczas, jak i dzisiaj!

Dzisiaj nie mówi sie, o co walczyla Powstańcza Warszawa, walczyła o WOLNOSC,  SUWERENNOSC, NIEZALEZNOSC i NIEPODLEGŁOŚĆ, co, pomimo wszystko,  PRZYJDZIE!!!...

Odszkodowania tez musza być wypłacone i NIE PODLEGAJA PRZEAWNIENIU!

Czy moga byc powazane wladze, partje polityczne, Sejm i Senat, zgadzajacy sie na utratę NIEPODLEGLOSCI, SUWERENNOSCI, NIEZALEZNOSCI i WOLNOSCI na rzecz pogańskiego zbiorowiska w Unii Europejskiej?

Nie walczyliśmy o zniszczenie POLSKIEJ ekonomii, gospodarki, przemysłów, floty, Wojska i wszystkiego co mogłoby podniesc znaczenie, oraz bogactwo Narodu polskiego!

Myśmy NIE O TAKA POLSKE WALCZYLI, nie dla takiej Polski zginely miliony Polaków!

 63 dni wielkiej, czystej, nieskazitelnej POLSKIEJ chwały w Powstaniu Warszawskim, bedacym SEMPER FIDELIS i PRZEDUMRZEM CHRESCJAÑSTWA,  nigdy nie zostanie zabłocone, tak jak i herby zawsze wiernego Lwowa, podobnie jak Warszawskiej Syrenie, zostały ogołocone przez wrogów Polski z Orderu VIRTUTI  MILITARI.   

Unia Europejska, pragnę zedrzac wszystko co może  dac motyw do DUMY, wiec zdarto z Syrenki i Herbu Lwowa, VIRTUTI MILITARI, aby nie było z czego BYC DUMNYM!

 

MUZEUM POWSTANIA WARSZAWSKIEGO

63 dni na minutę

 Marcin Kołodziejczyk

W Muzeum Powstania Warszawskiego nie rozwiązuje się sporu o powstanie. W muzeum mówią: rozwiążcie sobie to państwo sami.

Muzeum właśnie kończy 6 lat. Otwierał je  ś.p.  Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy. Uderzał w dzwon imienia gen. Antoniego Chruściela ps. Monter, jednego z dowódców powstania. Na internetowych forach zwolennicy bitwy sprzed 60 lat pochwalili gest prezydenta. Przeciwnicy obwiniający Montera za wygubienie 200 tys. ludzi w bezsensownej walce uznali, że oto historia posłużyła kampanii przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi. Straceńczy romantyzm powstańców, polityczna kalkulacja dowódców, zdrada aliantów i sowieckich sojuszników to wciąż gorące tematy do dyskusji o powstaniu. Spór trwa i MPW chętnie daje mu miejsce na stronach internetowych i w salach dyskusyjnych, bo sama ekspozycja ma inne cele.

– Moim podstawowym celem jest marketing historyczny, sprzedawanie powstania – przyznaje Jan Ołdakowski, dyrektor MPW. – Do tego zostałem najęty. W koncepcji budowy zakładaliśmy, że muzeum ma sens, jeśli odwiedzi nas 120 tys. ludzi rocznie. W zeszłym roku było 430 tys. Obliczamy, że w 2009 r. będzie pół miliona.

Marketingowo mówiąc, głównym targetem MPW są ludzie młodzi, pokolenie Internetu i telefonu komórkowego. Dyrektor lubi mówić o muzeum „sojusz dziadków z wnukami”, bo dzięki muzeum powstańcy wyszli z cienia po 60 latach i znów poczuli się bohaterami. Ale młodzi chętniej kupią komiks o powstaniu i kubek, na którym grafficiarz w kapturze maluje na murze kotwicę Polski Walczącej, niż sumienne opracowania naukowe. Mimo to jedną z pierwszych książek wydanych przez MPW był „Sens powstania”. W 2006 r. muzeum wydało „Pamięć dla przyszłości” – dyskusję o współczesnej edukacji patriotycznej. W tym samym czasie na forach internetowych trwała alternatywna dyskusja zainspirowana rockową płytą „Powstanie Warszawskie” zespołu Lao Che. (Greg: „Powstanie” tak szarpie po emocjach, że łzy same napływają do oczu”. Rak: „człowieku można być patriotą i nie mieć nic wspólnego z rydzykiem/giertychem/kaczyńskim”).

Na parterze muzeum kolejna dzisiaj grupa dzieci chce wiedzieć, co to za małe flagi widać za szybą i dlaczego są na nich litery WP? Przewodniczka odpowiada natychmiast: – Taka mała flaga na rękę nazywa się powstańczą opaską. A kto ma prawo nosić broń i nie jest bandytą? – pyta teraz przewodniczka. Żołnierz, mówią dzieci po namyśle. I dowiadują się, że WP znaczy właśnie Wojsko Polskie.

W specjalnej Sali Małego Powstańca, urządzonej jak świetlica szkolna, wyposażonej w zabawki (także w miniaturowe modele samolotów, czołgów i makiety ulic z powstania) dzieci ostatnio wyklejały orła ze skrawków papieru. Sala przeznaczona jest dla najmłodszych i nie ma w niej nic, co mogłoby przypominać broń. Ale MPW opiera swoją edukacyjną misję na grach dydaktycznych, dlatego dzieci dowiadują się, co to jest wojna, dlaczego jest straszna, co to są symbole narodowe – wszystko w ramach zabawy w pocztę harcerską. Im dzieci starsze, tym dowiadują się więcej. Dziewczynki czasem płaczą. MPW współpracuje z psychologiem dziecięcym.

– Bawimy się na przykład w cenzurę, jak napisać list bez treści, które mogłyby pomóc wrogowi – mówi Karol Mazur, 36 lat, historyk, kierownik działu dydaktycznego MPW. – Albo fajniejsza zabawa: rozdajemy mapki miasta z zaznaczonymi przeszkodami, a dzieci mają opracować bezpieczny szlak przerzutu poczty. Starsze dzieci bawią się na przykład w szpital polowy z misiami w roli rannych. Każdy miś dostał ranę, a my musimy ją dobrze opatrzeć. Starszym dzieciom pozwalamy czasem wkładać panterki i hełmy powstańcze.

 

MPW jest dziełem trzydziestolatków.

 Na początku lat dwutysięcznych Ołdakowski (dziś 37 lat, w 2001 r. szef gabinetu ministra kultury, do 2004 r. przewodniczący rady dzielnicy Mokotów, polonista) z kolegą Pawłem Kowalem (dziś 34 lata, w 2001 r. szef departamentu współpracy z zagranicą i integracji europejskiej w Ministerstwie Kultury, historyk) prowadzili restaurację. Chcieli zrobić konkurs o powstaniu i starali się o patronat prezydenta Warszawy. Długo zabiegali o spotkanie; wreszcie prezydent znalazł dla nich 15 minut, ale rozmowa przeciągnęła się ponad godzinę.

Pan tak pięknie opowiada, a ja potrzebuję kogoś, kto mi stworzy muzeum powstania – miał powiedzieć prezydent. Wkrótce Ołdakowski został pełnomocnikiem Kaczyńskiego do spraw MPW, a Paweł Kowal ekspertem w powstającym muzeum, a potem także kierownikiem biura prasowego prezydenta Warszawy. Obaj weszli do Sejmu z listy Prawa i Sprawiedliwości. Po wyborach parlamentarnych 2007 r. i odejściu od władzy partii Kaczyńskiego kwestia wyrzucić/nie wyrzucać Ołdakowskiego ze stanowiska dyrektora muzeum była roztrząsana w mediach, jakby chodziło o tekę w ważnym ministerstwie.

Spory polityczne, zarówno te o sens powstania, jak i całkiem współczesne, zdarzają się między zwiedzającymi MPW. Te drugie częściej. – Na przykład ktoś powie, że muzeum to jedyna zasługa Lecha Kaczyńskiego, a ktoś inny, że to najlepszy prezydent w wolnej Polsce – opowiada Ernest Łuczak, 18 lat, wolontariusz, przewodnik po MPW. – Unikam takich rozmów i natychmiast staram się je ucinać. Muzeum nie jest miejscem do wieców politycznych.

Ekspozycję MPW otwiera ekran telewizyjny ze Zdzisławem Jeziorańskim, pseudonim Jan Nowak, cichociemnym, kurierem rządu londyńskiego. Tuż przed powstaniem trzydziestoletni Jeziorański przyjeżdża do Warszawy wybadać nastroje. „Dla mnie jasne, że to musi wybuchnąć. Rozkazu stania z bronią przy nodze nikt już nie posłucha. To jak wulkan” – mówi z ekranu. Mówi także, że sam miał wtedy rozkaz: nie udzielać rad, ale uświadomić przyszłym dowódcom powstania, że Zachód nie pomoże walczącemu miastu. „Nie liczcie na to” – mówi Jan Nowak, płyta DVD z jego słowami odtwarza się bez przerwy przez całe dnie pracy muzeum.

Jednak dookoła dzieją się ciekawsze rzeczy i tylko nieliczni zwiedzający wysłuchują Jeziorańskiego do końca. Muzeum zostało pomyślane jako fabularna opowieść o walczącym i ginącym mieście, która zmusza widza do aktywności. Pierwsze kilka minut spędzonych na parterze to zmasowany atak na uwagę gościa. Trzeba dotykać, wczuwać się, zbierać rozrzucone po ekspozycji kartki z powstańczego kalendarza, przykładać oczy i uszy do ścian, wciąż rozglądać się za multimediami z kolejnymi odcinkami tej historii, o której z góry wiadomo, że źle się kończy. Dyrektorzy MPW jeździli po nowe wzorce muzealne do Ameryki: do waszyngtońskiego Muzeum Holocaustu i nowojorskiego Guggenheima. W Polsce zaczęli od zbadania, jak kojarzy się ludziom muzeum, i wyszło, że tragicznie: muzeum to usta w ciup, postawa wyprostowana, szurgot kapci, cisza, gablotki z napisami nie dotykać i nuda.

Współczesna ekspozycja musi wyglądać jak w CNN:

 jednocześnie mówi prezenter, słychać muzykę, widać obrazki, a w dole ekranu pasek z dodatkowymi informacjami – tłumaczy Jan Ołdakowski. Mówi: – Muzeum to instytucja kulturalna, która i wyda komiks, i zorganizuje dyskusję najpoważniejszych historyków światowych. Musi wyjść do ludzi z szerokim przekazem.

Mówiąc marketingowo: współczesne muzeum ma zbudować relacje z otoczeniem, czyli z kręgami dotarcia. Ważne, żeby wychować grupy, które się z muzeum zwiążą emocjonalnie i będą czekać na każdą organizowaną przez nie akcję: od pojawienia się w sprzedaży projektowanego przez Wilhelma Sasnala okolicznościowego notesu, przez koncert punkowy ku czci bohaterów powstania, powstańczy masowy przejazd rowerzystów przez miasto, gry uliczne w stylu powstańczych oddziałów, lekcje historii według wydawanych przez MPW tek dydaktycznych, po spotkania z prawdziwymi powstańcami.

W 2008 r. dwa razy więcej ludzi przyszło na organizowane przez MPW uliczne śpiewanki powstańczych melodii niż na oficjalne obchody rocznicowe. W MPW mile to wspominają: na ulicach stali profesorowie w tweedowych marynarkach obok pochlapanych tynkiem remonciarzy i wszyscy śpiewali „Pałacyk Michla” albo „Hej chłopcy, bagnet na broń”. Zupełnie jak w prawdziwym powstaniu – mówią ludzie zatrudnieni w muzeum, trzydziestolatki, niektórzy z nich byli harcerze – muzeum uważają za punkt wyjścia do akcji w przestrzeni miejskiej.

– MPW powstało po 15 latach wolności. W latach 90. mieliśmy w Polsce odejście od historii, dla wielu środowisk patriotyzm był czymś niewygodnym. Obowiązywała teza, że historia jest przeszkodą w modernizacji społeczeństwa – mówi Karol Mazur. – Tymczasem historia buduje świadomość i tożsamość młodego pokolenia. Nam się zarzuca, że afirmujemy powstanie. A nam zależy na pokazaniu pluralizmu w historii.

– Cywilizacja śródziemnomorska, w której wyrośliśmy, ekscytuje się klęskami – dodaje dyrektor Ołdakowski. – Od klęski ważniejszy jest triumf ducha w sprzeciwie przeciwko totalitaryzmowi.

Kiedy tworzyli muzeum, mieli dyskusję: używać słowa Niemcy czy hitlerowcy. Stanęło na Niemcach, bo hitlerowcy wydawali się zbyt abstrakcyjni. To Niemcy w Niemczech podjęli decyzję o wymordowaniu powstania i zrównaniu Warszawy z ziemią – mówią w MPW.

– Co to jest godzina W? – zapytuje przewodniczka grupę dzieci. Jest emocjonalna, młoda, taka starsza siostra. Zmienia ton głosu i dzieci widzą, że naprawdę interesuje ją to, o czym mówi. Godzina W to godzina wojny – uważa grupa. – Nie – prostuje przewodniczka – to godzina wolności. A teraz powtórzmy wszyscy chórem: godzina wolności! Powtarzają.

Na początku lat dwutysięcznych o pomoc w tworzeniu MPW poproszono samych powstańców. Szybko okazało się, że starsi ludzie nie odnajdują się w multimedialnym migotaniu według amerykańskich wzorców. Dla nich było za szybko, za głośno, za dużo danych jednocześnie. Chcieli przejąć budowę muzeum. Ale młodzi muzealnicy postawili sprawę jasno – my budujemy, wy doradzacie, zaufajcie nam. Teraz w MPW krąży anegdota: po czym poznać kombatanta w muzeum powstania? Odpowiedź: po tym, że stoi tyłem do ekspozycji i z niedowierzaniem przygląda się zwiedzającym.

Tak zachowywał się sam Nowak-Jeziorański, kiedy odwiedził MPW na kilka miesięcy przed śmiercią. Siedział w wózku inwalidzkim – wyraźnie wzruszony, choć wszyscy wiedzieli, że nie zwykł okazywać emocji – przed nim przechodziły kolejne wycieczki szkolne. Młodzi wyglądali na zainteresowanych. Trzy razy przywoływał Jeziorański Ołdakowskiego (sytuację widać na zdjęciu w gabinecie dyrektora MPW – Ołdakowski pochylony nad starszym panem) i mówił: panie dyrektorze, proszę się przyznać, że pan specjalnie zorganizował te grupy na mój przyjazd. Dyrektor zaprzeczał. Nowak-Jeziorański kiwał na niego jeszcze raz: proszę mi przyrzec, że pan nie organizował. A potem starszy pan płakał.

Powolne bicie serca słychać w całym muzeum,

 dźwięk wydobywa się z monumentu na parterze. Tabliczka obok wyjaśnia, że monument trzeba dotykać i przykładać do niego ucho, bo zamknięto w nim odgłosy powstańczej Warszawy, pieśni, modlitwy, strzępki audycji radiostacji Błyskawica. Każda grupa przytula się do ściany. – To serduszko bije wolniej czy szybciej niż wasze? – zagaja przewodniczka kolonijnej grupy, młoda dziewczyna. Nie są pewni. – To wszyscy podskoczcie teraz 15 razy i posłuchajcie bicia swojego serca. Skaczą. – Wasze serca biją do 72 razy na minutę, a to w monumencie bije 63 razy, czy ktoś wie dlaczego? – pada pytanie. Serce jest zmęczone i chore, kombinują dzieci. A dobra odpowiedź brzmi, że bije symbolicznie, bo powstanie trwało 63 dni, 63 dni przelewania krwi i wiary w zwycięstwo. Grupa zwiedzających milknie z uszanowaniem. W większości proponowanych przez MPW lekcji muzealnych nie pada słowo patriotyzm. Dyrekcja wie, że obecnie jest to słowo niemodne, bo zawłaszczone przez drętwą, polityczną gadkę.

– Nie mamy w celach dydaktycznych nauczania patriotyzmu, ale możemy kształtować postawy – mówi Karol Mazur. – Nie ma dyskusji, czy warto być patriotą. To znaczy jest dyskusja, ale bez słowa patriotyzm. Tak samo wolę używać słów kształtować i formować, niż uczyć.

Jeśli muzeum ma czegoś nauczyć młodych, to niech na przykładzie powstańców uczy indywidualizmu wprzęgniętego w działania zbiorowe – uważają w MPW. Zresztą tak się właśnie tłumaczy grupom z Ameryki, które mają zwyczaj pytać wprost, po co to muzeum: pokazuje ono powstańcze społeczeństwo obywatelskie. W odróżnieniu od słowa patriotyzm słowo społeczeństwo utrzymuje się w modzie.

Wciąż trwa wymiana zdań na forum płyty Lao Che (robolitos: „w ramach nauczania młodzieży historii mądrym posunięciem było by wprowadzić 2 lekcje z udziałem tej płyty. Chce dodać, że ta płyta odwiodła mnie od wyjazdu z kraju do Irlandii”. Something: „jak ktoś naprawdę chce tę płytę bardziej wypromować to powinien jej zakazać, najlepiej jakby Kościół w Polsce stwierdził, że płyta jest zła i nikt nie powinien po nią sięgać – to zawsze daje odwrotny skutek”).

Pracownicy wiedzą, że ekspozycja działa na emocje.

 Dyrektor Jan Ołdakowski przyznaje, że sam kiedyś płakał chodząc po muzeum. Dział dydaktyczny dba, by emocje – zwłaszcza młodych ludzi – ukierunkować. Gimnazjaliści i licealiści często wychodzą z muzeum tak poruszeni, że – jak mawia się w muzeum – rozglądają się za najbliższą barykadą, na której mogliby walczyć z okupantem. – W ich głowach powstaje zbitka: muzeum jest cool, to powstanie też musiało być cool – mówi Karol Mazur. Dlatego na zakończenie lekcji muzealnych urządza się dyskusje, żeby ochłonęli. Na przykład „Bić się czy nie bić?”. Grupa ma się podzielić: za i przeciw wybuchowi powstania, i spierać o jego znaczenie. Oczywiście nigdy nie ma przeciwników i trzeba dzielić sztucznie.

Dobieram język do grup, które oprowadzam, inaczej się mówi do młodych, inaczej do parafialnej wycieczki emerytów, do ludzi z wielkich miast i małych miejscowości – mówi Ernest Łuczak, przewodnik wolontariusz. – Dla mnie współczesny patriotyzm to płacenie podatków, chodzenie na wybory, na szczęście już nie barykada. Powstanie to odwieczny spór między pozytywistami i romantykami, ale nie narzucam swojej interpretacji. Na koniec mówię grupom: sami to sobie państwo rozwiążcie.

Marcin Kołodziejczyk

Powstanie warszawskie

 (1 sierpnia3 października 1944[3][4]) – wystąpienie zbrojne przeciwko okupującym Warszawę wojskom niemieckim, zorganizowane przez Armię Krajową w ramach akcji "Burza", połączone z ujawnieniem się i oficjalną działalnością najwyższych struktur Polskiego Państwa Podziemnego.

 

Inż.Jerzy Skoryna

Inne artykuly:
TRAGICZNA ŚMIERĆ NOCNEGO STRÓŻA I GRUNWALD -X. NATANEK (07.29.2010)
KŁAMSTWA PROPAGANDOWE SOLIDARNOŚĆI (07.28.2010)
DR.RATAJCZAK, KS. JANKOWSKI,ZAMACH I KRZYZ PREZYDENCKI (07.14.2010)
POGROM GROSSA (07.09.2010)
Judeopolonia- żydowskie państwo w państwie polskim (07.08.2010)
MILCZĄCY SEJM AD 2010 (07.07.2010)
W USA i Kanadzie wygrał wysoko Jarosław Kaczyński (07.04.2010)
Cynk o grilowaniu dla zdrowia i bezpiecznej żywności (07.04.2010)
NAJTANSZE MIEJSCA NA SWIECIE NA EMERYTURĘ (07.03.2010)
Zabić Polskę... (07.01.2010)



  Daj swoje logo tutaj
Miejsce na twoją reklamę

::| Goracy temat
Pogrobowcy i ofiary Solidarnosci z KOR
ZOFIA KORBOŃSKA
Zapraszam do Kielc na I Kongres Gospodarki Polsko-Polonijnej
Terror KOR- u w Solidarności
Konstytucja RP w rękach Kamory
HOLOCAUST
Dzień Pamięci Ofiar Stalinizmu i Nazizmu-23 sierpnia
dr. CAŁA kłamie jak "naukowiec "
Przemilczana pomoc
FRAGMENT Z "Zycie codzienne warszawskiego getta"

SOSO NEWS EXPRESS
[Do gory]