Indonurt2 : sądząc po decyzji Kardynała Dziwisza która zlinczowała ks.dr.Piotra NATANKA i wyrokiem sądu prezentowanym poniżej - nastąpił rzeczywisty rozdział Kościoła od Państwa ! O dziwo to sąd jest spraweidliwy a nie Kościół!
Sid
2010-03-09,
Krakowski sąd nie zgodził się na zakaz rozpowszechniania książki Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie, czego domagał się adwokat reprezentujący córkę przywódcy Solidarności. W poniedziałek zakończył się proces.
Córka byłego prezydenta Anna Domińska pozwała wydawnictwo Arcana za wydaną rok temu książkę Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia". Chce przeprosin, bo jej zdaniem treści w niej zawarte naruszają jej dobra osobiste. Dotknęło ją zwłaszcza nazwanie ojca "obszczymurkiem", "człowiekiem miałkim intelektualnie" oraz sugestie, że był agentem. W pozwie podkreśla, że takie posądzenia obrażają ją osobiście, bo wychowywała się w etosie "Solidarności". Wskazuje również na prawomocny wyrok sądu lustracyjnego, który oczyścił Wałęsę z zarzutów o współpracy z SB. Poprzez krakowskiego adwokata Ryszarda Rydygiera wystąpiła też do sądu z wnioskiem o zakazanie rozpowszechniania książki Zyzaka. Ale sąd wczoraj nie zgodził się na to. - Na tym etapie taka decyzja byłaby cenzurą prewencyjną - argumentował.
Wczoraj sąd zakończył proces, przesłuchując ostatnich świadków. Zeznawali recenzenci pracy Zyzaka. Prof. Andrzej Nowak, promotor pracy magisterskiej Zyzaka, na której oparta została książka, bronił jej, twierdząc, że spełnia ona warunki pracy naukowej. Na pytanie dlaczego w książce nie znalazła się więc informacja o pozytywnym dla Wałęsy wyroku sądu lustracyjnego odparł, że "nauka nie może ograniczać się wyrokami sądu, które miałyby zamykać możliwość prowadzenia badań".
W przyszły piątek sąd ogłosi wyrok. - Jeżeli nie dojdzie do uznania roszczeń mojej klientki, to czeka nas dżungla w życiu społecznym, gdzie każdy każdego będzie mógł obrzucić inwektywami - mówił po wyjściu z sali mec. Rydygier.
- Wyrwane z kontekstu fragmenty książki nie są wystarczającym argumentem do twierdzenia, że nastąpiło naruszenie dobra osobistego córki pana Wałęsy. Druga strona zrezygnowała z jej przesłuchana, więc czyje dobro zostało naruszone? - odpowiadał pełnomocnik wydawnictwa Arcana mec. Ryszard Raźny.
Paweł Zyzak (ur. 1984 w Żywcu) – polski historyk, autor biografii Lecha Wałęsy, publicysta i działacz polityczny.Ukończył historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. Został zatrudniony w Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie[1] jako archiwista.
W czasie nauki w technikum włączył się w działania Ligi Republikańskiej. Później wstąpił do FM PiS[2]. W 2006, po nieudanym starcie w wyborach samorządowych wystąpił z PiS[1].
Autor tekstów, publikowanych m.in. w pismach "Zakaz Skrętu w Lewo", "W prawo zwrot!"[3], "Zapis Śląski" i w dwumiesięczniku "Arcana". Rozgłos przyniosła mu oparta częściowo na przekazach ustnych[2] książka na temat Lecha Wałęsy pt. Lech Wałęsa - idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy "Solidarności" do 1988 roku wydana w marcu 2009 przez wydawnictwo Arcana[2][4]. Książka została oparta na pracy magisterskiej, obronionej w czerwcu 2008, której opiekunem był Andrzej Nowak[5].
Paweł Zyzak o biografii Lecha Wałęsy
2009-03-21
ROZMOWA Z PAWŁEM ZYZAKIEM, 24-letnim historykiem, autorem książki "Lech Wałęsa, idea i historia. Biografia polityczna legendarnego przywódcy »Solidarności« do 1988 roku".
Ja to tak naprawdę jest - był Wałęsa "Bolkiem" czy nie był?
- Według książki Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka wszystko wskazuje na to, że jednak był. A same wyjaśnienia Lecha Wałęsy oraz broniących go historyków są wyjątkowo nieprzekonywające.
Zadałem to pytanie nie bez kozery - w swojej książce poświęconej Lechowi Wałęsie stwierdza Pan wprost: rozpoczął współpracę wtedy i wtedy, zakończył wtedy a wtedy. Nie obawia się Pan procesu?
- Sądzę, że skoro Lech Wałęsa nie zdecydował się na wytoczenie procesu Cenckiewiczowi i Gontarczykowi, to nie wytoczy i mnie. Kiedy podejmowałem się pisania pracy magisterskiej, która jest podstawą wspomnianej książki, wiedziałem, że mogą mnie spotkać nieprzyjemności. Jednak zadziałała nieprzejednana chęć poznania prawdy i przekora. Chcę wiedzieć i znać prawdę. Jeśli ktoś tego nie chce, jego sprawa.
Gdy zaczął Pan pisanie swojej pracy, książki Cenckiewicza i Gontarczyka nie było jeszcze na rynku.
- Nie było. Do dokumentów dotyczących współpracy TW "Bolka" z SB, na które powoływali się autorzy publikacji, dotarłem samodzielnie, jednak rzeczywiście kontaktowałem się z panem Sławkiem Cenckiewiczem.
Jednym słowem, pisząc, liczył się Pan z ewentualnymi nieprzyjemnościami. Po co Panu, człowiekowi młodemu, takie kłopoty, i to na starcie kariery naukowej?
- Lech Wałęsa jest postacią niezwykle ambiwalentną. Jako młody chłopiec obserwowałem go podczas starcia w wyborach prezydenckich z kontrkandydatem postkomunistów Aleksandrem Kwaśniewskim i nie ukrywam, że byłem po stronie Wałęsy. Kibicowałem mu, mając taką wiedzę, jaką zawarto w podręcznikach, a mianowicie, że jest postacią krystaliczną i jednoznaczną, że jest człowiekiem, który przeskoczył płot, a następnie obalił komunizm. Okazuje się, że ani jedno, ani drugie, ani trzecie nie jest takie oczywiste. Jednocześnie, widząc Wałęsę podejmującego różne działania polityczne na przestrzeni lat 90. i 2000., słuchając jego wypowiedzi, zastanawiałem się, czy człowiek o takiej mentalności, takim sposobie rozumowania, mógł rzeczywiście być tym, który pokonał komunizm. Zastanawiałem się również, czy w tym kontekście posądzenia o współpracę mogą być prawdziwe, i dlatego podjąłem się badań. Niespecjalnie zmartwię się, jeśli moja, jak pan to nazwał, "kariera naukowa", zakończy się na stopniu magistra. Osiągnąłem cel i odpowiedziałem sobie na pytania postawione w młodości.
Ma Pan zaledwie 24 lata. Czy dla Pana, dla ludzi Pańskiego pokolenia, Wałęsa jest postacią w jakikolwiek sposób ważną?
- Dla moich kolegów, studentów i świeżo upieczonych absolwentów, z pewnością tak, ale sądzę, że nie mają oni, niestety, takiego zasobu wiadomości, jaki zdobyłem. Dla nich Wałęsa jest ikoną, symbolem, człowiekiem, który pomimo tego - a może właśnie dlatego - jak zachowuje się w mediach, jak traktuje większość swoich rozmówców, jest wręcz obiektem uwielbienia.
Trochę mnie ta opinia zaskakuje. Ludzie starsi, współtworzący ongiś "Solidarność" na różnych szczeblach, wiążący z Wałęsą wielkie nadzieje, są nim dziś z reguły rozczarowani.
- Rozumowanie ludzi młodych obarczone jest pewną wadą. Wielu z nich wydaje się, że samo wykształcenie pozwala im na ocenianie najnowszej historii. Ludzie z pańskiego pokolenia, niezależnie od wykształcenia, znają Wałęsę z autopsji, obserwowali jego działalność na bieżąco, mogli więc konfrontować swoje nadzieje i wyobrażenia z rzeczywistością. Ludzie młodsi czerpią swą wiedzę z książek i wypowiedzi publicystów. Na temat III RP powstało niezwykle mało publikacji pomagających zrozumieć ten okres. W dodatku w szkole, na lekcjach historii, z braku czasu nigdy nie dochodziło się do tzw. przerabiania tego okresu, więc skąd młodzi ludzie mogą czerpać niezbędną wiedzę?
W ciągu półrocza ukazały się dwie ważne książki na temat Lecha Wałęsy, wspomniana praca Cenckiewicza i Gontarczyka oraz jego autobiografia, zatytułowana "Droga do prawdy". Czy potrzebna jest książka kolejna?
- Książka Cenckiewicza i Gontarczyka jest przyczynkiem do biografii, traktuje o jednym, bardzo istotnym wątku z życia Wałęsy: jego ewentualnej współpracy z SB, jego losach jako tzw. figuranta, osoby rozpracowywanej przez bezpiekę, oraz o losach związanych z tymi wydarzeniami dokumentów. Autobiografia Wałęsy z kolei jest w zasadzie historią według Wałęsy. Nie są to jego wspomnienia, bo nie ma w nich opisu życia wewnętrznego autora, jego dylematów, jest tylko wiele faktów przedstawionych tak, jak je chce widzieć autor. Są to fakty w dużej części opisane już w "Drodze nadziei" Wałęsy, pochodzącej z roku 1987, chociaż akurat ta książka zawiera wiele ciekawych informacji - była pisana w innej epoce, kiedy Lech Wałęsa miał inne problemy, na inne rzeczy zwracał uwagę, inaczej widział siebie. Moją ambicją było napisanie kompletnej biografii, opisującej wszystkie ważne wątki. Uważam, że dla właściwej oceny faktu ewentualnej współpracy Wałęsy z SB konieczne było poznanie kontekstu.
W swojej książce powołuje się Pan przede wszystkim na publikowane źródła. Czy podczas pracy udało się Panu odnaleźć dokumenty rzucające nowe światło na znane fakty?
- Nie. Myślę jednak, że dokonałem czegoś równie cennego, odkrywając i przypominając prace opublikowane, acz zapomniane, zupełnie opinii publicznej nieznane, niefunkcjonujące w publicystycznym obiegu.
Niewątpliwą zaletą Pańskiej książki są relacje ludzi, którzy znali Wałęsę, zwłaszcza jego krajan z okolic rodzinnego Popowa oraz znajomych z pierwszego okresu pracy w Gdańsku. Czy oni dziś chętnie mówią o Wałęsie, chętnie go wspominają?
- Jest z tym bardzo różnie. Znajomi Wałęsy z najwcześniejszego okresu chętnie dzielą się wspomnieniami, prosząc jednak o niepodawanie ich nazwisk. Natomiast im dalej od rodzinnych stron Lecha Wałęsy, tym jawność większa.
W książce często używa Pan stwierdzenia, że temat Lecha Wałęsy jest w Polsce tematem tabu.
- Lech Wałęsa to już pewien mit, tworzony nie tylko przez niego samego, ale i sporą część elit politycznych. Wałęsa w ciągu swojej kariery pokłócił się chyba z każdym środowiskiem politycznym, a kiedy kłócił się z jedną grupą, musiał przyciągać do siebie inną, więc każdy miał możliwość z Wałęsą spierać się, ale i współpracować. Politycy różnych opcji starali się Wałęsę wykorzystywać do realizacji własnych celów i w zależności od tego wybierali i interpretowali fakty, współtworząc wspomniany mit, którego teraz bronią.
W nakreśleniu pełnego, obiektywnego obrazu tej postaci przeszkadzają nawet instytucje polskiego państwa. Nie chodzi mi tylko o ginące w sprawie "Bolka" dokumenty. Z Pańskiej książki dowiedziałem się, że nawet w ośrodku szkolno-wychowawczym, w którym Wałęsa pobierał nauki, pojawił się UOP, konfiskując dotyczące go papiery.
- To kolejny dowód na chęć podtrzymania wspomnianego już mitu. Młodość Wałęsy była bardzo burzliwa, nie jest prawdą, że Wałęsa wyssał antykomunizm z mlekiem matki, nie jest prawdą, że od dziecka był równie mocno religijny jak dziś. Takie wydarzenia, jak przywołana przez pana konfiskata dokumentów, to kwestia jakości III RP, jakości prezydentury Wałęsy i ludzi, jakimi się otaczał, wreszcie jakości polskiej demokracji.
Sporo miejsca poświęca Pan młodości Lecha Wałęsy, próbując odtworzyć wpływ, jaki wywarła ona na jego późniejszą działalność.
- Żeby zrozumieć Wałęsę, należało poznać jego młodość i środowisko, w jakim się kształtował. Wałęsa wychowywał się w ciężkich czasach, w rodzinie ze sporymi problemami. Dla warstwy, z której się wywodził, komunizm był poniekąd wybawieniem, dzięki komunizmowi on sam mógł na przykład podjąć pracę w gdańskiej stoczni. Lech Wałęsa nie chodził do kościoła, nie wychowywał się w tradycjach patriotycznych, żył zwyczajnym życiem polskiej wsi, między zabawami i festynami, nie trafił do Gdańska z wykształconym kręgosłupem ideowym polskiego patrioty czy wręcz antykomunisty. Wiedzę o życiu społecznym czerpał nie z książek, nasłuchu zachodnich radiostacji czy opowieści starszych krewnych, ale z obserwacji swego środowiska. Dopiero w Gdańsku próbował się w jakiś sposób odnaleźć, stąd wzięły się meandry jego działalności, i w początkach lat 70., i później. Dojrzewanie polityczne Wałęsy, jego świadomość historyczna, tak naprawdę zaczęły się pod koniec lat 70., w momencie nawiązania kontaktu z Wolnymi Związkami Zawodowymi i środowiskami opozycyjnymi.
Pańska książka kończy się na roku 1988. Dlaczego?
- W tym roku w dziejach Polski i samego Wałęsy kończy się pewna epoka, kończy się okres konspiracji. A poza tym materiał dotyczący kolejnych lat jest tak obszerny, że powinien stać się podstawą innej pracy.
I pytanie ostatnie - czy pisząc tę książkę, rozmawiał Pan z jej bohaterem?
- Przez kilka miesięcy byłem w kontakcie ze współpracownikami Lecha Wałęsy, Piotrem Gulczyńskim, z Bartoszem Lobą, koordynującym prace nad najnowszą autobiografią Wałęsy. Panowie zapraszali mnie do współpracy przy tej książce, z oczywistych względów odmówiłem, potem nasz kontakt się urwał. W ostatniej rozmowie telefonicznej z panem Lobą prosiłem o listowną odpowiedź na moje prośby o spotkanie z Lechem Wałęsą. Nie dostałem żadnej odpowiedzi i tak moje starania się zakończyły. Włodzimierz Jurasz
Paweł Zyzak i jego książka
opr. zaw, 2009-03-31 Młody historyk, który obecnie pracuje w IPN, napisał w swojej książce, że Lech Wałęsa był agentem, ma nieślubne dziecko i siusiał do wody święconej. Publikacja wywołała trzęsienie ziemi w polskiej polityce. Lecha Wałęsa zagroził nawet, że uda się na emigrację.
Zyzak już nie pracuje w IPN
Paweł Zyzak nie pracuje już w krakowskim oddziale IPN. (30-04-09, 16:22)
Nie skontrolują magisterki Zyzaka
Nie będzie kontroli na Uniwersytecie Jagiellońskim w sprawie szkalującej Lecha Wałęsę pracy magisterskiej Pawła Zyzaka. Minister nauki Barbara Kudrycka odwołała kontrolę na polecenie premiera Tuska. (05-04-09, 23:15)
Pozew o ochronę dóbr osobistych przeciw wydawnictwu, które wydało książkę Zyzaka
Krakowski adwokat Ryszard Rydiger złożył w sądzie okręgowym pozew o ochronę dóbr osobistych przeciwko wydawnictwu Arcana, które wydało książkę Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia". (02-04-09, 13:45)
Nadzwyczajna kontrola na Uniwersytecie Jagiellońskim
Minister nauki Barbara Kudrycka zdecydowała o kontroli na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego w związku z pracą Pawła Zyzaka o Lechu Wałęsie. (02-04-09, 18 minut temu)
Wałęsa: odpowiem na list prezesa IPN
Lech Wałęsa zapowiedział, że dziś, a najpóźniej jutro odpowie na list prezesa IPN Janusza Kurtyki odnoszący się do publikacji Pawła Zyzaka "Lech Wałęsa. Idea i historia". I powtarza: Kurtyka musi odejść (02-04-09, 09:52)
Zyzak: Nie chciałem wypędzić Wałęsy z Polski
Paweł Zyzak, autor kontrowersyjnej książki o Lechu Wałęsie, odpiera na łamach "Rzeczpospolitej" kierowane pod jego adresem zarzuty o nierzetelność i publikowanie niesprawdzonych informacji w książce "Lech Wałęsa. Idea i historia". (02-04-09, 06:54)
Kurtyka do Wałęsy: książka Zyzaka to nadużycie wolności słowa
Książka Pawła Zyzaka stanowi przykład nadużycia wolności słowa, ale nie powinno to być dla nikogo pretekstem do działań zmierzających do ograniczenia swobody wypowiedzi - napisał prezes IPN Janusz Kurtyka w liście do Lecha Wałęsy. (01-04-09, 17:04)
Rektor UJ: za poziom pracy Zyzaka odpowiadają promotor i recenzent
Osobą odpowiedzialną za ocenę poziomu merytorycznego pracy magisterskiej jest promotor oraz recenzent - w oświadczeniu na temat autora książki o Lechu Wałęsie rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Karol Musioł. (31-03-09, 15:01)
Kurtyka: Wałęsa nie ucieknie przed publikacjami na swój temat
- Lech Wałęsa, przywódca naszego narodowego marszu do wolności, powinien wiedzieć, że jest wielką postacią historyczną i nie ucieknie przed publikacjami, czasami bardzo niesprawiedliwymi, które będą go osobiście denerwowały - mówił w Kontrwywiadzie RMF FM szef IPN Janusz Kurtyka. (31-03-09, 09:55)
Kim jest Paweł Zyzak?
24-letni magister historii z krakowskiego IPN-u, autor książki "Lech Wałęsa. Idea i historia" i artykułu "Diabeł jest zoofilem". To przez niego Wałęsa myśli o "zwróceniu wszystkich nagród i wyjeździe z kraju". (30-03-09, 20:58)
Wałęsa: To pisał jakiś paranoik
- Co za bzdury - tak Lech Wałęsa skomentował rewelacje na jego temat z książki Pawła Zyzaka. Dodatkowo denerwuje go, że młody historyk pracuje teraz w Instytucie Pamięci Narodowej i dostaje publiczne pieniądze. Książka "Lech Wałęsa. Idea i historia" nie powstała w Instytucie Pamięci Narodowej, nie była też finansowana przez IPN - zapewnił dzisiaj prezes Instytutu Janusz Kurtyka. (30-03-09, 16:25)