http://cosmos.bcst.yahoo.com/up/player/popup/index.php?rn=222562&cl=18460666&ch=&src=canadanews

Dzień po tym, jak ośmiometrowa fala uderzyła w statek pasażerski, pływający pod banderą maltańską, na miejsce wypadku zmierzają śledczy, którzy prowadzą dochodzenie.
Zginęły dwie osoby, a ze statku ewakuowano już rannych pasażerów – poinformowali przedstawiciele władz Hiszpanii.
Statek, wykorzystywany przez greckie linie wycieczkowe "Louis Cruise Lines", znajdował się na Morzu Śródziemnym na północny-wschód od Barcelony, kiedy uderzyły w niego trzy "nienaturalnie wysokie" fale, z których każda miała wysokość około 8 metrów. Takie informacje przekazał rzecznik linii wycieczkowych, Michael Maratheftis.
W drodze do Barcelony są już przedstawiciele władz Malty, którzy mają brać udział w dochodzeniu, ponieważ statek pływał pod banderą tego kraju – powiedział rzecznik hiszpańskiego rządu.
Potężne fale rozbiły pięć okien znajdujących się na pokładzie piątym w różnych miejscach, dostępnych dla pasażerów. Wszystkie rozbite okna znajdowały się w części przedniej, czyli na dziobie statku, który ma w sumie 14 pokładów. Jak poinformował Maratheftis, zginęli dwaj pasażerowie z Niemiec i Włoch.
- To był szok. Nikt się tego nie spodziewał - powiedział w rozmowie telefonicznej z CNN Vito Sgobba, kierownik hotelu znajdującego się na statku.
Jak powiedział Sgobba, pierwsza fala przepchnęła dziób statku, a druga, która nadeszła po krótkiej chwili, uderzyła w pokład piąty.
Sgobba znajdował się wówczas na górnym pokładzie i szybko pobiegł na miejsce wraz z innymi członkami załogi, którzy ewakuowali rannych, przenosząc ich do szpitala znajdującego się na statku. W akcji pomagało także kilku lekarzy i pielęgniarek, którzy podróżowali jako pasażerowie.
Wszystko wskazuje na to, że dwaj pasażerowie zginęli na miejscu – poinformował Sgobba.
Jedna z ofiar to 69-letni Niemiec, który pochodził z rejonu Nadrenia Północna-Westfalia, a drugą ofiarą jest 52-letni Włoch, który podróżował ze swoją rodziną.
Czternastu kolejnych pasażerów opatrzono jeszcze na statku, ale odnieśli oni niewielkie obrażenia. Zatrzymano ich w szpitalu na wszelki wypadek, kiedy w środę w nocy statek zawrócił do Barcelony – poinformował Maratheftis.
Jak podały władze Grecji, statek pasażerski płynął z Barcelony do Genui we Włoszech.
Hiszpańska agencja informacyjna poinformowała, że dwoje kolejnych pasażerów zostało ciężko rannych. Jedna 62-letnia kobieta ma złamania obu nóg. Maratheftis nie chciał komentować tych informacji, ale powiedział, że jeden z pasażerów ma złamaną rękę, a 14 innych odniosło obrażenia, które nie zagrażają ich życiu.
Maratheftis ujawnił jedynie, że wypadek wydarzył się w odległości prawie 40 kilometrów od Cabo de San Sebastian, w pobliżu hiszpańskiego miasta Palafrugell.
Na pokładzie statku znajdowało się prawie 2 tysiące osób – 1350 pasażerów oraz 580 członków załogi. Jak podały władze Grecji, pasażerowie pochodzili z 27 państw. Wśród nich byli między innymi Amerykanie, Francuzi, Grecy i Włosi.
Maratheftis dodał też, że wszyscy pasażerowie są już w drodze powrotnej do swych domów, podróżując samolotami lub autobusami. Informacje te potwierdziła rzeczniczka lotniska w Barcelonie.
Wypadek wydarzył się w ostatni dzień planowanego rejsu, a statek miał dopłynąć do Genui po około tygodniu podróży po zachodniej części Morza Śródziemnego.
- Następny rejs został odwołany - powiedział Maratheftis, a statek "Louis Majesty" pozostanie na razie w porcie, gdzie przeprowadzone zostaną niezbędne naprawy. Rejsy zostaną wznowione 14 marca.
Tysiące ludzi zostało uwięzionych na Bałtyku
Ponad 50 statków, w tym promy z tysiącami ludzi na pokładzie, zostało uwięzionych w lodzie na Morzu Bałtyckim – podaje portal bbc.co.uk. Według niepotwierdzonych na razie informacji dwa z czterech promów linii Viking zderzyły się ze sobą.
Statki utknęły między Sztokholmem a Wyspami Alandzkimi, tak wynika z informacji Radia Szwecja. Wśród nich są cztery promy pasażerskie, na pokładzie których znajduje się ponad 1100 osób. Wiele z nich nie popłynie dalej przez kolejnych kilka godzin, zawiadamiają szwedzkie władze morskie.
W tym roku pokrywa lodu na Bałtyku jest najgrubsza od 15 lat i może wynosić od ok. 40 do 50 cm.
- Lód zazwyczaj nie stanowi problemu dla dużych statków handlowych i promów. Jednak, teraz kiedy zerwał się silny wiatr, wiejący z prędkością około 20 metrów na sekundę, stał się przyczyną całej tej sytuacji – mówi Jonas Lindvall, kontroler oddziału lodołamaczy w Szwecji.
- Taki wiatr oznacza, że lód przesuwa się niespodziewanie szybko. Przez to powstaje wiele grzbietów lodowych, które stanowią przeszkodę dla statków. W takiej sytuacji niezbędna jest pomoc lodołamaczy – dodaje Szwed.
Według służb ratowniczych nikt nie ucierpiał. Nie jest planowana także ewakuacja, ale helikoptery i poduszkowce czekają w gotowości.
Zdążyć przed lodowym żywiołem - Wasze zdjęcia